- Ja w Warszawie się wychowałem, w Warszawie dorastałem, w Warszawie dorosłem, w Warszawie zakładałem pierwsze interesy, pierwszą telewizję kablową budowałem itd. Dla mnie Warszawa jest zupełnie czym innym, dlatego że to jest pewnego rodzaju organizm, który jest częścią mojego organizmu. I tutaj widzę wyraźnie taki związek emocjonalny pomiędzy miastem a mną. Razem żeśmy żyli i rozwijaliśmy się w kapitalizmie, raz lepiej, raz gorzej, natomiast widzę tutaj synergię pomiędzy Warszawą a sobą - mówił Jakubiak, tłumacząc, dlaczego zdecydował się wziąć udział w wyborach na prezydenta Warszawy i co różni go od innych kandydatów.
Pytany o propozycję Patryka Jakiego, który już w czwartek, gdy Jakubiak został zaprezentowany jako kandydat Kukiz'15, stwierdził, że widziałby posła Kukiz'15 jako wiceprezydenta, gość Michała Kolanki stwierdził, że "każdy ma jakieś marzenia, natomiast nie zawsze się one realizują". - Trzeba czasami ważyć słowa. Bądźmy poważni. Ja nie kandyduję, żeby być wiceprezydentem, tylko kandyduję, żeby być prezydentem. To jest różnica - podkreślił.
Zdaniem Jakubiaka sztab kandydata Zjednoczonej Prawicy może mieć obawy, że udział w wyborach przedstawiciela Kukiz'15 odbierze część głosów Patrykowi Jakiemu. - Ludzie myślący zawsze mają obawy, natomiast prawda jest też taka, że w tym wirze tej walki z Rafałem Trzaskowskim pewnie nie pomyślał, tylko po prostu powiedział, o czym marzy. Po prostu zwyczajnie chciałby wejść z nami w koalicję jakąś, natomiast takich rzeczy się nie robi przed kamerami. To takie niedoświadczenie trochę polityczne - ocenił.
Gość programu #RZECZoPOLITYCE powiedział, że jego marzeniem "jest wyjąć Warszawę z polityki, traktować jak przedsiębiorstwo, w którym akcjonariuszami są warszawiacy, a zarządzającym jest pan prezydent Jakubiak".
- Chcemy, żeby warszawiacy brali czynny udział w zarządzaniu miastem. Chcemy wreszcie wprowadzić e-voting - taką formę pytania warszawiaków o zdanie. Jeżeli w takich smartfonach potrafimy zarządzać swoimi pieniędzmi, potrafimy swoim czasem zarządzać, dowiadywać się wszystkiego, to ja pytam się, jaki problem, żeby warszawiacy mogli za pomocą takich smartfonów odpowiadać "tak" lub "nie"? - mówił Jakubiak.