Jeśli ktoś uważa, że zeznania Jarosława Gowina przed sejmową komisją śledczą do spraw organizacji wyborów kopertowych nie mają nic wspólnego z próbą doprowadzenia przez policję Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika do więzienia, jest w błędzie. Obie sprawy łączy niestety wiele.
Co Jarosław Gowin zeznał przed komisją śledczą do wyjaśnienia wyborów kopertowych?
Jarosław Gowin, zeznając pod przysięgą i rygorem odpowiedzialności karnej, przyznał, że jako wicepremier dostawał informacje o wykorzystywaniu aparatu państwowego przeciw niemu. Zbigniew Ziobro – według zeznań Gowina – miał mu przyznać, że naciskano na niego, by użyć przeciw Gowinowi prokuraturę; przed działaniami w niego wymierzonymi miał też ostrzec wicepremiera funkcjonariusz służb specjalnych. Podejmujący te kroki mieli szukać haków, czegoś, co posłużyłoby do zaszantażowania Gowina – tak, by zmienił zdanie i przystał na wybory kopertowe.
Czytaj więcej
Ja od początku podszedłem do pomysłu wyborów korespondencyjnych sceptycznie, Jarosław Kaczyński przychylił się do tej propozycji - mówił przed komi...
Tu warto przypomnieć, że spór o Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika nie jest efektem tej czy innej decyzji obecnej władzy. Grudniowy wyrok na obu polityków został wydany po procesie, który trwał od lat i został przerwany po decyzji Andrzeja Dudy o skorzystaniu z prawa łaski, by później zostać wznowiony po decyzji Sądu Najwyższego. Przed świętami została jedynie rozpatrzona apelacja od wyroku wydanego w 2015 r.
Za co zostali skazani Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik przez warszawski sąd?
Wówczas Kamiński, Wąsik i dwaj inni byli funkcjonariusze CBA zostali skazani w sprawie karnej za przekroczenie uprawnień podczas afery gruntowej. Ostatni wyrok z 20 grudnia 2023 r. szczegółowo opisuje, w jaki sposób i jakie przepisy złamano podczas operacji, która miała doprowadzić do aresztowania ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera w 2007 r. Operacja nie była zwyczajną prowokacją wymierzoną w bliskiego współpracownika Leppera (chodziło o łapówkę za odrolnienie gruntów na Mazurach), ale misternie skonstruowaną operacją służb specjalnych, która miała skłonić tę osobę do popełnienia przestępstwa.
W tym celu fałszowano dokumenty wystawiane przez różne urzędy, zakładano nielegalne (nawet w świetle przyjętych przez PiS przepisów o CBA) podsłuchy. Kamiński został skazany za kierowanie powyższymi działaniami, Wąsik za to, że zlecenia nielegalnych działań przyjmował i się im nie sprzeciwił. Co ciekawe, służby nigdy nie udowodniły, że pieniądze z łapówki trafiły do Leppera, który kilkanaście lat temu tajemnicę afery gruntowej zabrał ze sobą do grobu.
Czy wolno używać prokuratury i służb do nacisków na politycznych konkurentów?
Prezydent Andrzej Duda przekonuje, że Kamiński i Wąsik są ścigani za to, że walczyli z korupcją. Podobną narrację powtarzają też politycy PiS. To jednak – w świetle wyroku warszawskiego sądu – nie jest prawdą. W istocie zostali skazani za złamanie prawa i przekroczenia uprawnień podczas przygotowań do prowokacji wymierzonej w ówczesnego koalicjanta. I to jest istota całego sporu.
Czytaj więcej
- Odnosimy wrażenie, że chciano uniemożliwić nam spotkanie z prezydentem. To kolejny przejaw bezprawia. Mamy do czynienia z głębokim kryzysem państ...
I to właśnie łączy go ze sprawą Gowina, który – kolejne podobieństwo – też był wicepremierem w koalicyjnym rządzie z PiS. Prokuratura i służby specjalne zostały powołane do tego, by ścigać przestępstwa, a nie po to, by prowadzić działania operacyjne mające zmusić polityka, by zmienił zdanie w sprawie legalności wyborów.
I nie chodzi o to, że państwo ma nie walczyć z korupcją. Państwo powinno ją tępić. Nie wolno jednak używać prokuratury i służb po to, by realizować polityczne cele. Zarówno Andrzej Duda, jak i PiS z Jarosławem Kaczyńskim powinni to wreszcie zrozumieć.