Pekin uważa, że żołnierze z Indii znaleźli się w granicach terytorium Państwa Środka i przebywają tam nielegalnie. Oba państwa mają wspólną granicę o długości ok. 3500 km - w wielu miejscach dokładny jej przebieg jest przedmiotem sporu między Pekinem a Delhi.
"Minął ponad miesiąc od czasu, gdy żołnierze z Indii nielegalnie znaleźli się na terytorium Chin" - czytamy w oświadczeniu chińskiego MSZ, które podaje również, że Indie rozpoczęły naprawę dróg i gromadzenie zaopatrzenia w tym rejonie. Chiński MSZ dodaje, że Indie "z pewnością nie robią tego w celach pokojowych".
Na początku czerwca doszło do sporu granicznego między Chinami a Indiami w pobliżu Bhutanu, bliskiego sojusznika Delhi. Według Chin indyjscy żołnierze przekroczyli wówczas granicę z Chinami, wtargnęli do chińskiej części regionu Donglang i przeszkodzili w budowie drogi.
Wojska Indii i Chin stanęły na przeciwko siebie w pobliżu kontrolowanej przez Chiny doliny, która oddziela Indie od Bhutanu. Delhi uważa, że teren, na którym Chińczycy budowali drogę należy do Królestwa Bhutanu.
Według przedstawicieli Indii obecnie naprzeciwko siebie stoi w tym spornym miejscu po ok. 300 żołnierzy, których oddziela 150 metrów. Dyplomaci obu stron podejmują działania mające przeciwdziałać dalszej eskalacji konfliktu. Ambasador Indii w Pekinie ma szukać sposobu na to, w jaki sposób obie strony mogą wycofać się ze sporu w taki sposób, aby nikt nie poczuł się przegranym.
Tymczasem chińskie media państwowe ostrzegają Indie, że może je czekać los gorszy niż porażka w krótkiej wojnie granicznej w 1962 roku. "China Daily", oficjalny dziennik, reprezentujący stanowisko chińskich władz napisał w piątek, że Chiny "nie są w nastroju do walki", ale "jeśli dobre maniery nie wystarczą, może się okazać, że trzeba ponownie przemyśleć to stanowisko". "Czasem uderzenie w głowę może podziałać lepiej niż tysiąc argumentów, by ocucić marzyciela" - czytamy w gazecie.