Czy Trump trafi do więzienia? Los byłego prezydenta w rękach sędzi Chutkan

Urodzona na Jamajce sędzia będzie miała przemożny wpływ na to, czy Donald Trump trafi do więzienia, czy też pozostanie na wolności.

Aktualizacja: 04.08.2023 06:53 Publikacja: 03.08.2023 22:42

Tanya Chutkan wydała surowe wyroki za okupację Kongresu

Tanya Chutkan wydała surowe wyroki za okupację Kongresu

Foto: AFP

Były prezydent zdecydował się w czwartek na osobiste stawienie się w sądzie w Waszyngtonie. Budynek znajduje się ledwie kilkaset metrów od Kongresu, który tłum zwolenników miliardera zajął 6 stycznie 2021 roku. Prokurator Jack Smith twierdzi, że to był zamach stanu.

Byłemu prezydentowi pobrano odciski palców, ale nie zrobiono zdjęcia sądowego, bo jest osobą tak znaną, że z jego identyfikacją nie będzie problemu. Donald Trump uznał, że jest niewinny.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Stany Zjednoczone mogą się rozpaść

W czwartek zaczęła nabierać kształtu linia obrony oskarżonego. Będzie oparta przynajmniej na trzech filarach. Najważniejszym jest wolność wypowiedzi: adwokaci Trumpa będą dowodzić, że głosząc, iż wybór Bidena został sfałszowany, i próbując zablokować jego nominację, odchodzący prezydent jedynie korzystał z prawa, które daje mu konstytucja. Smith już jednak zasygnalizował swoją odpowiedź: głosić można, co się chce, nawet kłamstwa. Jednak podejmowanie działań o wadze państwowej w oparciu o nieprawdę jest już przestępstwem.

Tyle że ekipa adwokacka wskazuje, że miliarder jedynie poszedł za radą swoich prawników, w tym Rudy’ego Giulianiego. Ale znowu: materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę wskazuje, że Trump doskonale wiedział, iż wybory w listopadzie 2020 roku zostały przeprowadzone uczciwie. Takie zapewnienia otrzymał od setek osób pełniących funkcje państwowe.

Czytaj więcej

Sondaż: Blisko połowa wyborców Republikanów nie zagłosowałaby na Trumpa, gdyby ten został skazany

Obrońcy Trumpa chcą jednak też wskazać, że nie może być mowy o uczciwym procesie i wyroku w mieście (Waszyngton znajduje się w odrębnym Dystrykcie Kolumbia), gdzie w ostatnich wyborach tylko 5 proc. głosujących oddało głos na kandydata republikanów. To jednak trudna do podtrzymania logika, bo przestępstwo (okupacja Kongresu) miało miejsce w amerykańskiej stolicy i trudno oczekiwać, że sprawą zajmie się zespół orzekający z innego miasta.

Ostateczny wyrok zostanie co prawda wydany przez wielką ławę przysięgłych złożoną z losowo wybranych obywateli z Waszyngtonu. Jednak ogromny wpływ na przebieg procesu będzie miała sędzia Tanya Chutkan. 61-letnia prawniczka została wprawdzie mianowana przez Baracka Obamę, jednak w niezwykle spolaryzowanym Senacie uzyskała poparcie 95 senatorów przy ani jednym głosie sprzeciwu. To ona będzie decydowała o tym, którzy świadkowie zostaną wysłuchani i jaki będzie przebieg procesu. Będzie też podejmować szereg kluczowych decyzji jak to, czy dać więcej czasu na przygotowanie obrony, co oznaczałoby, że wyrok zapadłby już po wyborach w listopadzie przyszłego roku.

Czytaj więcej

Donald Trump oskarżony o zamach stanu

Chutkan już wydała setki wyroków na osoby, które uczestniczyły w szturmie i okupacji Kongresu. Były one przeważnie uważane za surowe: niejednokrotnie sędzia wydała orzeczenie o dłuższym pobycie w więzieniu, niż domagała się prokuratura.

To samo teraz grozi 77-letniemu Trumpowi. Z uwagi na ciężar oskarżenia jest całkiem realne, że mógłby spędzić resztę życia za kratkami. Tyle że nawet jeśli tak by się stało, miliarder nadal mógłby uczestniczyć w kampanii wyborczej. Konstytucja amerykańska nie zawiera bowiem żadnych zapisów, które by to uniemożliwiały.

W historii był tego precedens: w 1920 roku w wyborach brał udział Eugene Debs, którego dwa lata wcześniej skazano za wielokrotne opowiadanie się przeciwko udziałowi Stanów Zjednoczonych w pierwszej wojnie światowej.

Czytaj więcej

Trumpowi nie szkodzą problemy prawne. Prowadzi w sondażu o nominację republikańską

Tyle że tym razem chodzi o kandydata, który ma bardzo realne szanse na ponowne zdobycie najwyższego urzędu w państwie. To właśnie powoduje, że obrońcy Trumpa będą grali na czas tak, aby wyrok zapadł już po wyborach. Wówczas, w razie zwycięstwa, miliarder mógłby wygasić oskarżenie prokuratury i przerwać tym samym cały proces. Mógłby też sam siebie ułaskawić. W tym drugim przypadku sprawa jest jednak bardziej złożona: nigdy do takiej sytuacji w historii Stanów Zjednoczonych nie doszło. Jest więc całkiem możliwe, że musiałby się wówczas wypowiedzieć Sąd Najwyższy. Ale tu za sprawą Trumpa większość mają konserwatyści.

Mimo ciężaru oskarżeń Partia Republikańska niemal murem stanęła za Trumpem. Wyjątkiem był gubernator New Jersey Chris Christie, którego szanse w walce o Biały Dom są jednak znikome. Uznał on, że zamach miliardera na demokrację jest „hańbą” dla Ameryki. Jednak wśród kandydatów republikańskich na najwyższy urząd w państwie tylko przedsiębiorca Vivek Ramaswamy zapowiedział, że gdyby wygrał wybory (ma 6 proc. poparcia w walce o nominację Partii Republikańskiej), ułaskawiłby Trumpa. Główny rywal tego ostatniego, gubernator Florydy Ron DeSantis oświadczył natomiast, że „byłoby złą rzeczą”, gdyby Trump trafił do więzienia. Takie podejście to efekt stanu amerykańskiej opinii publicznej. Opublikowany w czwartek sondaż CNN pokazuje, że udział wyborców republikańskich, którzy uważają, że wybór Joe Bidena nie był uczciwy, znów urósł do 70 proc. Kto więc jasno sprzeciwia się takiej (fałszywej) ocenie, nie ma szans na amerykańskiej prawicy wygrać wyborów prezydenckich.

Czytaj więcej

Prywatna deklaracja Obamy. Obiecał pomóc Bidenowi wygrać wybory prezydenckie

Trump liczy, że na fali takich nastrojów przekona do siebie jeszcze więcej zwolenników. W środę wieczorem napisał w mediach społecznościowych, że próba aresztowania go to de facto zamach na wolność zwykłych Amerykanów. W czwartek zdecydował się zaś na osobisty udział w procesie (miał możliwość połączenia się za pomocą systemu wideo), aby wystąpić przed kamerami w roli męczennika prześladowanego przez ekipę Bidena. Trump porównał nawet oskarżenia, które wobec niego wysunięto, do demokratycznej opozycji prześladowanej przez nazistowskie Niemcy oraz represji w Związku Radzieckim. Sytuacja jest zaś dokładnie odwrotna, wynika z oskarżenia specjalnego prokuratora Jacka Smitha. Próbując siłą utrzymać się u władzy, to Trump chciał odebrać Amerykanom podstawowe ich prawo: do swobodnego wyboru swoich przedstawicieli.

Były prezydent zdecydował się w czwartek na osobiste stawienie się w sądzie w Waszyngtonie. Budynek znajduje się ledwie kilkaset metrów od Kongresu, który tłum zwolenników miliardera zajął 6 stycznie 2021 roku. Prokurator Jack Smith twierdzi, że to był zamach stanu.

Byłemu prezydentowi pobrano odciski palców, ale nie zrobiono zdjęcia sądowego, bo jest osobą tak znaną, że z jego identyfikacją nie będzie problemu. Donald Trump uznał, że jest niewinny.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Unia Europejska w obliczu dwóch wojen. Bruksela szuka porozumienia ws. Ukrainy i Strefy Gazy
Polityka
Wybory na prezydenta Litwy. Gitanas Nausėda znów pokonał Ingridę Šimonytė
Polityka
Wszystkie drogi republikanów prowadzą do Trumpa
Polityka
Miedwiediew komentuje słowa Sikorskiego. "Amerykanie są ostrożniejsi niż Polacy"
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Polityka
Donald Trump wygwizdany i wybuczany na konwencji
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?