Choć na wspólnej konferencji Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim ogłoszono pokój w Prawie i Sprawiedliwości, zrozumienie tego, co się stało w ostatnich tygodniach każe postawić tezę, że to, co najwyżej, zawieszenie broni.
Wydarzyła się bowiem rzecz w dotychczasowej historii tej partii bez precedensu: ktoś rzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu wyzwanie, a ten najpierw pogroził, a potem... odpuścił. Polityczna logika zmusi go prędzej czy później do wykonania politycznego wyroku na Morawieckim i jego środowisku.
Czytaj więcej
Porozumienie Kaczyńskiego z Morawieckim to wstęp do ofensywy PiS. Partia zamierza się teraz skupić na kampanii przedwyborczej, której twarzą jest P...
PiS to nie tylko partia, ale też ukochane dziecko Jarosława Kaczyńskiego
Dlaczego? Przede wszystkim warto pamiętać, że PiS nie jest po prostu partią polityczną. To życiowy projekt Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nie ma życia poza polityką, a polityka to partia. Bez Jarosława Kaczyńskiego zaś nie ma PiS-u. To partia skrojona na jego miarę, głosząca takie poglądy jak on (trochę tradycjonalistyczna, trochę patriotyczna, trochę socjalistyczna, równocześnie antyniemiecka i antyrosyjska). I z dniem, w którym Kaczyński odejdzie z polityki, partia przestanie istnieć, bo nic już dłużej nie będzie sklejać idei, które w innych krajach rzadko kiedy współwystępują. Im starszy i słabszy Kaczyński, tym słabsza i bardziej targana konfliktami staje się jego partia.
Prezes PiS nie ma życia poza polityką, a polityka to partia. Bez Jarosława Kaczyńskiego zaś nie ma PiS-u
Dotąd Kaczyński surowo karał tych, którzy podważyli jego przywództwo. Teraz stanął przed najtrudniejszym wyborem: albo pokaże, że wciąż jest hegemonem i nie pozwoli, by ktoś stawiał mu warunki z pozycji siły (jak to właśnie demonstracyjnie zrobił Morawiecki zakładając stowarzyszenie), albo ocali jedność partii. Znając Kaczyńskiego, najpierw spróbuje ocalić partię i podzielić środowisko Morawieckiego, a potem rozprawi się z nim samym.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Kaczyński wciąż ma władzę, bo to on ostatecznie będzie rejestrował listy wyborcze przed przyszłorocznymi wyborami. Wie to doskonale Morawiecki i jeśli będzie miał choćby cień wątpliwości, że Kaczyński nie będzie lojalny, wyjdzie z PiS i stworzy własną partię. Mimo deklaracji pokoju obaj politycy przypominają stojących naprzeciwko siebie rewolwerowców.
Czy rozłam PiS jest wyreżyserowany? Bez względu na to, czy wynika z emocji, czy z kalkulacji, może poszerzyć elektorat prawicy.
Paradoksalnie jednak przyszły rozłam może być Kaczyńskiemu na rękę. Argumentem za tą tezą mogą być sondaże i… wynik wyborów na Węgrzech. Najnowszy IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że środowisko Morawieckiego mogłoby samodzielnie przekroczyć próg wyborczy, bo ma szanse na nieco ponad 5 proc. głosów, choć nie widać jakiegoś wyraźnego spadku poparcia ani dla PiS, ani dla obu Konfederacji. Morawiecki, którego nie cierpi ani skrajna prawica spod szyldu Konfederacji, ani twardzi zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, może mieć możliwość przyciągnięcia części umiarkowanie-prawicowego elektoratu, który rozczarował się PiS-em, a szczególnie jego agresywnym kursem na prawo. Przypomnijmy, że w 2023 r. PiS przegrał władzę, bo przesadził z kampanią negatywną i straszeniem Polaków.
Mateusz Morawiecki, czy zrobi to z wewnątrz, czy spoza PiS – będzie walczył o elektorat bardziej umiarkowany. Pytanie, czy po to, by go później przyprowadzić Kaczyńskiemu, czy może – poprzez PSL – Donaldowi Tuskowi
I tu dochodzimy do wyborów na Węgrzech. Nasi południowi przyjaciele też mieli dość strachów Viktora Orbána, straszenia migracją, Wołodymyrem Zełenskim, Ursulą von der Leyen, Donaldem Tuskiem i Georgem Sorosem. Klęska Orbána pokazała ograniczenia prawicowego radykalizmu w polityce. Opuszczając PiS, Morawiecki może więc przyprowadzić z powrotem część rozczarowanych wyborców i pomóc Kaczyńskiemu zbudować koalicję po wyborach. Bez względu na to, czy rozłam byłby wynikiem prawdziwych emocji i konfliktów, czy też politycznej kalkulacji, efekt może być taki sam: Kaczyński odzyska zdolność koalicyjną. W tym sensie opowieść o dwóch płucach prawicy jest prawdziwa. Wybierając Przemysława Czarnka, który ma się bić o elektorat obu Konfederacji, Kaczyński poszedł w prawo. Zwolennicy tego kursu w PiS będą wciąż zachęcać go do rozprawy z Morawieckim. Ten zaś – czy zrobi to z wewnątrz, czy spoza PiS – będzie walczył o elektorat bardziej umiarkowany. Pytanie, czy po to, by go później przyprowadzić Kaczyńskiemu, czy może – poprzez PSL – Donaldowi Tuskowi.