Pod koniec ubiegłego tygodnia Facebook usunął profil Konfederacji w związku z "łamaniem standardów społeczności".

"Chcemy aby Facebook był miejscem gdzie ludzie mogą wyrażać swoje opinie, ale także czuć się bezpiecznie. Dlatego wprowadziliśmy Standardy społeczności, które określają jakiego rodzaju treści są dozwolone na naszych platformach i usuwamy wszystkie treści, które je naruszają. W zgodzie z tymi zasadami usunęliśmy stronę Konfederacji, która wielokrotnie naruszała Standardy społeczności, w szczególności dotyczące zasad walki z COVID-19 i środków ostrożności z tym związanych oraz mowy nienawiści" - głosiło oświadczenie biura prasowego Meta, administratora Facebooka, w związku z usunięciem profilu Konfederacji, który obserwowało ok. 670 tys. osób.

Firma Meta podkreślała, że usuwa treści "zgodnie z zasadami zawartymi w Standardach społeczności, bez względu kto jest ich autorem" oraz, że "usuwa z Facebooka strony i profile, które wielokrotnie publikują treści naruszające Standardy społeczności".

"Kilkukrotnie ostrzegaliśmy administratorów strony, że w trosce o bezpieczeństwo naszej społeczności i aby zapobiegać zagrożeniu dla zdrowia i życia ludzi, nie pozwalamy na publikowanie tego rodzaju treści" - napisała w oświadczeniu firma Meta.

Czytaj więcej

Kary do 50 mln zł. Konfederacja ma projekt ustawy "o ochronie debaty w internecie"

11 stycznia Konfederacja poinformowała o założeniu profilu klubu parlamentarnego Konfederacji na Facebooku. Profil ten jeszcze tego samego dnia został usunięty.

Dziambor mówił w RMF o konieczności uporządkowania "rynku społecznościówek", które "funkcjonują troszkę ponad prawem w Polsce, nie ma tego uporządkowanego". W tym celu Konfederacja złożyła projekt ustawy o ochronie demokratycznej debaty publicznej w internecie, przewidujący dla właścicieli serwisów społecznościowych kary do 50 mln zł za usuwanie stron organizacji politycznych w tych serwisach, o ile takie usunięcie nie zostało nakazane prawomocnym wyrokiem sądu.

Ludzie, którzy nie mają pojęcia o wolnym rynku nam mówią jak wygląda wolny rynek

Artur Dziambor, poseł Konfederacji

- Prawie połowa Sejmu to partie polityczne, które walczyły jeszcze kilka tygodni temu o wolne media - przypomniał Dziambor, który jednocześnie zarzucił "hipokryzję posłom Lewicy i jej sympatykom", którzy mówią, że w przypadku relacji Konfederacji z Facebookiem "zadziałał wolny rynek". - Ludzie, którzy nie mają pojęcia o wolnym rynku nam mówią jak wygląda wolny rynek - zaznaczył.

Poseł był pytany o swoje słowa sprzed dwóch lat, gdy stwierdził, że Facebook czy Twitter to prywatne firmy, które mają prawo uznać, że bliższe im są poglądy lewicowe niż prawicowe. - Ja, idąc w to, nabijałem się dosyć mocno, z tego, że mi Facebook shadow bana nałożył, jakoś żyłem z tym trudno, przeniosłem się niemal w całości na Twittera. W momencie, gdy Facebook bierze się za likwidację kont partyjnych, wtedy wpływa na wynik wyborczy, wpływa na demokrację - wyjaśnił.

Dopytywany o swój wpis sprzed dwóch lat stwierdził, że "prywatne firmy muszą mieć pewne ograniczenia". - Ja miałem rację, napisałem, że to są firmy prywatne - stwierdził dodając, że "prawnicy wyprowadzili go z błędu", że mimo prywatnego charakteru Facebook nie może zrobić tego, co zrobił Konfederacji.

Poseł mówił też, że Konfederacja znajdzie 15 posłów, którzy podpiszą się pod jej projektem ustawy. - Wierzę w to, że są posłowie, którzy chcieliby nie podzielić naszego losu, posłowie z małych kół parlamentarnych. Rozmowy są - dodał.