Coraz więcej osób, zwłaszcza przedstawicieli pokolenia Z, próbuje zarabiać na kupowaniu i szybkiej odsprzedaży zegarków. Flipperzy polują na limitowane lub trudno dostępne modele, by niemal natychmiast wystawić je na rynku wtórnym po znacznie wyższej cenie.
Pokolenie Z widzi w zegarkach inwestycję
Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, rozwój tego trendu wiąże się ze zmianą pokoleniową wśród klientów luksusowych marek. Zegarki przestały bowiem być domeną zamożnych mężczyzn w średnim wieku. Coraz chętniej sięgają po nie młodsi konsumenci, którzy śledzą internetowych twórców, porównują ceny i traktują zakup jako sposób na ulokowanie pieniędzy lub uzyskanie dodatkowego dochodu.
Czytaj więcej
Sieć Duży Ben rozpoczyna największą zmianę w swojej historii. Eurocash zastępuje dotychczasowy model agencyjny franczyzą, co ma przyspieszyć dalszy...
Z raportu Watchfinder & Co. wynika, że z prawie 2,5 tys. młodych Amerykanów, którzy wzięli udział w badaniu, aż 41 proc. kupiło w ciągu ostatniego roku co najmniej jeden luksusowy zegarek. Ponad jedna trzecia badanych uważa natomiast, że zegarki mogą być lepszą inwestycją niż złoto, nieruchomości czy ekskluzywne wina. Młodzi klienci deklarują, że są gotowi wydać na taki gadżet średnio blisko 11 tys. dolarów. To dwa razy więcej niż milenialsi i cztery razy więcej niż boomersi. Preferują przy tym zakupy na rynku wtórnym oraz przez internet.
Duży wpływ na zachowania pokolenia Z mają tzw. watchfluencerzy, którzy pokazują w mediach społecznościowych konkretne modele i tłumaczą, jak kupować zegarki, a następnie sprzedawać je z zyskiem. Aż 36 proc. respondentów w wieku 16–26 lat przyznało, że ma już doświadczenie w flippingu zegarkowym.
Limitowane premiery napędzają flipping na rynku zegarków
Co ciekawe, samo zjawisko nie ogranicza się do najdroższych marek. Flipperzy inwestują również w tańsze modele, ale pochodzące z limitowanych kolekcji. Ogromne zainteresowanie wzbudził między innymi projekt marki Swatch realizowany z Omegą, co w dużym stopniu było wynikiem przemyślanej strategii. Polegała ona na ograniczeniu dostępności oraz liczby punktów sprzedaży. W efekcie osoby, którym udało się kupić zegarek, natychmiast wystawiały go na sprzedaż na rynku wtórnym w znacznie wyższej cenie.
Czytaj więcej
Wraz z rozpoczęciem sezonu wakacyjnego turyści tradycyjnie publikują w internecie zdjęcia „paragonów grozy” z nadmorskich kurortów. Przedsiębiorcy...
Podobne emocje wywołała kolekcja Swatch przygotowana z Audemars Piguet – jedną z najbardziej prestiżowych marek zegarków. W dniu premiery przed sklepami ustawiały się kolejki, a część kupujących otwarcie przyznawała, że zamierza odsprzedać produkt. W niektórych miejscach dochodziło nawet do przepychanek i interwencji policji.
Prezes Swatch Group Nick Hayek przekonywał w rozmowie z BBC, że problemy dotyczyły tylko części salonów. W odpowiedzi na pytanie dotyczące flipperów, przyznał, że jeśli ktoś woli sprzedać zegarek zamiast go nosić, jest to normalne zjawisko na rynku luksusowym i jeśli marka tworzy świetny produkt, to naturalne, że ludzie będą chcieli na nim zarobić.