"Afera sopocka". Jest skarga nadzwyczajna Prokuratora Generalnego na korzyść dziennikarzy

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skierował do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 2018 r. w sprawie jaką prezydent Sopotu Jacek Karnowski wytoczył dziennikarzom Pawłowi Lisickiemu i Piotrowi Kubiakowi za publikacje dotyczące tzw. afery sopockiej.

Aktualizacja: 14.07.2023 11:17 Publikacja: 13.07.2023 09:50

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Artykuły o tzw. aferze sopockiej zostały opublikowane w „Rzeczpospolitej” w 2008 r. - Piotr Kubiak był jednym z autorów, Paweł Lisicki – ówczesnym redaktorem naczelnym. Chodzi o ujawniony wówczas zapis rozmowy, która miała wskazywać, że prezydent Sopotu Jacek Karnowski złożył korupcyjną propozycję sopockiemu biznesmenowi Sławomirowi Julke - miał zażądać od niego dwóch mieszkań za pomoc w uzyskaniu zgody na rozbudowę kamienicy.

Prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu zarzuty przyjęcia dwóch łapówek, jednak ostatecznie w 2015 r. został z nich uniewinniony (twierdził, że padł ofiarą "politycznej gry").

Dotkliwa kara dla dziennikarzy 

Karnowski pozwał dziennikarza i ówczesnego redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” o naruszenie dóbr osobistych - 30 stycznia 2018 r. zapadł niekorzystny dla dziennikarzy wyrok. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał im zamieścić przeprosiny - po dwa oświadczenia na pierwszej stronie gazety (w wydaniu papierowym), w odstępach tygodniowych. Zasądził również od nich 45 tys, zł na rzecz Jacka Karnowskiego.

„Za taką decyzją sądu stało stwierdzenie, że w sprawie brak było wiarygodnych dowodów popełnienia przestępstwa przez Jacka Karnowskiego, a dziennikarze naruszyli zasady staranności i rzetelności dziennikarskiej” - wskazuje komunikat Prokuratury Krajowej, informujący o wniesieniu skargi nadzwyczajnej. I zauważa, że „swoją publikację dziennikarze oparli w szczególności o analizę uzyskanego nagrania, a także o źródło osobowe – informacje przekazane przez Sławomira Julke, który miał otrzymać tę propozycję”.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oceniło, że „Wyrok sądu narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa", a nałożenie wysokiej kwoty finansowej (łącznie ok. 200 tys. zł) na konkretnych dziennikarzy, a nie na redakcję, ma ich zniechęcić do podejmowania trudnych tematów.

Zbigniew Ziobro powołuje się na wolność wypowiedzi

Teraz z wyrokiem nie zgodził się Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który skierował do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną na korzyść pozwanych dziennikarzy.  Jakie podniósł w niej argumenty?

To, że „działali w celu rzetelnego informowania opinii publicznej, a nie w celu naruszenia dóbr osobistych, co jednoznacznie wskazywało na działanie w interesie społecznym, w ramach zagwarantowanej wolności prasy i dozwolonego prawa do swobodnej wypowiedzi”.

Ponadto: „Dokonali pełnej, możliwej dla nich weryfikacji dostępnego nagrania propozycji korupcyjnej, przy czym sam Jacek Karnowski odmówił odniesienia się do jego treści. Uznali nagranie za wiarygodne”.

Czytaj więcej

Wyborcza układanka nabiera kształtów

Co istotne, do podobnego wniosku – jak czytamy w komunikacie PK - doszła również prokuratura, która w 2008 roku ogłosiła prezydentowi Sopotu zarzuty, a w 2010 r. skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Dopiero później w związku z uzyskanymi opiniami biegłych pojawiły się wątpliwości dotyczące materiału dowodowego skutkujące umorzeniem postępowania.

„W takich okolicznościach działanie dziennikarzy należy uznać za uprawnione i rzetelne” - uważa Prokurator Generalny. A na poparcie takiej oceny przytoczył m.in. orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. dziennikarza, który w swoich publikacjach „oskarżył o nadużycia pewnego dyrektora państwowego rumuńskiego przedsiębiorstwa. Równocześnie sprawę badała tamtejsza prokuratura, która finalnie wycofała się z oskarżenia”.

ETPCZ orzekł, że „jeżeli dziennikarz działając w obronie interesu społecznie uzasadnionego, zachował szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiału prasowego, jego opublikowanie nie jest działaniem bezprawnym także wtedy, gdy okaże się, że materiał ten zawiera informacje nieprawdziwe”.

Według Zbigniewa Ziobry dziennikarze w sprawie tzw. „afery sopockiej” wypełnili obowiązki, jakie nakłada na nich prawo prasowe.

Czytaj więcej

Prezydent Sopotu inwigilowany Pegasusem przed wyborami w 2019 r.

„W szczególności zrealizowali postulat art. 6 tego aktu, gdyż dążyli do ustalenia prawdy, jakkolwiek byłaby ona niewygodna dla władzy, opierając się na uprawdopodobnionych okolicznościach, a także wypełniali zadania dziennikarza, jakim jest służba społeczeństwu i państwu (art. 10). Okoliczności te powinny wykluczać bezprawność ich działania. Orzekając inaczej, sąd niewłaściwie zastosował art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego”.

Prokurator Generalny: Sąd Apelacyjny "złamał zasadę proporcjonalności"

Według prokuratora generalnego uznając, że pozwani naruszyli dobra osobiste Jacka Karnowskiego, Sąd Apelacyjny w Gdańsku „złamał również zasadę proporcjonalności w ochronie do czci i dobrego imienia powoda (art. 47 Konstytucji RP) z prawem pozwanych do wyrażania swoich poglądów, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji RP), a także z art. 14 Konstytucji RP, stanowiącym, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”. W efekcie „sąd wystąpił przeciwko istotnej wartości konstytucyjnej jaką jest wolność słowa, która zapewnienia pluralizm poglądów i realnej możliwości ich prezentowania w przestrzeni publicznej, w sprawie dotyczącej funkcjonowania jednej z władz w państwie”.

Prokurator Generalny zarzucił również, że sąd nie wskazał precyzyjnie, które stwierdzenia publikacji były według niego bezprawne.

„W gruncie rzeczy stanowisko sądu można zinterpretować, że działanie dziennikarzy było nierzetelne, bo powodowi nie udowodniono przestępstwa korupcji. Tymczasem takie podejście nie znajduje uzasadnienia w orzecznictwie” - czytamy w komunikacie PK. Na przykład w wyroku z czerwca 2004 r. SN stwierdził, że „nie ma podstaw do kreowania po stronie dziennikarza obowiązku wstrzymania się z informacją do czasu zbadania sprawy przez prokuraturę”.

Prokurator Generalny wniósł do Sądu Najwyższego o orzeczenie co do istoty sprawy poprzez oddalenie powództwa.

Do sprawy odniósł się prezydent Sopotu, Jacek Karnowski. "Widać jak PiS boi się przegranej!" - napisał na Twitterze. "Mamy już Pegasusa, Lex Tusk, zmanipulowany przekaz w mediach finansowanych z publicznych pieniędzy i rozkradanie ich na cele PiS" - dodał.

Oświadczenie Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu

Aparat represji i propagandy PiS działa w najlepsze.

Tym razem Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny - Ziobro przypuszcza kolejny atak przed zbliżającymi się wyborami.

Wnosi skargę nadzwyczajną w obronie tych, którzy próbowali mnie publicznie skazać na podstawie nieoryginalnego i zmanipulowanego nagrania.

Ziobro uruchamia po raz kolejny machinę państwa PiS przeciwko mnie.

Piotr Kubiak, dziennikarz, obecnie w tzw. publicznym Radiu Gdańsk, Piotr Lisicki, dziennikarz "Rzeczpospolitej" w czasie afery Julkego i ówczesny redaktor naczelny, a dziś naczelny "Do Rzeczy" - przegrali proces o naruszenie moich dóbr osobistych i zostali zobowiązani do zapłaty zadośćuczynienia, które zapłacili.

Warto przypomnieć, że Piotr Kubiak - co zostało udowodnione w sądzie - przekazał zmanipulowane nagranie "Rzeczpospolitej" i otrzymał od Sławomira Julke kilka tysięcy złotych. Śledztwo w aferze Julkego prowadził awansowany przez Ziobrę prokurator stanu wojennego oraz agent CBA, który odpowiadał za wykorzystanie Pegasusa przeciwko Ryszardowi i Krzyszrofowi Brejzom.

Co jeszcze szykuje nam w kampanii wyborczej PiS?

Mamy już Pegasusa, Lex Tusk, zmanipulowany i kłamliwy przekaz w mediach państwowych finansowanych ze spółek Skarbu Państwa, rozkradanie pieniędzy publicznych na cele partii PiS, niszczenie przeciwników politycznych wszystkimi możliwymi metodami.

Widać, że PiS boi się przegranej i odpowiedzialności za zniszczenie państwa.

Zrobi wszystko, aby do tego nie dopuścić!"

Niezależnie od tego, jakie metody – rodem z Moskwy i Białorusi – będzie stosować PiS – zrobimy wszystko, aby demokrację w Polsce przywrócić.

Rządy PiS Jarosława Kaczyńskiego prowadzą nas w stronę Rosji.

To szaleństwo trzeba przerwać.











Artykuły o tzw. aferze sopockiej zostały opublikowane w „Rzeczpospolitej” w 2008 r. - Piotr Kubiak był jednym z autorów, Paweł Lisicki – ówczesnym redaktorem naczelnym. Chodzi o ujawniony wówczas zapis rozmowy, która miała wskazywać, że prezydent Sopotu Jacek Karnowski złożył korupcyjną propozycję sopockiemu biznesmenowi Sławomirowi Julke - miał zażądać od niego dwóch mieszkań za pomoc w uzyskaniu zgody na rozbudowę kamienicy.

Prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu zarzuty przyjęcia dwóch łapówek, jednak ostatecznie w 2015 r. został z nich uniewinniony (twierdził, że padł ofiarą "politycznej gry").

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Agnieszka Holland: Rasistowskie emocje zostały rozbudzone przez władzę, na którą głosowałam
Polityka
PiS publikuje spot, w którym atakuje politykę migracyjną rządu. Partia oskarżana o rasizm
Polityka
Niemiecki radiowóz przywiózł imigrantów do Polski. Wiceszef MSWiA: Niemcy przeprosili
Polityka
Barbara Nowacka: Szymon Hołownia już ma dowód, że Donald Tusk pomógł Trzeciej Drodze
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Polityka
Kontrole na granicy z Niemcami? Poseł PSL kpi: Zbudujmy naokoło mur na wysokość 10 metrów
Polityka
Maciej Berek: Potrzebujemy ustaw, które zmienią rzeczywistość. Ilość się nie liczy