Lech Wałęsa zdejmuje noszone od początku wojny ukraińskie barwy i głosi, że Zełenski osobiście „mu ubliżył”. Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że to decyzja „niedopuszczalna” i „bardzo bolesna dla Polaków”. Karol Nawrocki domaga się odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Przewodniczący Rady Miejskiej Przemyśla, miasta szczególnie zasłużonego w pomocy Ukraińcom w pierwszych dniach wojny, śle listy protestacyjne do partnerów na Ukrainie. Samorządowcy masowo zdejmują z ratuszy ukraińskie flagi. A sami Polacy? Sondy uliczne przerażają. „Jak mogli nam to zrobić?”. „Tyle dla nich zrobiliśmy, a oni teraz plują nam w twarz”.

Wszystko wskazuje na to, że Wołodymyr Zełenski ewidentnie nie docenił wpływu swojej decyzji o nadaniu jednej z jednostek imienia „Bohaterów UPA” na nastroje w sojuszniczej Polsce. Zlekceważył fakt, że jego osobistą decyzję w Polsce interpretuje się jako niewdzięczność narodu ukraińskiego, która – widać to już gołym okiem – uderzy w jego rodaków, którzy mieszkają nad Wisłą. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: „Bohaterowie UPA”. Wołodymyr Zełenski pozbawia Polskę złudzeń

Front niechęci do Ukrainy ponad podziałami

Jeszcze gorsze wydaje się być ukonstytuowanie się przedziwnego, wymierzonego w Zełenskiego politycznego frontu ponad podziałami. Kto by przypuszczał, że po jednej stronie ramię w ramię stanie Lech Wałęsa, Władysław Kosiniak-Kamysz, Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński i konfederaci? Tego dawno polska polityka nie widziała. 

A będzie jeszcze gorzej, bo skoro opinia publiczna jest w krytyce Zełenskiego tak zgodna, to już za chwilę wytworzy się „mainstream”, z którym przegra przyzwoitość. Z koniunkturalnych powodów nikomu, z premierem na czele, nie będzie wypadało bronić Zełenskiego i próbować zrozumieć motywy, którymi się kierował.

Wygląda na to, że jest to także przypadkiem zastawiona przez ukraińskiego prezydenta pułapka na Donalda Tuska. Jeśli kapituła zdecyduje o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, polski premier nie będzie mógł zablokować decyzji, odmawiając kontrasygnaty. Gdyby tak postąpił, sprzeciwi się „woli narodu” i dostarczy kolejnego argumentu, że działa na rzecz obcych, a nie polskich interesów. Już widzę te belki w Telewizji Republika. Już słyszę te wyzwiska płynące z ust różnych Czarnków i Braunów.

Czytaj więcej

Krzysztof Bosak o ultimatum dla Ukrainy. „Polska powinna blokować akcesję do UE”

Wołodymyr Zełenski zignorował polską wrażliwość

Jak wytłumaczyć ten fatalny błąd Zełenskiego, który zignorował polską wrażliwość? Przede wszystkim nie należy zakładać, że ukraiński prezydent nie wie, co robi. Tym bardziej, że speców od relacji z zachodnim sąsiadem wokół niego nie brakuje. Poszukując poparcia, wywołując „efekt flagi”, sięgnął po prostu po niezwykle ryzykowne środki. I trafił, bo według ukraińskich komentatorów ma w tej sprawie poparcie 90 proc. rodaków, więc w ten sposób konsoliduje emocje. A kreując kolejnego wroga będzie chciał mobilizować Ukraińców wokół siebie. „Trzymajmy się razem, bo otoczeni przez wrogi świat zginiemy”. „Nawet Polacy okazują się wrogami” – będzie komentował nasze reakcje na swoją „patriotyczną” decyzję.

Ceną za to może być utrata Warszawy. To raczej nie powód do zmartwień, bo przecież stoją za nimi Berlin, Paryż i Londyn. A Polska? Pewnie uważa, że pobuczy, pokrzyczy, ale ze wspólnego frontu się nie wyłamie. W kategoriach geopolitycznych trudno się z taką logiką nie zgodzić. Tyle że jest to logika złudna. Polityka stolic to jedno, a relacje między ludźmi to drugie. Te dwa narody będą żyły obok siebie przez kolejne dekady i trzeba gasić między nimi emocje, a nie eskalować.

Czytaj więcej

Były ambasador oddał odznaczenie od Zełenskiego. „Decyzje honorujące UPA”

Najgorsze jest jednak co innego: decyzja Zełenskiego tworzy w Polsce wspólny front niechęci nie tylko wobec przywódcy Ukrainy i samego państwa ukraińskiego. Potwierdza stereotypy o ukraińskim nacjonalizmie i wyraźnie koresponduje z narracją Kremla o rządzących w Kijowie neonazistach. Czy naprawdę o to chodziło Zełenskiemu? Czy lata naszej wspólnej walki ze stereotypami dzielącymi Polaków i Ukraińców nie mają żadnego znaczenia?

Czy jest ścieżka wyjścia z nadciągającego kryzysu?

Czy jest ścieżka wyjścia z tej sytuacji? Tak, choć dość trudno ją dostrzec. Nie wierzę, że Zełenski, kierując się potrzebą dobrych relacji z Warszawą, cofnie swoją decyzję. Byłby to dla niego dowód kapitulanctwa, a przecież ma się za zwycięskiego wodza. Odebranie Orderu Orła Białego jest już niemal pewne. Będzie to rzecz jasna upokorzenie Zełenskiego, który przedstawi to w Kijowie jako upokorzenie swojego narodu. Polityczny idiotyzm motywowany wybujałymi ambicjami – ktoś słusznie powie. Spoliczkowany Zełenski nigdy już nie odwiedzi Warszawy – słyszę z Ukrainy. To niech megaloman lata w świat nie z Rzeszowa, a z Bukaresztu – ktoś doda. Tak się nakręca spirala niechęci i nienawiści.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Ukraińcy zapuszczają korzenie w Polsce. Zmieniają plany i życie

Pro

Czy coś można jeszcze zrobić? Do decyzji kapituły zostało jeszcze kilka dni. Sytuację uratować może tylko jedno: przyjazne wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego do przyjaciół Polaków. Może to być krótkie wideo, w którym wytłumaczy swoje racje oraz zapewni o niezłomnej przyjaźni. Ale czy go stać na taki gest?