Dokumentalna produkcja BBC, dotycząca początków kariery premiera Narendry Modiego, wywołała oburzenie w Indiach. Powołując się na wprowadzone dwa lata temu regulacje prawne, zezwalające na „blokowanie informacji w nagłych przypadkach”, rząd zakazał rozpowszechnia w Indiach zarówno filmu w całości, jak i jakichkolwiek fragmentów. Dotyczy to także sieci społecznościowych.

Zdaniem opozycji jest to forma cezury i przypomina, że Indie spadły w ostatnim czasie na 150. miejsce w liczącym 180 krajów rankingu Reporterów bez Granic.

Czytaj więcej

Premier Modi odwołuje doroczny szczyt Indie - Rosja

Owe nagłe przypadki, na które powołuje się rząd, odnoszą się do pierwszej części dokumentu „The Modi Question”, gdzie mowa jest o początkach działalności obecnego premiera w Indyjskiej Partii Ludowej (Bharatiya Janata Party – BJP), ugrupowaniu o wyraźnym rysie nacjonalistycznym i religijnym, wspieranym przez większość hinduską.

Chodzi przede wszystkim o rolę, jaką odegrał Modi w 2002 roku w czasie zamieszek religijnych w stanie Gudżarat. Po podpaleniu pociągu przewożącego hinduskich pielgrzymów i śmierci 59 osób wybuchły krwawe starcia pomiędzy ludnością hinduską i muzułmańską. Zginęło w nich ponad 1000 osób, głównie muzułmanów. Modi był wtedy premierem stanu i według raportu brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (przedstawionego przez BBC) był „bezpośrednio odpowiedzialny” za „klimat bezkarności”, który umożliwił masowe stosowanie przemocy.

Konfliktów coraz mniej

Masakra w Gudżaracie odbiła się głośnym echem w całych Indiach, liczących obecnie niemal 1,4 mld mieszkańców. Napięcia pomiędzy większością hinduską i liczącą 180 milionów mieszkańców społecznością muzułmańską wybuchają raz po raz, przywodząc na myśl niezwykle krwawe wydarzenia z czasów podziału Indii brytyjskich i powstania Pakistanu. Wtedy liczba ofiar starć muzułmańsko-hinduskich przekroczyła milion osób i pamięć o tych wydarzeniach jest w Indiach do tej pory żywa. Od chwili swego powstania Pakistan stał się największym wrogiem kraju.

Jednak od wydarzeń w Gudżaracie nie było już w Indiach zamieszek na wielką skalę. W sumie krwawych konfliktów jest coraz mniej. Umiejscawianie w chwili obecnej premiera Modiego w kontekście konfliktu muzułmańsko-hinduskiego przyjęto w Delhi jako afront i prowokację. Tym bardziej że Narendra Modi został już kilka lat temu zwolniony z wszelkiej odpowiedzialności za zamieszki w Gudżaracie przez Sąd Najwyższy. Zdaniem indyjskiego MSZ dokument BBC jest materiałem propagandowym odzwierciedlającym kolonialny sposób myślenia w Londynie. Dokument skrytykowało także kilkuset indyjskich sędziów i znanych osobistości, uznając, że jego celem jest wskrzeszenie napięć hindusko-muzułmańskich.

– Ciężko zrozumieć, dlaczego BBC sięga po tego rodzaju materiały w chwili, gdy sprawa Gudżaratu jest definitywnie zamknięta. Trudno przypuszczać, że jest to swego rodzaju ingerencja w kampanię wyborczą, która jeszcze się nie rozpoczęła i tego rodzaju rzeczy nie są w stanie zmienić obecnego układu sił politycznych – mówi „Rzeczpospolitej” Pranay Sharma z anglojęzycznego magazynu „Outlook”.

Wybory parlamentarne odbędą się wiosną przyszłego roku. Sądząc po sondażach, przewaga BJP nad głównym przeciwnikiem – Indyjskim Kongresem Narodowym (INC), jest duża. W dodatku premier Modi cieszy się obecnie 60-proc. poparciem, dwa razy większym niż Rahul Gandhi, wnuk zamordowanej premier Indiry Gandhi. Rahul jest obecnie jednym z czołowych polityków Kongresu.

Ojciec nowych Indii

W okresie poprzedzającym pierwszą elekcję w 2014 roku Modi unikał hinduskiego nacjonalizmu swojej partii, przedstawiając się jako reformator gospodarczy i biegły administrator. Podobnie było pięć lat później. Uporał się z epidemią Covid-19 i zdołał opanować wielkie protesty rolnicze. Unika krytycznych pytań, co przychodzi mu z łatwością, gdyż nie uczestniczył w ani jednej konferencji prasowej. Lubi być przedstawiany jako skromny sprzedawca herbaty na stacji kolejowej, pochodzący z biednej rodziny, który zawdzięcza karierę własnej pracy i wytrwałości. Po objęciu urzędu wizerunek Modiego uzupełniono o obraz niestrudzonego i bezinteresownego przywódcy, który pracuje 18 godzin dziennie i nie wziął ani jednego dnia urlopu od dwu dekad. Premier nie sprzeciwia się, gdy jego zwolennicy nazywają go „ojcem nowych Indii”, porównując z Mahatmą Gandhim, niekwestionowanym ojcem narodu.

Zapowiada, że w najbliższym ćwierćwieczu Indie staną się krajem rozwiniętym gospodarczo. Także dzięki zwiększeniu współpracy z Zachodem, czemu sprzyja rozluźnienie więzi politycznych z Rosją jako konsekwencja wojny w Ukrainie. Indie nie mogą już liczyć na dostawy rosyjskiej broni i szukają innych partnerów. Rosja stawia obecnie na Chiny będące największym rywalem Indii, co zwiększa dystans z Delhi do Moskwy.