Gawkowski wskazywał na to, że należy upublicznić listę osób, które zostały poddane inwigilacji za pomocą szpiegowskiego oprogramowania Pegasus, po to, by móc zbadać ewentualne nadużycia polskich służb.

- Mamy do czynienia z podsłuchiwaniem osób publicznych i posłów, m.in. szefa sztabu jednej z partii politycznych (senatora PO Krzysztofa Brejzy - red.). To są sprawy, które wprost kwalifikują się do nazwania ich aferami politycznymi. Jeśli premier nie ma nic do ukrycia, to powinien ujawnić nazwiska wszystkich posłów i osób publicznych, które były podsłuchiwane. Wtedy nie mielibyśmy wątpliwości, po której stronie leży prawda. Jestem przekonany, że polskie służby nadużywały tego programu. Zresztą mamy do czynienia z recydywą, bo Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali już kiedyś oskarżeni za podobne rzeczy, po czym zostali skazani i uniewinnieni przez prezydenta, który chciał, żeby byli z powrotem w rządzie - wskazywał polityk.

Podsłuchy są jednym z elementów gry politycznej - wykorzystuje się je do ścigania opozycji

Krzysztof Gawkowski, poseł i przewodniczący klubu Nowej Lewicy

Poseł podkreślił też brak przejrzystości w działaniach polskich służb oraz wskazał na problem ich wykorzystywania przez partię rządzącą.

- W Polsce nadużywa się podsłuchów - mówią o tym sami szefowie służb - i to z PiS-u. Podsłuchy są jednym z elementów gry politycznej - wykorzystuje się je do ścigania opozycji. Nie zgadzam się, żeby w XXI w. w Polsce podsłuchy były wykorzystywane do tego, żeby można było "ciachnąć" opozycję. Jeżeli mają takie dobre służby, to niech pokażą, że mieli dowody (do stosowania inwigilacji red.), że sądy czuwały nad śledztwem. Póki co jest to mętne i podsłuchy są niepotrzebne - ocenił gość Polskiego Radia.

Czytaj więcej

Były szef Agencji Wywiadu: Stosowanie Pegasusa jest niezgodne z prawem

Gawkowski skomentował także zastosowanie przez prezydenta weta wobec nowelizacji ustawy medialnej, tzw. lex TVN.

- Cieszę się z decyzji prezydenta, to było oczekiwane od niego, to bardzo ważna i dobra decyzja. Oczywiście nie przekreśla to jego innych złych decyzji. Prezydent pokazał, że może być niezależny i mam wrażenie, że upokorzył tą decyzją PiS i prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego pokazując, że takiego rodzaju sprawy powinny być z nim konsultowane - ocenił parlamentarzysta.