Jaki jest stan polskich finansów?

Zły. Od początku pandemii Mateusz Morawiecki zaczął ukrywać dług publiczny pod dywanem. Tym dywanem była – niezbędna na początku – akcja pomocy dla firm dotkniętych pandemią. Od tego czasu PiS zasmakował w rozdawaniu pieniędzy na prawo i lewo na koszt następnej ekipy rządowej, a przede wszystkim polskich podatników.

Mateusz Morawiecki twierdzi, że problemy finansowe i inflacja to wina Putina oraz tego, że Rosja przez wiele miesięcy przygotowywała się do wojny.

Po części oczywiście tak. Wojna przyczynia się do wzrostu inflacji, ale inflacja zaczęła się wiele miesięcy przed rosyjską agresją. Ogromna jest wina opieszałości NBP-u i RPP, jeśli chodzi o podnoszenie stóp. Łącznie Polski Ład, brak dalekowzrocznej polityki ze strony NBP oraz rosyjska napaść na Ukrainę doprowadziły do najwyższej inflacji od wielu lat.

Żyjemy na kredyt?

Tak, żyjemy na kredyt, a pieniądze rozdawane na prawo i lewo przez rząd generują inflację i podważają zaufanie rynków do złotówki. To powoduje, że polskie obligacje stały się bardzo drogie.

Czy obniżki podatków zaproponowane przez PiS ulżą Polakom? Zmiany są lepsze niż te zapowiedziane w Polskim Ładzie?

Nic nie może być gorsze niż Polski Ład. Dzisiaj nikt nie wie, jakie podatki będzie płacił w tym roku. Polski Ład okazał się antypolskim chaosem.

Przypomnę, że pan podpisał się pod Polskim Ładem.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Podpisałem się pod generalnymi założeniami. A w momencie gdy pojawiły się szczegóły, poddałem je stanowczej krytyce. To był główny powód, dla którego zostałem usunięty z rządu, a Porozumienie opuściło koalicję Zjednoczonej Prawicy. Nowe rozwiązania będziemy mogli ocenić po tym, jak trafią do Sejmu. Natomiast samą zapowiedź obniżenia podatku PIT do 12 proc. oceniam pozytywnie.

Czytaj więcej

Wojna z Rosją? Gowin: W najbliższych latach nic Polsce nie grozi

Porozumienie będzie głosować za tymi zmianami?

Przyjrzymy się, czy nie ma tam ukrytych haczyków i czy nie będzie to kolejne uderzenie w klasę średnią. Jeżeli nie będzie ukrytych słabych stron, to jesteśmy gotowi poprzeć takie rozwiązania.

A czy Adam Glapiński może liczyć na poparcie Porozumienia?

To wykluczone. Prezes Glapiński nie zdał egzaminu. Podwyżki stóp powinny się rozpocząć wiosną ubiegłego roku i mieć charakter nie skokowy, jak to się stało, tylko nieznaczny, rzędu 0,3 proc. Wtedy udałoby się uniknąć tak wysokiej inflacji.

Adam Glapiński mówił kilka miesięcy temu, że inflacja Polsce nie grozi.

W przypadku prezesa NBP bardzo ważna jest wiarygodność, ponieważ od tego – w dużej mierze – zależy reakcja rynku. Adam Glapiński jest dla rynków postacią niewiarygodną. Niejednokrotnie się pomylił. Przypomnę też, że w kluczowym okresie kryzysu gospodarczego Polska nie miała ministra finansów. Długo czekaliśmy również na nowego ministra odpowiedzialnego za gospodarkę. Gdy wreszcie się pojawił – mam na myśli Piotra Nowaka – to szybko został zdymisjonowany i znowu musieliśmy czekać kilka tygodni na jego następcę.

Minister Nowak wyszedł przez szereg i rzeczywiście zgoda rządu z Komisją Europejską jest blisko?

Minister Nowak został zdymisjonowany za krytyczne podejście do polityki Mateusza Morawieckiego. Co do funduszy z KPO wszystko, jak się wydaje, zależy od losów Izby Dyscyplinarnej. Jeżeli PiS nie wprowadzi poprawek dewastujących projekt prezydencki, to są ugrupowania opozycyjne – PSL i Porozumienie – które deklarują gotowość poparcia tego projektu. PiS nie musi więc być w tej sprawie zakładnikiem Solidarnej Polski. Dalsze wstrzymywanie prac nad tym projektem uderza w polską rację stanu. Bez środków z KPO nie wybrniemy z ogromnej inflacji ani z nadciągającego spowolnienia gospodarczego.

Kto wygra przeciąganie liny w rządzie, premier Morawiecki czy Zbigniew Ziobro?

Nie wiem, kto wygra. Wiem, kto na tym sporze traci: Polska. Imposybilizm władzy wystawia fatalne świadectwo Jarosławowi Kaczyńskiemu i premierowi Morawieckiemu, którzy już w zeszłym roku zapowiadali likwidację ID.

Nie ma mowy o zmianie premiera?

Nie wierzę w zmianę premiera. Jarosław Kaczyński jednoznacznie postawił na Mateusza Morawieckiego i sądzę, że premier dotrwa do końca kadencji.

Czy Solidarna Polska podzieli losy Porozumienia? Czy w koalicji rządowej są tak głębokie podziały, że dojdzie do rozłamu? Obecnie Solidarna Polska chce, żeby Polska nie płaciła unijnych składek.

Ten postulat uważam za nieodpowiedzialne pieniactwo. Jarosław Kaczyński ma jednak świadomość, że wypchnięcie min. Ziobry poza listę PiS oznacza utratę 2–3 proc., a na to PiS nie może so- bie pozwolić. Z kolei Solidarna Polska wie, że samodzielnie nie ma szans na przekroczenie progu 5 proc. Dlatego uważam, że PiS i Solidarna Polska są na siebie skazane.

Czy Donald Tusk odnowi oblicze polskiej polityki?

Odnowił oblicze PO, bo w krótkim czasie przywrócił poparcie dla PO do 25 proc. Okazało się jednak, że PO ma nad sobą szklany sufit i nie może dobić do poziomu 30 proc. Myślę, że to bolesna niespodzianka dla Donalda Tuska.

Czy pomysł Tuska, który chce 20 proc. podwyżki dla budżetówki, jest realny do spełnienia?

Sfera budżetowa jest dziś opłacana zdecydowanie zbyt nisko. Z drugiej strony rozwiązanie proponowane przez Platformę grozi wzrostem inflacji i uruchomieniem spirali roszczeń płacowych w sektorze prywatnym. Dlatego z oceną propozycji Donalda Tuska trzeba się wstrzymać do czasu, gdy przedstawi szczegółowe wyliczenia.

Czytaj więcej

Gowin: Pauza w "wojnie polsko-polskiej" jest godna odnotowania

Na ile realne są przedterminowe wybory?

Latem ubiegłego roku Jarosław Kaczyński, przekonując mnie do Polskiego Ładu, snuł wizję, że program okaże się wielkim sukcesem i to pozwoli wiosną 2022 r. przeprowadzić przedterminowe wybory, które dadzą Zjednoczonej Prawicy cztery lata spokojnych rządów. Polski Ład okazał się kompletnym fiaskiem, ale mimo to nie wykluczam przedterminowych wyborów. Wybuchła bowiem wojna, a wraz z nią pojawił się efekt flagi, czyli wzrost poparcia dla obecnie rządzących. W powiązaniu z bardzo złymi perspektywami dla polskiej gospodarki może to pchnąć Jarosława Kaczyńskiego do próby przeprowadzenia przedterminowych wyborów.

Czy opozycja powinna się jednoczyć przed wyborami?

Opozycja na pewno powinna się jednoczyć, ale pytanie, w jakiej konfiguracji. Po wyborach na Węgrzech wydaje się, że koncepcja Donalda Tuska, aby opozycja poszła w jednym bloku, ma coraz mniej zwolenników. Z drugiej strony, jeśli każde z ugrupowań opozycyjnych poszłoby do wyborów osobno, to prawdopodobieństwo trzeciej kadencji dla PiS zdecydowanie by wzrosło.

Ile powinno być list po stronie opozycji?

Jeżeli wyłączyć z tego wyliczenia Konfederację, to sądzę, że optymalne byłyby trzy listy. Osobno lista Lewicy, osobna PO i osobna lista centrowa, lekko na prawo od PO, czyli skupiająca PSL, Polskę 2050 i Porozumienie.

Jest pan w stanie porozumieć się z Szymonem Hołownią, który przyjął pod swoje skrzydła byłych członków PO?

Nie widzę żadnego powodu, żeby nie współpracować z dawnymi członkami PO czy w ogóle z Platformą. Jeżeli opozycja chce odsunąć PiS od władzy, a moim zdaniem tego wymaga interes Polski, to musimy wykazać się gotowością przekraczania linii podziałów.

Gdy był pan w rządzie PiS, to nie zostawił pan suchej nitki na Donaldzie Tusku.

Nie ma pan racji. Poza krytyką polityki „ciepłej wody w kranie” i zarzutami, że Donald Tusk spowodował skręt PO w lewo, nie znajdzie pan wielu krytycznych moich wypowiedzi.

Jako polityka stawia pan wyżej Donalda Tuska czy Jarosława Kaczyńskiego?

Obydwaj są najwybitniejszymi politykami Polski po 1989 r., a próby ustawiania ich na podium pozostawiam przyszłym historykom.

Czy powinien być jeden wspólny kandydat opozycji na premiera?

Ten scenariusz nie sprawdził się na Węgrzech i wątpię, by sprawdził się w Polsce. Gdyby jednak wskazywać takiego kandydata, to musiałby to być polityk, który ma szczególne zdolności do łączenia. Do tej roli nadawałby się Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeżeli szukać kogoś, kto łączyłby opozycję, to nie ma lepszego lidera.

— współpraca Karol Ikonowicz