Kontrola, która zaczęła się w poniedziałek obejmie Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, w tym Ministra Koordynatora Służb Specjalnych oraz Kolegium do Spraw Służb Specjalnych. NIK w komunikacie stwierdza, że celem jest zbadanie „Realizacji zadań związanych z koordynacją, nadzorem i kontrolą funkcjonowania służb specjalnych”, prowadzących czynności operacyjno-rozpoznawcze. Do tego w najbliższych dniach ruszą kontrole w MON i w służbach specjalnych – ABW, CBA, SKW.

Prezes NIK przekonuje, że chodzi o „obiektywną ocenę funkcjonujących mechanizmów nadzoru służb specjalnych, a także o wypracowanie propozycji służących wzmocnieniu ochrony praw i wolności obywatelskich, przy jednoczesnym zagwarantowaniu uprawnień służb specjalnych niezbędnych dla ochrony interesów Rzeczypospolitej Polskiej i bezpieczeństwa obywateli”.

Czytaj więcej

Marszałek Sejmu nie stawi się na wezwanie NIK. Elżbieta Witek: Naruszyłabym konstytucję

Jednak obserwatorzy nie mają wątpliwości. – Banaś chce pokazać, że zarzuty, jakie chce mu postawić prokuratura są zemstą za to, że tropi nadużycia rządu PiS.

Dlaczego na pierwszy ogień poszła KPRM? – Bo zwierzchnikiem służb jest premier. NIK musi zacząć od KPRM, bo tak przepływają decyzje „z”, oraz „do” koordynatora służb specjalnych – wskazuje poseł Wiesław Szczepański (Lewica), szef sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji.

Poseł Marek Biernacki, były szef MSW i były koordynator ds. służb specjalnych, zaznacza, że premier ani żaden minister w Polsce nie ma możliwości zarządzania czynności operacyjno-rozpoznawczych (np. podsłuchów) – zgodę na to wydaje sąd na wniosek szefa danej służby. Tu chodzi więc o zbadanie, jak premier nadzoruje służby specjalne oraz ministra koordynatora służb – wskazuje poseł Biernacki.

Banaś chce pokazać, że zarzuty stawiane przez prokuraturę są zemstą za to, że tropi nadużycia rządu PiS

Uważa, że prezes NIK chce wiedzieć, jak wyglądał obrót materiałami, czy do Kancelarii Premiera dostarczano jakieś klauzulowane dokumenty związane z czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi, kto i w jakie materiały zaglądał. – Rząd PiS stworzył furtkę, która pozwala, by niektóre materiały ze śledztwa dostarczać politykom – ministrom czy premierom. I to Banasia może szczególnie interesować – mówi nam poseł Biernacki. – W ramach obecnych przepisów nie ma możliwości sprawdzania samych form czynności operacyjnych – podkreśla.

A inny nasz rozmówca z NIK wskazuje: – Będą badać akty nadzoru, sposoby koordynacji działań i akty kontrolne podejmowane wobec służb przez organy do tego powołane. Czyli przez ministra – koordynatora, Kolegium do spraw Służb, i urzędy je obsługujące. Kontrola w MON i służbach będzie tylko w zakresie odzwierciedlającym te czynności nadzorcze, kontrolne, koordynacyjne – tłumaczy nasz rozmówca. I zaznacza: – Samych czynności operacyjnych Izba nie dotknie, bo nie ma prawa, a jeśli zechce to zrobić, spotka się z odmową.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– NIK nie jest w stanie skontrolować pracy operacyjnej, bo minister koordynator nie udostępni kuchni pracy służb – dodaje poseł Biernacki.

Obecna kontrola jest doraźna, czyli poza harmonogramem – o jej wszczęciu decyduje sam prezes. A sam ma na pieńku z rządem PiS.

Sejm niebawem zajmie się wnioskiem o uchylenie mu immunitetu, służby badają wyjazd jego syna z delegacją NIK na Białoruś, fiaskiem skończyła się próba przekonania opinii publicznej o ataku na urządzenia mobilne w NIK (rzekomo zainfekowano 535 z nich). Banaś do dziś nie pokazał wyników badań z Citizen Lab. Nie udało mu się też ściągnąć Marszałek Sejmu Elżbiety Witek do Izby jako świadka – na czym bardzo mu zależało.