Możliwość ukrycia za immunitetem w razie jazdy po pijanemu, kradzieży w sklepie lub przemocy w rodzinie od dawna jest krytykowana i postrzegana jako bezkarność ludzi władzy. PiS nagle postanowił to zmienić – chce znieść immunitet formalny, który „jest nadużywany do ochrony karnej”. Obejmuje on bowiem każde przestępstwo czy wykroczenie, nawet jeśli nie są one związane z wykonywaną funkcją – sędziego, prokuratora, członka Trybunału Stanu czy parlamentarzysty.

Projekty nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz zmian w konstytucji, które likwidują ten immunitet, są już w Sejmie – złożyła je grupa posłów PiS. Jednak wniesione na krótko przed końcem kadencji budzą kontrowersje po stronie opozycji. – To dobry kierunek, ale takich zmian nie forsuje się ad hoc na rok przed wyborami, zwłaszcza że PiS walczy o utrzymanie władzy. Przez siedem lat tego nie przeprowadził, a teraz poza debatą wrzuca nagle do Sejmu projekt poselski i sądzę, że będzie chciał bardzo szybko go przegłosować – ocenia poseł Marek Biernacki z KP.

Grodzki do zatrzymania

Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości poseł Marek Ast (z PiS) w rozmowie z „Rzeczpospolitą” tłumaczy: – Nigdy nie ma dobrego czy złego czasu. To sprawa ważna, z którą należy w końcu coś zrobić. Poza tym będzie nad nią pracować komisja nadzwyczajna w Sejmie.

Czytaj więcej

Klaudia Jachira zachowa immunitet. Przeciw odebraniu m.in. Kaczyński

Immunitet formalny chroni parlamentarzystę – nie można go pociągnąć do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu lub Senatu – nawet za czyny niezwiązane z wykonywaniem mandatu.

Prokuratura takiemu politykowi może postawić zarzuty dopiero, jeśli Sejm czy Senat uchyli mu immunitet. Podobnie sędziemu, członkowi Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu czy prokuratorowi, których zmiany PiS również pozbawią takiej ochrony. A oni – jak wskazuje uzasadnienie – „powinni podlegać odpowiedzialności karnej na takich samych zasadach, jakie dotyczą wszystkich obywateli”.

Po zmianach – jeśli postępowanie zostanie wszczęte „z oskarżenia publicznego” – to zgoda Sejmu, Senatu czy sądów dyscyplinarnych na uchylenie immunitetu nie będzie wymagana. Dziś z tym bywa różnie.

Czytaj więcej

Joanna Scheuring-Wielgus bez immunitetu. Borys Budka się zrzeka

Poseł Ast przyznaje, że projekt obejmie takie przypadki, jak marszałek Senatu Tomasz Grodzki. – Ale zmiany weszłyby dopiero od następnej kadencji Sejmu – zaznacza. 

Według Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Grodzki przed laty jako dyrektor szpitala miał przyjąć łapówki od pacjentów lub ich bliskich – od 1,5 tys. do 7 tys. zł. Jego immunitet niewielką większością „obroniła” senacka opozycja. Marszałek twierdził, że gdyby został go pozbawiony, to można byłoby go zatrzymać, co mogłoby posłużyć PiS do uzyskania większości w Senacie.

Jednak sprawy zasłaniania się immunitetem, by nie stanąć przed sądem za przestępstwo, oburzają opinię publiczną. Echem odbiła się kradzież w 2017 r. sprzętu elektronicznego za ok. 4,5 tys. zł w marketach przez sędziego wrocławskiego sądu i jego żonę – były to m.in. głośniki, pendrive’y i słuchawki. Prokuratura mogła sędziemu postawić zarzuty dopiero, gdy Sąd Najwyższy utrzymał decyzję uchylającą mu immunitet. Sędzia i żona dostali wyroki w zawieszeniu. W maju br. lubelski sędzia, mając 2,54 promila alkoholu, uczestniczył w kolizji, a sędzia z Siemianowic Śląskich z ponad 2 promilami spowodowała wypadek.

Prezes teraz chce zmiany

Problem istniał od dawna, ale dopiero teraz – możliwe, że w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi – Jarosław Kaczyński zaczął poruszać problem „immunitetowej bezkarności”. PiS wystawia wiarygodność opozycji na próbę. Donald Tusk powiedział, że jest „za”, ale „po kampanii wyborczej”.

Aby znieść immunitet formalny, trzeba zmienić konstytucję – do tego potrzeba co najmniej dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów (przy pełnej frekwencji jest to 307 głosów) oraz bezwzględną większością głosów Senatu w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.