TK uznał w październiku 2020 roku, że aborcja przesłanką do której jest uszkodzenie lub wada płodu, jest niezgodna z polską konstytucją. W efekcie obecnie w Polsce aborcja może być przeprowadzona tylko wtedy, gdy ciąża zagraża życiu matki lub gdy jest efektem czynu przestępczego.

- Jest niedopuszczalne, aby zmuszać kobiety do heroicznych postaw w tak krytycznych sytuacjach. Ta decyzja powinna być pozostawiona kobietom. To było moje zdanie od samego początku - dodała Sroka.

Czytaj więcej

Przepisy antyaborcyjne w Polsce. Będzie rezolucja Parlamentu Europejskiego

- Ja nigdy nie podpisałabym się pod wnioskiem do TK (o stwierdzeniu niezgodności z konstytucją przesłanki do aborcji, którą jest uszkodzenie lub wada płodu) - podkreślała.

Posłanka była też pytana o śmierć 30-latki w Pszczynie - ciężarna zmarła tam w wyniku sepsy, po tym jak lekarze zwlekali z aborcją w sytuacji, gdy - po przedwczesnym odejściu wód płodowych - dziecko nie miało już szans na przeżycie.  - To ogromna tragedia. Uważam, że nie powinno do tego dojść, kobieta w momencie przyjechania do szpitala była w dobrym stanie, zagrażał płód. Mamy takie przeświadczenie, że dziś przez ten wyrok, który zapadł, jest pewien efekt mrożący wśród lekarzy, którzy czekają do ostatniej chwili, by nie zarzucić im działania niezgodnego z prawem - oceniła.

Sroka mówiła jednocześnie, że osoby, które są w PiS-ie, są przekonane, że ich elektorat domaga się zaostrzenia prawa aborcyjnego, stąd ich postawa wobec tych przepisów.

"Skandalicznym" nazwała posłanka projekt "Stop aborcji" procedowany obecnie w Sejmie, który przewiduje karę nawet dożywocia dla osób przeprowadzających aborcję i zakazuje aborcji we wszystkich przypadkach.