Rzecznik mówił, że takie pytania pojawiałyby się, gdyby okazało się, iż "grupy migrantów" liczące "ok. 10 tys. osób przedzierałyby się przez granicę" Polski z Białorusią.

Müller dodał, że liczba 10 tysięcy, którą podaje, to liczba imigrantów sprowadzonych na teren Białorusi w ostatnim czasie z krajów arabskich.

Dlatego mamy trzy etapy wprowadzenia stanu wyjątkowego, żeby te trzy ważne instytucje państwowe podjęły wspólnie taką decyzję

Piotr Müller, rzecznik rządu

Od 3 września na obszarach położonych wzdłuż granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Ma to związek z kryzysem imigracyjnym na granicy, na której od niemal miesiąca koczuje grupa ok. 30 Afgańczyków oraz zbliżającymi się ćwiczeniami armii Rosji i Białorusi pod kryptonimem "Zapad".

Czytaj więcej

Imigranci. Odwet Białorusi

Rzecznik rządu podkreślił, że stan wyjątkowy wprowadzono zgodnie z obowiązującą procedurą - Rada Ministrów przedstawiła wniosek, rozporządzenie wydał prezydent, a Sejm (zbierze się 6 września) może stan wyjątkowy odrzucić. - Dlatego mamy trzy etapy wprowadzenia stanu wyjątkowego, żeby te trzy ważne instytucje państwowe podjęły wspólnie taką decyzję -  podsumował.

Müller przypomniał też, że stany nadzwyczajne, w związku z sytuacją na granicy, wprowadziły też Litwa i Łotwa.

A dlaczego stanu wyjątkowego nie wprowadzono wcześniej, skoro o zagrożeniu kryzysem migracyjnym na granicy wiadomo było od maja? - Na początek jest informacja, że pewne ryzyko istnieje, Natomiast jeżeli ono nie jest wystarczająco wysokie, to nie podejmuje się działań nadzwyczajnych - wyjaśnił.

Rzecznik zapowiedział też, że rząd przygotowuje "szczegóły dotyczące wypłat" odszkodowań dla osób, które ucierpią ze względu na wprowadzenie stanu wyjątkowego.