Reklama

Wybory prezydenckie w Brazylii. „Latynoski Wałęsa” pozostaje faworytem

Tylko 2 punktów procentowych zabrakło Luizowi Inácio Luli da Silvie do wygrania w niedzielę wyborów prezydenckich. Rozstrzygnięcie nastąpi 30 października.
Luiz Inácio Lula da Silva i Jair Bolsonaro

Luiz Inácio Lula da Silva i Jair Bolsonaro

Foto: EVARISTO SA, NELSON ALMEIDA / AFP

Reprezentujący barwy skrajnej prawicy, starający się o reelekcję Jair Bolsonaro od wielu tygodni powtarzał, że sondaże, które przewidywały jego druzgocącą klęskę, są nieprawdziwe.

W morzu kłamstw, które zwykł wypowiadać, to akurat okazało się prawdą: oddało na niego głos 43,2 proc. Brazylijczyków. Lula zdobył co prawda prawie 5 pkt proc. więcej (48,4 proc.), jednak żaden z czołowych brazylijskich ekspertów nie spodziewał się, że różnica między kandydatami będzie tak niewielka. I choć ten, którego zwykło się nazywać „latynoskim Wałęsą”, pozostaje faworytem, to kraj wchodzi w blisko miesięczny okres najbardziej brutalnej kampanii wyborczej od przywrócenia demokracji w 1988 r.

46,4 proc.

głosów uzyskał Bolsonaro w I turze 4 lata temu

W kampanii i tak żaden z kandydatów nie przedstawił wiarygodnego programu odbudowy kraju. Chodzi raczej o personalne ataki na przeciwnika.

Zwolennicy Bolsonaro wskazują na zarzuty korupcyjne, które ciążyły na Luli i z powodu których spędził dwa lata w więzieniu. Przeciwnicy dotychczasowego prezydenta wskazują na rosnącą biedę w kraju (30 mln osób nie ma wystarczających środków na zakup żywności), zagrożenie dla demokracji czy fatalny bilans walki z pandemią, której ofiarą padło 700 tys. osób.

Reklama
Reklama

– To będzie niezwykle zacięta kampania, przede wszystkim dlatego, że skrajna prawica ma znacznie większe poparcie, niż się spodziewano, szczególnie w Sao Paulo – mówi „Rzeczpospolitej” Anthony Boadle, dyrektor oddziału Reutersa w Brasilii.

Czytaj więcej

Lula przed Bolsonaro, ale wybory w Brazylii rozstrzygnie dogrywka

Jeszcze przed pierwszą turą wyborów zginęło trzech zwolenników Luli i jeden jego przeciwnik. Bolsonaro zachęcał tych, którzy go popierają, aby wyszli uzbrojeni na ulice, jeśli okaże się, że przegrał. Zapowiedział też, że to „armia powinna przeliczyć głosy”. I bez uzasadnienia podawał w wątpliwość skuteczność elektronicznego systemu liczenia głosów, który pozwala na publikację wyników już w kilka godzin po zamknięciu urn.

Polityka
Cena baryłki ropy przekracza symboliczną granicę. Jest komentarz Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Polityka
Strach przed Rosją zbliża Polskę i Szwecję. Król Karol XVI Gustaw przyjeżdża do Warszawy
Polityka
Ukraiński ekspert wojskowy: Zełenski nie groził i nie szantażował Orbána
Polityka
Zaognia się spór Ukrainy z Węgrami. Kijów oskarża Budapeszt o wzięcie zakładników i kradzież
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama