Reklama
Rozwiń
Reklama

Plan Chrzanowskiego od kulis

Szef KNF forsował wypuszczenie nieznanych w Polsce obligacji hybrydowych, by „popchnąć bank".

Aktualizacja: 23.11.2018 05:46 Publikacja: 22.11.2018 18:32

Wszystko wskazuje na to, że Chrzanowski chciał „upiec własną pieczeń” i nowatorskim rozwiązaniem, na

Wszystko wskazuje na to, że Chrzanowski chciał „upiec własną pieczeń” i nowatorskim rozwiązaniem, nad którym trwały prace, podeprzeć ofertę korupcyjną dla Czarneckiego

Foto: AFP

Z nagranej w marcu 2018 r. rozmowy wynika, że ówczesny szef KNF Marek Chrzanowski miał inny plan pomocy bankom Leszka Czarneckiego niż Zdzisław Sokal (członek KNF z ramienia prezydenta, który chciał, wedle Chrzanowskiego doprowadzić do przejęcia banku za złotówkę). Alternatywą, którą Chrzanowski mamił biznesmena, mogły być obligacje hybrydowe – korzystne dla banków, ale kontrowersyjne i w polskim prawie niewystępujące.

Podczas rozmowy w cztery oczy (Czarneckiego z Chrzanowskim) szef KNF deklaruje przychylność wobec planów restrukturyzacji banków biznesmena. Wypowiada znamienne zdanie: „Rozmawiam z panem szczerze. Też widzę, gdzieś są jakieś synergie. Bank można popchnąć" – mówi Chrzanowski. I dodaje, że chodzi o korzystny dla banków projekt tzw. obligacji zamiennych, Chrzanowski mówi, że jest „za", ale – jak mówi – przeciwko sobie ma Ministerstwo Finansów.

Plan ratowania banków

„Mamy jeden techniczny problem, który teraz się pojawił, ten problem jest taki, że tych instrumentów, czyli tych obligacji zamiennych, oficjalnie w polskim prawie nie mamy – mówi szef KNF. I dalej mówi o obawach, że Ministerstwo Finansów może zarzucić KNF, że chce zaakceptować dokument, „w którym są instrumenty niedopuszczalne w polskim prawie".

Czytaj także: Afera KNF - dzień po dniu

„W tej chwili czekamy na opinię departamentu prawnego (...), która mam nadzieję, że będzie pozytywna" – mówi Chrzanowski w nagranej rozmowie.

Reklama
Reklama

Wiele wskazuje na to, że plan ratowania banków, o którym mówi Chrzanowski, ma warunki, by się ziścić. W Komisji Nadzoru Finansowego od stycznia 2017 r. pracuje wybitny ekspert od takich nieobecnych w polskich realiach instrumentów finansowych – dr hab. Kamil Liberadzki, radca prawny (prywatnie syn byłego ministra transportu Bogusława Liberadzkiego, dziś wiceszefa Parlamentu Europejskiego), który przeciera szlaki, badając tego typu instrumenty finansowe. Napisał o tym m.in. habilitację. „Obligacje CoCos są najnowszym typem hybrydowego papieru wartościowego. Emitowane są przez banki oraz ubezpieczycieli" – pisze w autoreferacie habilitacyjnym dr Liberadzki. Jak wylicza, do 2016 r. na rynkach w Europie znalazło się ich na kwotę 100 mld euro. Ale nie w Polsce. Hybrydy wywołują kontrowersje – są nie tylko najdroższymi źródłami kapitału, ale także mogą wpędzić w kłopoty inwestorów z rynku.

W marcu 2017 r. „Puls Biznesu" podaje, że Ministerstwo Finansów pracuje nad wprowadzeniem „kokosowych" obligacji.

Pomoc bankowi

Liberadzki, jak sam przyznaje w ogólnie dostępnych materiałach, ma w tym duży udział. W autoreferacie habilitacyjnym pisze, że jest ekspertem Komisji Finansów Publicznych, i podaje: „obecnie trwają prace legislacyjne nad wprowadzeniem instrumentów AT1 CoCos do prawa polskiego, co wymaga zmiany m.in. prawa bankowego, ustawy o obligacjach i prawa upadłościowego". To on wypracował koncepcję wprowadzenia CoCos do prawa polskiego. „Obecnie, pracując w departamencie bankowości komercyjnej KNF, współtworzyłem koncepcje wprowadzenia AT1 CoCos do polskich regulacji" – wskazuje dr Liberadzki w jednym z artykułów.

Kamil Liberadzki w KNF ma mocną pozycję – dziś jest wicedyrektorem Departamentu Regulacji, Analiz i Współpracy z Zagranicą w KNF.

Cocobonds – obligacje, które mogą być zamienione na akcje lub umorzone i mogą być zaliczane do kapitału dodatkowego (tzw. AT1) – miała wprowadzić nowelizacja ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG), systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. Jeszcze w 2017 r. Ministerstwo Finansów przyznawało, że prowadzi prace legislacyjne nad wprowadzeniem takiego instrumentu do naszego prawa. Wygląda więc na to, że Chrzanowski nie obiecywał Czarneckiemu gruszek na wierzbie, ale mówił o realnym rozwiązaniu, które pomogłoby bankowi wybrnąć z kłopotów.

Możliwa jest więc taka wersja wydarzeń: Bank biznesmena emituje tzw. warunkowe obligacje zamienne na akcje (tzw. Cocos - ang.). Dzięki temu pozyskuje pieniądze z rynku, podwyższając warunkowo swój kapitał, i pozbywając się – przynajmniej na jakiś czas - problemów. Klienci (zapewne duże instytucje finansowe) kupując takie obligacje, zarabiają na nich dzięki otrzymywanym odsetkom. W przypadku spełnienia określonych warunków (na przykład przekroczenia przez współczynniki wypłacalności banku określonego poziomu) dochodzi do zamiany obligacji na akcje, a właściciele obligacji z automatu stają się akcjonariuszami.

Reklama
Reklama

Ale nawet gdyby rząd dopuścił hybrydy w Polsce, na przeprowadzenie takiej operacji przez bank potrzebna byłaby zgoda KNF. – Czarnecki musiał podwyższyć kapitał banku, więc składający ofertę „popchnięcia banku" mógł sądzić, że biznesmen ją przyjmie – ocenia wysokiej klasy specjalista od rynków kapitałowych.

Wszystko wskazuje na to, że Chrzanowski chciał „upiec własną pieczeń" i nowatorskim rozwiązaniem, nad którym trwały prace, podeprzeć ofertę korupcyjną dla Czarneckiego. A przy tym chciał się wspomóc się wybitnym specjalistą. – Liberadzki nie miał absolutnie nic wspólnego z propozycją Chrzanowskiego – twierdzą nasze źródła.

Ostatecznie szef KNF celu nie osiągnął – nowelizacja ustawy o BFG, która pod koniec września 2018 r. trafiła do Sejmu, nie wprowadza obligacji „kokosowych".

Rzecznik KNF Jacek Barszczewski dziś nam mówi, że „możliwość emisji Cocobonds przez banki i zaliczenia do kapitałów AT1 przewiduje rozporządzenie unijne CRR. Są one wykorzystywane przez banki w krajach Europy Zachodniej". Dlaczego nie w Polsce? „Żeby można było emitować te papiery na prawie polskim i nadać im cechy odpowiednie do zaliczenia do kapitałów AT1 banków, podjęto w Polsce działania nad dostosowaniem odpowiednich ustaw" – dodaje Barszczewski. Jak zaznacza, KNF nie tworzy prawa, ale je opiniuje. Jakie było stanowisko Departamentu Prawnego UKNF, o którym mówi Chrzanowski? – Sprowadzało się do konstatacji faktu, który stwierdza obowiązujące w Polsce prawo – podkreśla Barszczewski. Jak dodaje, ani kodeks spółek handlowych, ani ustawa o obligacjach nie dopuszcza emisji instrumentów typu CoCos, np. zapis na akcje dokonany pod warunkiem lub z zastrzeżeniem terminu jest nieważny (mówi kodeks spółek handlowych). Plan Chrzanowskiego miał polepszyć sytuację finansową w bankach Czarneckiego i jeśli wierzyć bankierowi, szef KNF chciał za to 1 proc. skapitalizowanej wartości banku Czarneckiego, a więc ok. 40 mln zł (tak twierdzi Czarnecki). Czarnecki oferty nie przyjął.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
SAFE dzieli scenę polityczną, co zrobi prezydent? Weto na stole
Polityka
Donald Tusk o głosowaniu ws. SAFE: Maski opadły, to wrogowie niepodległości
Polityka
Sondaż: Polacy ocenili sposób, w jaki Włodzimierz Czarzasty odmówił Amerykanom
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama