Przebywający z trzydniową wizytą w Stanach Zjednoczonych premier Pakistanu spotkał się w Białym Domu z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Imran Khan udzielił też wywiadu telewizji Fox News.
Na pytanie, czy gdyby Indie ogłosiły rezygnację z broni jądrowej, jego kraj postąpiłby identycznie, pakistański premier odpowiedział "tak". - Ponieważ wojna jądrowa nie wchodzi w grę. Dla Pakistanu i Indii oznaczałaby samozniszczenie, w końcu mamy granicę o długości ponad 2900 km - dodał Khan.
Premier przypomniał tegoroczną eskalację napięć na granicy. W lutym, po zamachu w Kaszmirze na funkcjonariuszy indyjskiej organizacji paramilitarnej, doszło do obustronnych nalotów na cele po obu stronach granicy, a także starć powietrznych między lotnictwem Indii i Pakistanu.
Zdaniem Khana, na subkontynencie indyjskim dojrzewa przekonanie o konieczności osiągnięcia porozumienia w sprawie Kaszmiru.
- Dlatego zapytałem prezydenta Trumpa, czy zechciałby odegrać tu pewną rolę. Stany Zjednoczone to najsilniejsze państwo na świecie, jedyne, które mogłoby być mediatorem między Pakistanem a Indiami - powiedział premier.
- Kaszmir to jedyny powód, dla którego od 70 lat nie możemy żyć jak cywilizowani sąsiedzi - dodał.
- Naprawdę uważam, że Indie powinny usiąść do stołu negocjacyjnego. USA z prezydentem Trumpem na czele mogłyby tu odegrać znaczącą rolę. Mówimy o 1,3 mld osób. Proszę sobie wyobrazić korzyści z pokoju, gdyby udało się tę sprawę jakoś rozwiązać - podkreślił Imran Khan.
Podczas wizyty Imrana Khana w Białym Domu Donald Trump powiedział, że premier Indii Narendra Modi zwrócił się do niego z prośbą o mediacje w sprawie Kaszmiru. Rzecznik indyjskiego MSZ zaprzeczył podkreślając, że sprawy z Pakistanem omawiane są jedynie w ramach stosunków dwustronnych.
Niepodległe Indie i Pakistan powstały w 1947 r. po rozpadzie imperium brytyjskiego. Oba państwa roszczą sobie pretensje do podzielonego Kaszmiru, o który stoczyły już trzy wojny.