Po incydencie w Białowieży: zestrzelić można tylko terrorystę

Polskie prawo nie zezwala na zestrzelenie statku powietrznego, jeśli nie dokonuje on zbrojnej agresji ani ataku terrorystycznego – Ustawa o ochronie granicy państwowej praktycznie wiąże ręce wojskowym.

Publikacja: 04.08.2023 14:36

Paweł Jabłoński, wiceszef MSZ mówił, że białoruskie śmigłowce, które pojawiły się nad Białowieżą to

Paweł Jabłoński, wiceszef MSZ mówił, że białoruskie śmigłowce, które pojawiły się nad Białowieżą to kolejne prowokacje ze strony Białorusi i Rosji

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Śmigłowce bojowe z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych i z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej trafiły do dwóch baz w pobliże granicy z Białorusią. Będą reagowały „w reżimie natychmiastowej reakcji w przypadku zaistnienia niepokojących zdarzeń na granicy”  poinformowało nas MON. To reakcja Polski na incydent jaki miał miejsce kilka dni temu.

1 sierpnia dwa białoruskie śmigłowce wleciały w polską przestrzeń powietrzną. Nie zostały zauważone przez system radarów bo jak twierdziło MON leciały zbyt nisko. Zauważyli je za to mieszkańcy Białowieży. Miały krążyć nad Polską ok. 10 minut i nie niepokojone przez nikogo  odlecieć na Białoruś. Jak się okazało białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka przebywał w tym czasie w swojej rezydencji w Wiskulach, znajdującej się tuż przy granicy z Polską. Niezależny Biełaruski Hajun, który monitoruje przemieszczenie wojsk na Białorusi, twierdzi, że była to obstawa śmigłowca Łukaszenki. I to śmigłowce Mi-8 i Mi-24 przekroczyły przestrzeń powietrzną Polski. Świadczy o tym m.in. numer 14 na ogonie śmigłowca Mi-24. Nowe informacje białoruskiego portalu wskazują, że nie było to szkolenie, o którym wcześniej Białoruś poinformowała stronę polską.

Czytaj więcej

Białoruskie śmigłowce w pobliżu granicy z Polską. Wojsko wydało oświadczenie

Rosjanie za sterami?

Oliwy do ognia dolał wczoraj  niezależny rosyjski kanał informacyjny Wolia. Napisał on, że za sterami śmigłowców, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną byli Rosjanie a ich celem było sprawdzenia reakcji polskich służb. Sprawę opisała „GW”. ”Jak podkreśla Wolia, powołując się na informacje od rosyjskich wojskowych stacjonujących w Grodnie i Brześciu Litewskim, w obu śmigłowcach, które znalazły się nad Polską, znajdowały się rosyjskie załogi. Ich zadaniem było sprawdzenie stanu polskiej obrony przeciwlotniczej na tym odcinku granicy, a także tego, jak twardo zareaguje Polska oraz co zrobią sojusznicy z NATO” napisała gazeta.

Czytaj więcej

Jabłoński: Białoruskie śmigłowce? Nie jest tak, że nie zauważamy takich sytuacji

W odpowiedzi na to co się wydarzyło, MON skierował na granicę śmigłowce   będą one  bazowały w dwóch miejscach „w reżimie natychmiastowej reakcji w przypadku zaistnienia niepokojących zdarzeń na granicy”. 

Czytaj więcej

Generałowie o białoruskich śmigłowcach: Nie wpadajmy w histerię

Jak dodał na środowej odprawie szef MON Mariusz Błaszczak, „to żołnierze doświadczeni, którzy będą reagować adekwatnie do sytuacji i zagrożeń”, co może wskazywać na to, że mają prawo taki statek zestrzelić.

Tyle tylko, że jak wskazują prawnicy, którzy przeanalizowali Ustawę o ochronie granicy państwowej, sowieckich helikopterów nad Białowieżą zestrzelić nie można było. Dlaczego?

Czytaj więcej

MSZ wzywa charge d'affairs Ambasady Białorusi. Śmigłowce naruszyły przestrzeń RP

Dziurawa ochrona granicy

Mówi o tym art. 18a Ustawy o ochronie granicy państwowej. Wynika z niego, że „Obcy wojskowy (a także cywilny) statek powietrzny „może być wezwany przez państwowy organ zarządzania ruchem lotniczym do: opuszczenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej, odpowiedniej zmiany kierunku lub wysokości lotu, lądowania na wskazanym przez ten organ lotnisku i wykonania innych poleceń, mających na celu zaprzestanie naruszania przestrzeni powietrznej.

Punkt 2 precyzuje co można zrobić gdy piloci statku się do tego nie zastosują. „Obcy statek powietrzny może być przechwycony przez wojskowy statek powietrzny, zwany dalej „statkiem przechwytującym”. Przechwycenie polega na identyfikacji statku powietrznego, nawiązaniu z nim łączności radiowej i kontaktu wzrokowego oraz naprowadzeniu go na właściwy kierunek lub wysokość lotu albo wymuszeniu lądowania na wskazanym lotnisku”  mówi ustawa.

Czytaj więcej

Rośnie napięcie na granicy z Białorusią

Jeśli statek zignoruje wezwania i polecenia, obcy wojskowy statek powietrzny może być: ostrzeżony strzałami ostrzegawczymi przez statek przechwytujący, a w przypadku dalszego niestosowania się do wezwania  zniszczony. Ale i tu jest haczyk. Okazuje się, że statek powietrzny może być zniszczony tylko w przypadku „dokonywania zbrojnej napaści lub agresji przeciwko celom położonym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, gdy na pokładzie nie ma żadnych osób oraz gdy jest użyty jako środek ataku o charakterze terrorystycznym.

Co ten przepis tak naprawdę oznacza w praktyce? Że statek powietrzny, który naruszy nasze terytorium może zostać przechwycony przez nasz statek powietrzny. Użycie rakiet ziemia- powietrze nie chodzi w grę i dopiero gdy nie zastosuje się do naszych poleceń.  Z ustawy wynika, że Polska może go zastrzelić tylko w ostateczności  gdy dokonuje zbrojnej agresji, jest bezzałogowy oraz gdy jest użyty do ataku terrorystycznego  wskazuje nam prawnik.

Jak dodaje, „żaden urzędnik nie podejmie decyzji o zestrzeleniu bo prawo mu na to nie pozwala”.

Czytaj więcej

MSZ Białorusi wezwało polskiego charge d'affairs

Nasz ustawodawca tak przeregulował całą materię, że zamiast prostych decyzji w oczywistych wypadkach grzęźnie się procedurach i jak się już wie jaka powinna być decyzja jest już za późno.Takie mamy prawo w tym kraju, że obce samoloty wojskowe mogą latać po naszym niebie i co najwyżej mogą być poproszone o zawrócenie za naszą granicę  dodaje prawnik i przypomina, że kiedyś był art. 122a Prawa lotniczego (prowadzony po zamachach z 11 września) ale Trybunał Konstytucyjny uchylił go bo dawał na duże uprawnienia wojskowym do zestrzelenia  statku powietrznego.

Co mówił ten przepis art. 122a? Że jeżeli wymagają tego względy bezpieczeństwa państwa i organ dowodzenia obroną powietrzną (uwzględniając w szczególności informacje przekazane przez instytucje zapewniające służby ruchu lotniczego) stwierdzi, że cywilny statek powietrzny jest użyty do działań sprzecznych z prawem, a w szczególności jako środek ataku terrorystycznego z powietrza, statek ten może być zniszczony na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 12 października 1990 r. o ochronie granicy państwowej.

Śmigłowce bojowe z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych i z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej trafiły do dwóch baz w pobliże granicy z Białorusią. Będą reagowały „w reżimie natychmiastowej reakcji w przypadku zaistnienia niepokojących zdarzeń na granicy”  poinformowało nas MON. To reakcja Polski na incydent jaki miał miejsce kilka dni temu.

1 sierpnia dwa białoruskie śmigłowce wleciały w polską przestrzeń powietrzną. Nie zostały zauważone przez system radarów bo jak twierdziło MON leciały zbyt nisko. Zauważyli je za to mieszkańcy Białowieży. Miały krążyć nad Polską ok. 10 minut i nie niepokojone przez nikogo  odlecieć na Białoruś. Jak się okazało białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka przebywał w tym czasie w swojej rezydencji w Wiskulach, znajdującej się tuż przy granicy z Polską. Niezależny Biełaruski Hajun, który monitoruje przemieszczenie wojsk na Białorusi, twierdzi, że była to obstawa śmigłowca Łukaszenki. I to śmigłowce Mi-8 i Mi-24 przekroczyły przestrzeń powietrzną Polski. Świadczy o tym m.in. numer 14 na ogonie śmigłowca Mi-24. Nowe informacje białoruskiego portalu wskazują, że nie było to szkolenie, o którym wcześniej Białoruś poinformowała stronę polską.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
podcast
Impulsywne zakupy Błaszczaka. Dlaczego NIK skrytykowała MON z czasów rządu PiS
Polityka
PiS i Suwerenna Polska połączą się przed wyborami prezydenckimi? Nieoficjalne doniesienia
Polityka
Poseł Dariusz Matecki zrzekł się immunitetu. Chodzi o sprawy związane z kampanią
Polityka
Sondaż: Ponad połowa Polaków nie chce wzywania Ziobry przez komisję ds. Pegasusa
Polityka
Czerwona kartka od NIK dla Błaszczaka. Druzgocący raport dla byłego szefa MON
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży