Łukaszenko, który rządzi Białorusią od 1994 roku, uważa, że reforma konstytucyjna jest sposobem na wyjście z kryzysu politycznego trwającego od ostatnich wyborów prezydenckich. W ocenie jego przeciwników, propozycja ta jest tylko pozorowanym działaniem, które ma zapewnić prezydentowi utrzymanie stanowiska. 

Białorusi prezydent, wspierany przez Kreml, brutalnie rozprawiał się z obywatelami, którzy wyszli na ulice po ogłoszeniu wyników wyborów. Rząd przedstawił demonstrantów jako wspieranych przez zagranicę kryminalistów.

- Po ostatnim roku rozumiemy, że nie można dopuścić ich do władzy. Bo nie tylko my zostaniemy zlikwidowani - powiedział Łukaszenko, cytowany przez agencję Biełta. - Nowa konstytucja powinna to uwzględnić - dodał.

Czytaj więcej

Łukaszenko: To jest katastrofa humanitarna na granicy

Prezydent nie sprecyzował, jakie konkretnie zmiany w konstytucji proponuje. Podkreślił, że referendum w tej sprawie powinno odbyć się najpóźniej w lutym przyszłego roku.

Rosja, która pomogła prezydentowi przetrwać protesty i zachodnie sankcje, również naciskała na reformę konstytucyjną na Białorusi. Łukaszenko wcześniej sugerował, że ustąpi ze stanowiska, gdy zostanie przyjęta nowa konstytucja.

W ostatni piątek szefowa ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet powiedziała, że ponad 650 osób jest prawdopodobnie więzionych na Białorusi za przekonania, W ocenie ONZ nie przeprowadzono prawdziwych dochodzeń w sprawie brutalności policji i złego traktowania. Władze w Mińsku odpowiedziały, że sporządzony raport jest pełen "bezpodstawnych stwierdzeń i fałszywych oskarżeń".