Przed 24 laty poszło o 63 tysiące głosów, które omyłkowo nie zostały wzięte pod uwagę w czasie liczenia wyników wyborów na Florydzie. Ich znaczenie było kluczowe, bo w tym stanie Bush wygrał minimalną (1,7 tys. głosów) większością. A ze swoimi 25 głosami elektorskimi Floryda rozstrzygnęła o tym, kto będzie 43. prezydentem kraju. Sąd Najwyższy, w którym przewagę 5 do 4 mieli wówczas sędziowie konserwatywni, nie zgodził się jednak na ponowne przeliczenie głosów. To spowodowało, że minimalną większością 271 do 266 głosów elektorskich zwycięstwo odniósł Bush.