Pierwsze takie zarzuty kryminalne. Oskarżenie Trumpa dodatkowo podzieli Amerykanów

Nie wiadomo na razie, jakie dokładnie zarzuty Donald Trump ma usłyszeć we wtorek. Jest ich podobno 30.

Publikacja: 03.04.2023 03:00

Portret Donalda Trumpa w nowojorskim gmachu Trump Tower

Portret Donalda Trumpa w nowojorskim gmachu Trump Tower

Foto: KENA BETANCUR/AFP

Prokuratura rozważała dowody w sprawie transferu pieniędzy z Trump Organization dla byłego prawnika Trumpa Michaela Cohena. Częścią z nich, tuż przed wyborami w 2016 r., Cohen opłacił milczenie Stormy Daniels, gwiazdy porno, z której usług rzekomo Donald Trump korzystał dziesięć lat wcześniej. Nie tyle chodzi o samo opłacenie milczenia, ile o to, jak zostało to przedstawione w oficjalnych dokumentach biznesowych. – Zrobił o wiele gorsze rzeczy. Powinien był zostać postawiony w stan oskarżenia o wiele wcześniej – stwierdziła Daniels.

– Nie boję się tego, co ma być – powiedział podczas piątkowego spotkania z sympatykami Trump, który kandyduje do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich 2024. Oskarżenie Trumpa z pewnością dodatkowo podzieli naród amerykański, bo były prezydent wciąż ma wielu zwolenników w kręgach konserwatywnych oraz rosnącą grupę krytyków po drugiej stronie podziału partyjnego.

Zemsta czy przypomnienie zasad

Ponad 90 procent republikanów i 70 procent niezależnych wyborców uważa, że to oskarżenie to gra polityczna, ale coraz więcej republikanów czuje się zażenowanych postępowaniem Trumpa, a coraz większa grupa niezależnych wyborców jest zniechęcona nieustającymi skandalami wokół byłego prezydenta. Na tym z kolei w prawyborach skorzystają rywale Trumpa.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Donald Trump oskarżony. Skok Ameryki w nieznane

Komentatorzy zastanawiają się, jak naród ostatecznie oceni te wydarzenia: jako zemstę nowego systemu, który wyciąga konsekwencje z działań poprzedników, czy jako przypomnienie, że nikt, nawet były prezydent, nie jest ponad prawem. – Bez względu na to, jak sprawa się potoczy, to wielki przełom w polityce amerykańskiej oraz historii prawa w tym kraju – mówi w wywiadzie dla „NYT” Jack Goldsmith, profesor prawa na Harwardzie.

Co ciekawe, zarzuty kryminalne nie przeszkodzą Donaldowi Trumpowi w ubieganiu się o kolejną kadencję w Białym Domu. Konstytucja amerykańska nie zabrania tego, a historia tego kraju zna wielu kandydatów, którzy zostali postawieni w stan oskarżenia albo skazani, a i tak ubiegali się o urząd, nawet ten najwyższy.

Scenariusze

Niemniej jednak nie obeszłoby się bez komplikacji, gdyby Trump wygrał wybory, czekając na decyzję sądu w sprawie o przestępstwo kryminalne albo tuż po skazaniu. Od czasów Richarda Nixona Departament Sprawiedliwości prezentuje stanowisko, że należy unikać stawiania urzędującego prezydenta w stan oskarżenia oraz skazywania go, bo to ingerowałoby w jego obowiązki i możliwość kierowania krajem. Nie ma decyzji Sądu Najwyższego w tej sprawie, bo nigdy nie doszło do takiej konieczności. Ale na podstawie tego niepisanego prawa Trump mógłby ubiegać się o zwolnienie np. z odbycia kary.

Czytaj więcej

Niemiecka prasa o zarzutach dla Donalda Trumpa

Drugi scenariusz natomiast przewiduje, że po rozpoczęciu jego kadencji mógłby zostać usunięty na podstawie 25. poprawki do konstytucji, bo byłby „niezdolny do wykonywania swoich obowiązków prezydenckich”.

Eksperci prawni przypuszczają, że swoim zwyczajem Trump będzie przeciągał postępowanie prawne, oddalając datę rozprawy tak długo, jak będzie mógł, mając nadzieję, że pomoże mu uwaga, jaką skupi na sobie, będąc jednym z czołowych kandydatów w prawyborach. W międzyczasie jego prawnicy będą mogli starać się oddalić sprawę, przenieść ją do sądu poza Nowym Jorkiem, zdyskwalifikować prokuraturę lub sędziego, negocjować bez końca kwestie protokołu bezpieczeństwa albo zredukować oskarżenia.

Motywowanie elektoratu

Jak wynika z najnowszego sondażu Quinnipiac University, 57 proc. Amerykanów uważa, że Trump powinien zostać zdyskwalifikowany z ubiegania się o urząd. Na razie prezydent ani myśli porzucać starań o kolejną kadencję. Jak to ma w zwyczaju, wykorzystuje swoje ostatnie problemy prawne do motywowania wyborców do ogólnokrajowych protestów oraz do zbiórki pieniędzy na swoją kampanię. Jak podaje jego sztab wyborczy, w ciągu 24 godzin po ogłoszeniu wiadomości o oskarżeniu Trump zebrał ponad 4 miliony dolarów od donorów.

– Jestem zupełnie niewinny. To polityczna nagonka na mnie oraz najwyższego stopnia ingerowanie w wybory. Naród amerykański zdaje sobie sprawę z tego, co radykalna lewica robi. Nasz ruch i nasza partia najpierw pokona prokuratora Alvina Bragga, potem Joe Bidena i wyrzucimy wszystkich tych skorumpowanych demokratów tak, aby Ameryka była znowu wielka – pisał w oświadczeniu. Trump zarzuca prokuratorowi Braggowi, który jest demokratą i ubiegał się o urząd, obiecując, że postawi byłego prezydenta przed sądem, że próbuje zniszczyć jego szanse wyborcze oraz wytyka mu powiązania z liberalnym miliarderem George’em Sorosem. Tezę tę powtarza wielu republikanów, nawet ci, którzy będą jego rywalami w prawyborach prezydenckich.

– Wykorzystywanie systemu prawnego do realizowania politycznej agendy sprawia, że litera prawa postawiona jest do góry nogami. To bardzo nieamerykańskie – powiedział gubernator Florydy Ron DeSantis, potencjalny rywal Trumpa w prawyborach.

Czytaj więcej

"Zarzuty karne nie są przeszkodą w kandydowaniu na prezydenta USA"

Biuro prokuratora Bragga w ostatnich tygodniach było przedmiotem ataków i pogróżek. Przed sądem nowojorskim, gdzie we wtorek ma się stawić Trump, już dwa tygodnie temu zwiększono środki bezpieczeństwa. We wtorek policja ma zupełnie zamknąć ulicę.

To dopiero początek

Donald Trump nie tylko jest pierwszym w historii prezydentem, który usłyszy zarzuty kryminalne. Dla niego osobiście to też historyczna chwila. Przez dekady udało mu się uniknąć stawania przed sądem, mimo litanii zarzutów i śledztw, które sięgają początku lat 70. Dzięki temu nabrał poczucia nietykalności. Przez lata działalności biznesowej, a potem jako prezydent wielokrotnie bezkarnie przekraczał granice przepisów finansowych, obyczajowe, ale również polityczno-prawne, m.in. podejmując próby przejęcia władzy po przegranych wyborach, inspirując atak na Kapitol, a przy tym unikając konsekwencji, nawet w przypadku dwóch impeachmentów.

– Ta sprawa to nie koniec jakiegoś rozdziału. To dopiero początek – powiedział Cohen, który zeznawał przeciwko swojemu byłemu szefowi. Oprócz dochodzenia prowadzonego przez nowojorską prokuraturę Donald Trump jest przedmiotem dwóch federalnych śledztw kryminalnych dotyczących jego próby przejęcia władzy po przegranych przez niego wyborach w 2020 r. oraz tego, jak obchodził się z tajnymi dokumentami wagi państwowej po skończonej kadencji w Białym Domu. Równolegle w Georgii prowadzone jest osobne śledztwo dotyczące jego prób zmiany wyników wyborów w tym stanie.

Prokuratura rozważała dowody w sprawie transferu pieniędzy z Trump Organization dla byłego prawnika Trumpa Michaela Cohena. Częścią z nich, tuż przed wyborami w 2016 r., Cohen opłacił milczenie Stormy Daniels, gwiazdy porno, z której usług rzekomo Donald Trump korzystał dziesięć lat wcześniej. Nie tyle chodzi o samo opłacenie milczenia, ile o to, jak zostało to przedstawione w oficjalnych dokumentach biznesowych. – Zrobił o wiele gorsze rzeczy. Powinien był zostać postawiony w stan oskarżenia o wiele wcześniej – stwierdziła Daniels.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Apele, zgrzyty i skandale. Polityczne Euro 2024
Polityka
Czy Kamala Harris nadaje się na prezydenta USA?
Polityka
Joe Biden pomylił nazwiska Donalda Trumpa i Kamali Harris. Mówiąc o Zełenskim powiedział "Putin"
Polityka
Konta założone po inwazji na Ukrainę zalały Niemcy i Francję dezinformacją przed wyborami
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Polityka
Przywódcy NATO pytają o stan Bidena. Orbán porównuje sytuację do katastrofy Titanica
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą