Spotkanie w Pekinie. Interesy przyjaciół

Dzięki Pekinowi Władimir Putin przełamuje izolację międzynarodową. Ale cena, jaką za to zapłaci, będzie wysoka.

Publikacja: 17.10.2023 21:10

Uścisk dłoni w Pekinie, który zaskoczył wszystkich – Viktor Orbán i Władimir Putin

Uścisk dłoni w Pekinie, który zaskoczył wszystkich – Viktor Orbán i Władimir Putin

Foto: AFP

W chińskiej stolicy odbywa się ogromna uroczystość dziesięciolecia inicjatywy „Jeden pas, jedna droga”. Przybyły na nią delegacje 130 krajów, w tym co najmniej 30 szefów państw i rządów. Wszyscy podkreślają, że jednym z najważniejszych gości jest rosyjski przywódca.

– Niektórzy mówią, że Chiny próbują wpływać na wszystko, ale my uważamy inaczej, my widzimy ogromną chęć współpracy – zapewniał przed wyjazdem Putin, opisując współczesną, chińską politykę.

Meandry przyjaźni

– Nieudany pucz najemników Prigożyna (w czerwcu) zszokował Pekin i skłonił go do pewnej zmiany w stosunkach z Rosją. Zagrożenie odsunięciem Putina oznacza, że Chiny starają się obecnie zdepersonalizować stosunki i bardziej zinstytucjonalizować więzi obu systemów politycznych (…), by zapewnić sobie silne więzi z Rosją niezależnie od tego, kto tam sprawuje władzę – uważa ekspert Atlantic Council Joe Webster.

Czytaj więcej

Orbán podał rękę Putinowi w Chinach. Rozmawiają o dalszej współpracy

Latem w Chinach odbywały się konsultacje rządowe z Rosją, na które stawiła się większość moskiewskiej elity władzy. Eksperci uznali imprezę za „przegląd kadr” dokonywany przez Chińczyków w poszukiwaniu ewentualnego następcy Putina.

Chyba jednak go nie znaleźli, bowiem samo obecne zaproszenie Putina, jak i podkreślanie w Pekinie ważności jego wizyty, stanowi więc wielkie wsparcie osobiste rosyjskiego przywódcy ze strony wstrzemięźliwych Chińczyków.

Szokujące spotkanie Orbana z Putinem

Rosyjski przywódca wykorzystuje w pełni możliwość ponownego pojawienia się na publicznej arenie międzynarodowej. Zdaniem ekspertów szczyt w Pekinie dał mu możliwość „legitymizacji, pokazania, że może przyjechać do jednego z centrów światowej polityki, mimo nakazu aresztowania wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny”.

Już na początku wizyty w Pekinie wywołał konsternację w Europie, spotykając się z premierem Węgier Viktorem Orbánem. Węgier najwyraźniej również nie zwracał uwagi na nakaz aresztowania. – Omawialiśmy sytuację na świecie i w Europie, choć pozycje Rosji i Węgier nie zawsze są zgodne – powiedział Putin.

Niestety nie ujawnił, w czym ewentualnie poparł go europejski enfant terrible Orbán. Węgry nie zgadzają się na dostarczanie przez swoje terytorium wojskowej pomocy Ukrainie. Orbán też zapowiedział, że „nie odczuwa potrzeby” przyjmowania Ukrainy do UE. Niezależnie od motywów w obu wypadkach to działanie zgodne z interesami Moskwy.

– W teorii stosunków międzynarodowych jest takie pojęcie „omnibalancing”. To koncepcja, która mówi, że państwa z silnymi reżimami, nawet autorytarnymi, skłonne są do współpracy ze sobą na wysokim szczeblu. Bo umożliwia im to zabezpieczenie własnej władzy, struktury społecznej etc. – wyjaśnia rosyjski sinolog Piotr Szewczenko, choć bardziej te uwagi kieruje pod adresem Moskwy i Pekinu niż Moskwy i Budapesztu.

Rosja i Chiny. Klient i patron

Pekin zaś i Moskwę łączy niczym nie skrywana niechęć do Zachodu. – Wspólne dążenie do przebudowy świata, planetarnej architektury (stosunków między państwami) – widzą w tym wspólny interes. (…) Ale Chińczycy są bardzo ostrożni, nie chcą alarmować Zachodu – dodaje. Jednak obaj przywódcy nie pojechali w zeszłym miesiącu na spotkanie grupy G20 do Indii, „stawiając na alternatywne struktury międzynarodowe”.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Putin z wizytą w Chinach. Niedźwiedź w służbie smoka

Oprócz wsparcia politycznego dla siebie Putin szuka też poparcia gospodarczego i wojskowego swej słabnącej władzy. Na pierwszy plan wysunął się projekt gazociągu Siła Syberii 2, który ma prowadzić od złóż gazu, z których Rosja zaopatrywała Europę do Chin. – Rosja desperacko potrzebuje ogłoszenia umowy (na dostawy gazu gazociągiem), ale to Chiny mają w ręku wszystkie atuty i one będą dyktowały warunki – uważa rosyjski ekspert Aleksandr Gabujew. Nie spodziewa się on, by obecnie w Pekinie ogłoszono podpisanie tej umowy.

Eksperci wyraźnie wskazują na rosnącą zależność Moskwy, aż do „klientelizmu” w stosunku do Pekinu.

Podobnie jest ze współpracą wojskową. Już teraz rosyjska armia jest mocno uzależniona od dostaw sprzętu z Chin, choćby zwykłych łopat i saperek. Moskwa chciałaby jednak dostawać broń. – Takie tematy pewnie też omawiano. Myślę, że do bezpośrednich dostaw jednak obecnie nie dojdzie. Chiny gotowe są do konfrontacji z USA, gdy one coś wysyłają Rosji w nadziei, że wojna w Ukrainie odwróci uwagę USA od rejonu Pacyfiku. (…) Ale nie są gotowe podpaść pod jakieś poważniejsze sankcje mimo publicznych wezwań do konkurowania z USA – sądzi Szewczenko.

Na razie Rosja najprawdopodobniej otrzymuje dostawy amunicji artyleryjskiej i rakiet z Korei Północnej. Nie można jednak wykluczyć, że Pjongjang – mocno uzależniony od Chin – robi to we współpracy, a przynajmniej za wiedzą Pekinu.

W chińskiej stolicy odbywa się ogromna uroczystość dziesięciolecia inicjatywy „Jeden pas, jedna droga”. Przybyły na nią delegacje 130 krajów, w tym co najmniej 30 szefów państw i rządów. Wszyscy podkreślają, że jednym z najważniejszych gości jest rosyjski przywódca.

– Niektórzy mówią, że Chiny próbują wpływać na wszystko, ale my uważamy inaczej, my widzimy ogromną chęć współpracy – zapewniał przed wyjazdem Putin, opisując współczesną, chińską politykę.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Marine Le Pen poprowadzi Francję ku bankructwu?
Polityka
Lider partii Le Pen skrytykował Kyliana Mbappe
Polityka
Putin w Korei Północnej. Tą wizytą łamie własne sankcje
Polityka
Poparcie za obronę przeciwlotniczą. Między Holendrem a fotelem szefa NATO stoi Rumunia
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Polityka
Partia Marine Le Pen z apelem do Francuzów. "Dajcie nam to, wtedy obniżymy VAT"
Polityka
Zjednoczenie Narodowe chce sprywatyzować media publiczne. „Potrzebują wolności"