Reklama

Nazwisko Le Pen już nie straszy

Skrajna prawica po raz pierwszy wystąpiła jako jedyna alternatywa dla skompromitowanego systemu tradycyjnych partii.

Aktualizacja: 13.12.2015 21:04 Publikacja: 13.12.2015 19:54

Po głosowaniu w Lyonie wyborcy wracają do domu

Po głosowaniu w Lyonie wyborcy wracają do domu

Foto: AFP, Jean-Philippe Ksiazek

W nocy z niedzieli na poniedziałek Francuzi oczekiwali wyników przede wszystkim z dwóch spośród 13 nowych regionów kraju: Nord-Pas-de-Calais–Pikardii oraz Prowansji–Alp–Lazurowego Wybrzeża.

Rzecz do tej pory niespotykana, po pierwszej turze wyborów 6 grudnia przywódca socjalistów Jean-Christophe Cambadelis zapowiedział tu wycofanie kandydatów swojego ugrupowania i wezwał lewicowy elektorat do poparcia dotychczasowych arcyrywali: Republikanów Nicolasa Sarkozy'ego. W ten sposób powstał „front republikański", bariera dla zdobycia władzy przez skrajną prawicę.

Niepewność

Mimo tak ryzykownego posunięcia porażka Frontu wcale nie była w niedzielę pewna. W Nord, gdzie startowała sama Marine Le Pen, co prawda 70 proc. wyborców socjalistów deklarowało poparcie dla kandydata umiarkowanej prawicy Xaviera Bertranda. Mimo to ostatni sondaż Ifop dawał mu tylko 53 proc. poparcia wobec 47 proc. dla kandydatki FN.

W Prowansji na drugim końcu kraju sytuacja nie była wcale lepsza. Tu siostrzenica Marine Le Pen i wnuczka założyciela Frontu Jeana-Marie, Marion Marechal Le Pen, mogła według sondażu Odaxa liczyć na 48 proc. głosów wobec 52 proc. dla kandydata Republikanów Christiana Estrosiego.

– Jeszcze nigdy rozłam między oczekiwaniami społeczeństwa a tradycyjną klasą polityczną nie był we Francji równie duży. Tak się dzieje z powodu nierozwiązanego od dziesięcioleci problemu wysokiego bezrobocia, przestępczości, emigracji, a także lansowania zgranych kandydatów, np. Nicolasa Sarkozy'ego. Marine Le Pen udaje się w tych warunkach przekonać coraz większą liczbę Francuzów, że jest jedyną realną alternatywą dla „skompromitowanego systemu" – mówi „Rz" Jean-Thomas Lesueur, ekspert paryskiego Instytutu Thomasa More'a.

Reklama
Reklama

Jednak w pozostałych 11 regionach kraju Front Narodowy raczej nie mógł się spodziewać w niedzielę wygranej. Ale i tak w wielu przypadkach sondaże dawały mu znakomity wynik. W Alzacji–Lotaryngii–Szampanii Florian Philippot, wschodząca gwiazda FN, liczył na 41 proc. głosów, a w Langwedocji–Roussillon przy granicy z Hiszpanią życiowy partner Marine Le Pen Louis Aliot spodziewał się poparcia 35 proc. wyborców.

Dwie wizje

W piątek, na dwa dni przed głosowaniem, premier Manuel Valls wystąpił z emocjonalnym przemówieniem do narodu. – Istnieją dwie drogi dla naszego kraju. Skrajna prawica zasadniczo forsuje podział. Podział, który może prowadzić do wojny domowej. Ale jest też druga wizja – republiki i jej wartości, która oznacza zjednoczenie. Front Narodowy to partia antysemicka, rasistowska, która nie lubi republiki i która oszukuje Francuzów – przekonywał szef rządu.

Ale Lesueur wątpi, czy taka taktyka jest skuteczna. – Marine Le Pen odeszła od tradycyjnych haseł swojego ojca, kładzie nacisk przede wszystkim na sprawy socjalne, walkę w bezrobociem, globalizację. Nieco złagodziła nawet swój program antyeuropejski. Zasadniczo udało jej się przekonać Francuzów, że FN nie jest już partią diabelską – mówi.

Zapewne zdając sobie z tego sprawę, w minionym tygodniu prezydent Francois Hollande praktycznie nie występował przeciwko Le Pen. Starał się budować obraz „ojca narodu", który jest ponad bieżącymi rozgrywkami partyjnymi i koncentruje się na obronie kraju, przede wszystkim walcząc z islamistami z Daeszu w Syrii.

Wyścig do pałacu

Wybory regionalne przypadają bowiem dokładnie w miesiąc od zamachów w Paryżu, co zdecydowanie pomogło Le Pen. To także dla Francuzów ostatnia okazja do głosowania przed wielką rozgrywką o Pałac Elizejski w maju 2017 r. Hollande ma nadzieję, że do tego czasu zdoła zapobiec kolejnym zamachom terrorystycznym i tym samym wygrać z liderką Frontu Narodowego na polu, który dziś zapewnia jej sukces: bezpieczeństwa obywateli.

– Socjaliści mają nadzieję, że jeśli Hollande w 2017 r. przejdzie do drugiej tury, to Sarkozy wezwie swoich wyborców do głosowania na niego, by pokonać Le Pen – jak oni zrobili teraz w Nord i Prowansji. To dość ryzykowna taktyka – mówi Lesueur.

Reklama
Reklama

W pierwszej turze wyborów FN zdobył w skali kraju 27,73 proc. głosów, pokonując Republikanów (26,65 proc.), ale przede wszystkim spychając na odległą, trzecią pozycję socjalistów (23,12 proc.).

Władze regionalne we Francji mają dość szerokie kompetencje, jeśli chodzi o politykę gospodarczą, zatrudnienie, transport i edukację. Mandaty są rozdzielane w lokalnych sejmikach proporcjonalnie między ugrupowania, które dostały ponad 5 proc. głosów, ale zwycięska partia otrzymuje dodatkowo 25 proc. mandatów i w praktyce kieruje regionem.

Polityka
Swiatłana Cichanouska dla „Rzeczpospolitej”: Po co zapraszać Aleksandra Łukaszenkę do Rady Pokoju?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama