Sowa skomentował sprawę ciągnika o wartości 1,5 miliona zł, prezentu na ślubie wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka.

- Pan minister Kaczmarczyk chciał, żeby jego najważniejszy dzień w życiu był bardzo nagłośniony. To oni puścili reklamę z przekazania najdroższego prezentu politykowi w historii. Skoro chcieli, żeby było głośno, to im się udało. Nie widzę nadzwyczajnej roli opozycji w tej sprawie. Politycy PiS-u i Solidarnej Polski wyszli z przekazem, że w powiecie proszowickim mają hegemona, na którego warto stawiać. Z drugiej strony mieszkańcy Proszowic mieli bardzo czytelny przykład, że z ich rodakiem bardzo się w Warszawie liczą, przecież przyjechali posłowie i ministrowie. Jednak wszystko przykrył ciągnik z 1,5 miliona złotych. Była to typowa ustawka z udziałem ministra (Henryka) Kowalczyka i to jest jego problem, bo to on będzie musiał się wytłumaczyć z tego dlaczego świadomie uczestniczył w reklamie prywatnej firmy - stwierdził polityk.

Czytaj więcej

Kołodziejczak: Wiceminister Kaczmarczyk ma traktor 20 razy za duży

Poseł podkreślił, że wiceminister Kaczmarczyk i jego brat „mają obowiązek udostępnić informację na temat tego za jaką kwotę został kupiony ciągnik”.

- Wiemy, że (ciągnik red.) jest warty 1,5 miliona złotych, ale pytanie jest za ile go kupili. Kilka lat temu Daniel Objatek kupił apartament za 2,2 miliony zł po 6 tysięcy za metr, to była o 40 proc. niższa cena od ceny rynkowej - wówczas cena wynosiła 12,5 tysiąca za metr. Chwilę później Orlen stał sponsorem akademii piłkarskiej tego dewelopera. Mamy jakąś dziwną tendencję, że dla polityków PiS-u wszystko jest tanie i dostępne. Przez to rodzą nam się oligarchowie, którzy w bardzo trudnych warunkach zbijają kokosy - podkreślił Sowa.