Reklama

Europoseł PiS: Polscy sędziowie oddadzą wszystko, by zachować swoje przywileje

W PE mamy do czynienia z dyktaturą większości, a Polska jest w mniejszości, bo jest rządzona przez rząd konserwatywny, co już samo w sobie jest naganne - ocenił prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS-u, w rozmowie z "Jedynką" Polskiego Radia.

Publikacja: 18.10.2021 14:40

Ryszard Legutko, europoseł PiS

Ryszard Legutko, europoseł PiS

Foto: EP, Christian Creuz

Legutko przekonywał, że spór Polski z UE i jej instytucjami wynika z konserwatywnej tożsamości polskiego rządu, która - jak przekonywał - stoi w kontrze do liberalno-lewicowego światopoglądu, a ten - jego zdaniem - jest obecny w większości rządów państw tworzących UE oraz jest reprezentowany przez większość europosłów. Zdaniem Legutki spór Polski z UE ma także wynikać z działań polskiej opozycji na arenie międzynarodowej, które - jak mówił - są wymierzone w polski rząd.

- Przedstawiciele opozycji wiedzą, że jakikolwiek temat Polski podsuną do PE, to większość go przyjmie i zaakceptuje. W PE mamy do czynienia dyktaturą większości, a Polska jest w mniejszości, bo jest rządzona przez rząd konserwatywny, co już samo w sobie jest naganne. Opozycja rzeczywiście robi co może by podsuwać kolejne okazje (do ataku na Polskę - red.). Jeżeli polscy posłowie staliby na stanowisku, że są to wewnętrzne problemy krajowe i takie sprawy powinny być rozwiązywane w kraju, a nie na forum europejskim - wtedy tych debat o Polsce w PE prawie w ogóle by nie było. Posłowie w PE często są bardzo rozemocjonowani, stan ten można porównać z amokiem. Mamy do czynienia (w PE) z bardzo silną większością lewicową, która działa z furią przeciw wszystkim postawom, które mogą uchodzić za bardziej konserwatywne - stwierdził polityk PiS-u.

Główny nurt sędziowsko-prawniczy w Polsce chce walczyć z polskimi reformami i polskim rządem - stąd właśnie uznał, że TK orzekło nie właściwie

Prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS-u

Europoseł wskazywał także na - jego zdaniem - przekroczenie kompetencji przez instytucje europejskie, co ma przejawiać się m.in. w chęci tych instytucji do wpłynięcia na kształt polskiego sądownictwa.

- Problem zaczął się, gdy UE zaczęła rozszerzać swoje kompetencje na lewo. To znaczy dając rozmaite interpretacje rozszerzające i wypowiadając się w kwestiach, w których nie ma takich kompetencji. Wtedy pojawiła się się pałka, w postaci pierwszeństwa prawa unijnego. Nasz TK wskazał, że UE miesza się w sprawy, które do niej nie należą, np. w kwestie sądownictwa, czy stwierdzania, kto jest sędzią, a kto nie jest. Natomiast główny nurt sędziowsko-prawniczy w Polsce chce walczyć z polskimi reformami i polskim rządem - stąd właśnie uznał, że TK orzekło niewłaściwie. To pokazuje demoralizację środowiska prawniczego i to, że tak naprawdę walczą o swoje wpływy polityczne, a mają w nosie konsekwencję orzeczniczą i suwerenność kraju. Oni (środowiska sędziowskie - red.) oddaliby wszystko podmiotowi zewnętrznemu, byle tylko zachować swoje przywileje - ocenił gość Polskiego Radia.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama