Budka mówił o potencjalnych podwyżkach dla polityków - w tym parlamentarzystów (mieliby otrzymać podwyżkę w wysokości ok. tysiąca złotych) - które miałyby wynikać z podniesienia kwoty bazowej, która jest podstawą wyliczania wynagrodzeń dla urzędników. O sprawie napisał "Fakt". W czwartek, prezes PiS Jarosław Kaczyński, wypowiedział się przeciwko takiej podwyżce.

Czytaj więcej

Siemoniak o podwyżkach: Tusk uderzył pięścią w stół, Kaczyński się odezwał

- Sprawa jest bardzo prosta: ludzie PiS, rząd, zaproponował w projekcie budżetu, by zwiększyć o blisko 8 proc. kwotę bazową, czyli m.in. by parlamentarzyści dostali 8 proc. więcej. Zrobiliśmy dużo szumu wokół tego, Donald Tusk powiedział wyraźnie: absolutnie nie ma mowy o jakichkolwiek podwyżkach i Kaczyński musiał się po kilkunastu godzinach z tego wycofać. Ale proszę nie wierzyć, że Kaczyński o tym nie wiedział. Nie wierzę, że premier Mateusz Morawiecki przedkładając założenia budżetowe, m.in. dając Ministerstwu Finansów określone wytyczne o tym nie wiedział. Po prostu zobaczyli, że nie ma zgody, opozycji i opinii publicznej, huknął Donald Tusk, tak jak on potrafi, porządnie, mocno, no i Kaczyński nie miał wyjścia, musiał się wycofać - mówił Budka.

- Kaczyński będzie szukał innej okazji, aby swoim dać więcej, swoim więcej zapłacić, bo jemu się ten obóz sypie - dodał.

- Nie ma zgody wyborców na to, by politycy w czasie kryzysu zajmowali się swoimi wynagrodzeniami - podkreślił. - My mówimy wyraźnie: 20 proc. podwyżki dla sfery budżetowej, natomiast ostatnią rzeczą, jaką będziemy zajmować się, to kwestia wynagrodzeń dla parlamentarzystów, dla rządzących - podkreślił Budka.

Ludzie boją się przyszłości

Borys Budka, szef klubu KO

Tusk w środę komentował na Twitterze doniesienia "Faktu" o podwyżkach. - Z automatu to się tej władzy należy wyrok wyborców - mówił przewodniczący PO, Donald Tusk, w komentarzu zamieszczonym na Twitterze. - Są tacy, którzy twierdzą, że PiS-owska władza co prawda kradnie, ale się dzieli. Jak kradnie to już wszyscy wiemy. Zobaczmy jak dzieli się z ludźmi - dodawał przewodniczący PO. Następnie Tusk pokazywał 2 tysiące złotych w banknotach 100-złotowych. - W ręku mam 2 tys. zł. Tyle podwyżki ma dostać pan prezydent. Niewiele mniej pan premier, ministrowie, pani marszałek - w czasie kiedy drożyzna zżera ludziom oszczędności, kiedy wielu Polaków nie wie czy przeżyje od pierwszego do pierwszego - podkreślał Tusk.

- Są też podwyżki dla nauczycieli. Nauczyciel mianowany na pensji zasadniczej dostanie w tym samym czasie 152 zł - kontynuował.

Mówiąc o sytuacji politycznej w Polsce Budka mówił o spotkaniach z ludźmi, które wskazują na "wielkie zniecierpliwienie, znużenie, zmęczenie tymi złymi rządami, widzimy, że ludzie boją się przyszłości, że oczekują bezpieczeństwa, stabilizacji, oczekują rządów odpowiedzialnych".

- Donald Tusk cały czas, nie ma tygodnia, żeby nie spotykał się gdzieś w Polsce. Robimy wszystko, by pokazać determinację. To jest jak w sporcie. Jeśli ludzie widzą, wierzą, że cała drużyna chce walczyć, to ci, którzy jej kibicują, wspierają, tą energię dają od siebie i biorą. A problemów do rozwiązania jest bardzo dużo. Inflacja, drożyzna, wielkie problemy energetyczne, kwestia finansów publicznych, pieniędzy z KPO. Recept na to nie ma obecny rząd - podkreślił polityk KO. 

- Dobra rozmowa wczoraj Rafała Trzaskowskiego z Donaldem Tuskiem, to stały element w kalendarzu przewodniczącego Donalda Tuska. Rozmawiano długo o Campusie, o roli Donalda Tuska tam, Rafał przyszedł z zaproszeniem jak zawsze. Myślę, że Donald Tusk będzie na Campusie, tak jak rok temu, w formule otwartego spotkania - mówił też Budka pytany o to czy przewodniczący PO pojawi się na organizowanym przez prezydenta Warszawy spotkaniu Campus Polska.