Konstantemu Radziwiłłowi nie zaszkodził wrześniowy strajk Porozumienia Zawodów Medycznych, oskarżenia o działania niezgodne z linią polityczną PiS ani brawurowy projekt sieci szpitali. Czy zaszkodzą mu kontrowersje wokół tzw. pigułki „dzień po", a konkretniej wypowiedź, że nie zapisałby jej nawet zgwałconej pacjentce?
Według sondażu CBOS, w lutym Radziwiłłowi ufało 37 proc. ankietowanych Polaków. Akcje ministra zdrowia spadły także w PiS.
– W partii coraz częściej mówi się o jego wymianie. Dymisja ma nastąpić w marcu – mówi nam osoba z bliskiego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego.
Do tej pory premier Beacie Szydło udawało się wybronić ministra przed kolegami z partii. Tym razem jednak Radziwiłł, kojarzony jako człowiek wicepremiera Jarosława Gowina, naraził się swojemu protektorowi.
– Gowin uważa za błąd zapis, że do sieci szpitali z gwarancją finansowania z budżetu państwa wejdą tylko placówki publiczne. W efekcie prywaciarze powalczą o 9 proc. budżetu NFZ w konkursie na dawnych zasadach z małą szansą na kontrakt – mówi nasz informator.
Na giełdzie nazwisk następców Radziwiłła najczęściej pojawiają się trzy: gen. Grzegorza Gieleraka, dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego, Tomasza Latosa, wiceszefa sejmowej Komisji Zdrowia, cenionego za umiejętność dialogu z opozycją, a także znanego z ultrakonserwatywnych poglądów prof. Piotra Czauderny, chirurga dziecięcego, członka powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę Narodowej Rady Rozwoju i wiceprzewodniczącego Rady Miasta Gdańska z ramienia PiS.
Gielerak, szef WIM od 10 lat, to sprawny organizator, w dodatku popierający projekt o sieci szpitali.
– Ma zaufanie zarówno premier Szydło, która w jego szpitalu dochodziła do siebie po niedawnym wypadku, jak i Jarosława Kaczyńskiego – mówi nam osoba z kręgów ministerialnych. – Latos wydaje się najlepszym rozwiązaniem w czasach, kiedy resort zdrowia obrywa za sieć szpitali. To człowiek kompromisu. Nawet jeśli treść ustawy o sieci się nie zmieni, wysłucha wszystkich stron sporu, nikogo nie obrażając – dodaje.
Z kolei Czauderna ideologicznie zbliżony jest do Radziwiłła. Niedawno publicznie krytykował radnych Gdańska za decyzję o dofinansowanie in vitro.
Wśród kandydatów na nowego ministra wymienia się jeszcze dwóch: prof. Tomasza Zdrojewskiego, doradcę prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. zdrowia, i dr. Krzysztofa Chlebusa, akademika z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ta ostatnia kandydatura jest szczególnie zaskakująca, bo Chlebus był wiceministrem zdrowia za czasów Bartosza Arłukowicza. Niezwiązany z żadną partią, odszedł z resortu w styczniu 2014 r., kiedy okazało się, że napisana przez niego ustawa o szpitalach klinicznych trafi do kosza.