Reklama

Estera Flieger: Instytut Paździerzu Narodowego

Wybór Mateusza Szpytmy na prezesa IPN będzie oznaczać dalsze destrukcyjne dla Instytutu rządy prawicy. Ale czy komuś jeszcze zależy na IPN?
Mateusz Szpytma nie jest kandydatem kompromisu

Mateusz Szpytma nie jest kandydatem kompromisu

Foto: PAP/Marcin Obara

Na prośbę PSL z porządku obrad Sejmu dwa razy spadało powołanie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Ale do trzech razy sztuka. W piątek 17 lipca głosami PiS, PSL, Konfederacji i części Polski 2050 wybrany został Mateusz Szpytma. Zgodnie z ustawą, o tym, czy obejmie urząd, zdecyduje ostatecznie Senat, gdzie PiS i PSL nie mają większości. 

Fakt, że do tej pory ludowcy dwukrotnie zrzucali z porządku obrad powołanie Szpytmy, świadczy o tym, że nie byli przekonani, czy przejdzie przez Sejm, a tym bardziej przez Senat. Czyżby teraz zyskali pewność, że w Senacie może się udać? Według informacji „Rzeczpospolitej” lobbują za tym. A jak będzie, czas pokaże. I albo Szpytma zostanie nowym prezesem IPN, albo konkurs ruszy od nowa – po raz trzeci, odkąd urząd opuścił Karol Nawrocki. 

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama