– Powinna przeprosić reprezentacja pana ministra Zbigniewa Ziobry, ta, która założyła farmę trolli, czyli z panem Łukaszem Piebiakiem, panem ministrem wówczas, na czele – powiedział w maju w 2021 roku w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info poseł Koalicji Obywatelskiej Waldemar Sługocki. Z powodu tej wypowiedzi prywatny akt oskarżenia skierował przeciw niemu Łukasz Piebiak, były wiceminister sprawiedliwości, obecnie związany z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości.
Szef Kancelarii Sejmu, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, podkreślił, że wypowiedzi posłów dla mediów mogą korzystać z (...) ochrony immunitetowej
Wypowiedź posła nawiązywała do głośnego artykułu Onetu z 2019 roku. Zdaniem portalu Piebiak wówczas wiceminister koordynował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziów, sprzeciwiających się zmianom w wymiarze sprawiedliwości, za pomocą m.in. pogłosek z ich życia prywatnego. Po publikacji Piebiak złożył dymisję, jednak jednocześnie zaczął definitywnie zaprzeczać istnieniu afery i kierować prywatne akty oskarżenia wobec osób powtarzających tezy o „farmie trolli”. Są wśród nich posłowie opozycji: Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy oraz Piotr Borys, Katarzyna Lubnauer i właśnie Waldemar Sługocki (wszyscy z KO). W ich przypadku były wiceminister skierował też wnioski o uchylenie immunitetu.
W przypadku Sługockiego wiadomo już, że nie dojdzie do głosowania Sejmu nad immunitetem. 8 lutego marszałek Elżbieta Witek z PiS podjęła bowiem postanowienie „o pozostawieniu bez biegu wniosku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Waldemara Jana Sługockiego”. Tym samym sprawiła wrażenie stanięcia po stronie polityka opozycji w sporze z prominentnym przedstawicielem obozu władzy. W jaki sposób doszło do tej decyzji? „Rzeczpospolita” dotarła do uzasadnienia postanowienia, z którego wynika, że marszałek i działająca w jej imieniu szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska miały wątpliwości, czy wypowiedź posła w telewizji padła w ramach sprawowanego przez niego mandatu.
Czytaj więcej
- Mam wrażenie, że senator Krzysztof Kwiatkowski bardzo chciałby znaleźć się w KRS - mówił w Polsat News poseł Platformy Obywatelskiej Waldemar Słu...
„Szef Kancelarii Sejmu, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, podkreślił, że wypowiedzi posłów dla mediów mogą korzystać z (...) ochrony immunitetowej tylko wtedy, gdy bezpośrednio, w sposób nie budzący wątpliwości, wiążą się z wykonywaniem mandatu parlamentarnego i znajdują odzwierciedlenie w treści dokumentów sejmowych” – głosi uzasadnienie.
W tej sprawie miała miejsce wymiana korespondencji między marszałek Sejmu a pełnomocnikiem Piebiaka. Adwokat starał się m.in. dowieść, że poseł Sługocki wypowiadał się w imieniu partii. Jednak zdaniem marszałek te „argumenty nie pozwalają na stwierdzenie, że zarzucany posłowi czyn został popełniony w ramach sprawowania mandatu”.
Poseł nie komentuje decyzji Witek. Mówi, że dowiaduje się o niej od nas. – Postanowienie pani marszałek jest dla nas zaskakujące. Jednak jest niezaskarżalne, więc przyjmujemy je do wiadomości. Liczymy, że sąd uzna je za potwierdzenie, iż w tym przypadku nie wstępuje ochrona immunitetowa, co pozwoli na procedowanie sprawy – mówi Piebiak.
Z argumentacją marszałek wcale nie musi zgodzić się jednak sąd. W „Rzeczpospolitej” opisywaliśmy podobną sprawę posłanki Koalicji Obywatelskiej Marty Golbik, pozwanej w trybie cywilnym. Również w jej przypadku marszałek Witek nie zgodziła się na rozpatrywanie pisma o uchylenie immunitetu przez Sejm. W efekcie powód zmuszony był wycofać pozew.