Podejrzani zostali oskarżeni o powiązania z 22-letnim Mevlutem Mertem Altintasem, który został zabity przez tureckie siły specjalne krótko po tym, jak zastrzelił Karłowa na wystawie fotograficznej w stolicy Turcji.
Karłow został rosyjskim ambasadorem w Turcji w 2013 roku, kiedy stosunki między dwoma krajami były poważnie skomplikowane przez szalejącą wojnę w Syrii.
Napastnik w czasie ataku krzyczał "Allahu akbar" (Bóg jest największy) i "Nie zapomnijcie o Aleppo", w nawiązaniu do syryjskiego miasta, które siły prezydenta Baszara al-Assada zniszczyły przy wsparciu Rosji.
Turcja i Rosja pozostają po przeciwnych stronach w Syrii, ale nadal ściśle współpracują nad próbą zakończenia trwającego od dekady konfliktu.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nazwał wówczas zabójstwo Karłowa "prowokacją, której celem jest zakłócenie procesu normalizacji stosunków turecko-rosyjskich".
We wtorek sześciu innych podejrzanych zostało uniewinnionych, a siedmiu skazanych za przynależność do zbrojnej grupy terrorystycznej - podała stacja NTV.
Były agent wywiadu Vehbi Kursad Akalin otrzymał zaostrzony wyrok dożywocia po tym, jak "wypuścił informacje o Karłowie".
Zaostrzony wyrok dożywocia oznacza surowsze warunki pozbawienia wolności. W ten sposób zastąpiono w 2004 roku w Turcji karę śmierci.
Oskarżony o wydanie Altintasowi rozkazu zabójstwa Karłowa, Salih Yilmaz, otrzymał dwa wyroki dożywocia. Inny podejrzany, Sahin Sogut, otrzymał takie same wyroki za działanie jako "mentor" Altintasa.
Wdowa po Karłowie, Marina Karłowa, powiedziała na rozprawie otwierającej proces, że morderstwo miało na celu zaszkodzenie relacjom między Rosją a Turcją.
Prokuratura w Ankarze wskazała przebywającego na emigracji w USA islamskiego kaznodzieję Fethullaha Gulena jako organizatora zamachu. Gulen miał być inspiratorem nieudanego puczu wojskowego z lipca 2016 roku.