Pan Iksiński miał dom w mieście. Postanowił go sprzedać i przenieść się na wieś. Zazwyczaj trzeba w takiej sytuacji znaleźć kupca na swój dom oraz dom, który samemu chce się kupić. Gdy ma się dużo pieniędzy, nie musi się wiązać jedno z drugim. W przeciwnym wypadku trzeba znaleźć kupca, który zapłaci za nasz dom, ale pozwoli nam jeszcze jakiś czas w nim pomieszkać, albo kupić nowy od kogoś, kto zechce poczekać na zapłatę.

Rzadko się zdarza, że sprzedający dom w mieście, który chce się wynieść na wieś, znajduje na wsi dom, którego właściciel chce się wynieść do miasta i akurat spodobał mu się dom tego, który jest zainteresowany jego domem. Ale się zdarza. Wtedy dokonują zamiany. Częściej podobne sytuacje zdarzają się w rodzinie – rodzice zamieniają się z dziećmi. Zarówno sprzedaż, jak i zamiana podlegają podatkowi od czynności cywilnoprawnych (2 proc.). Przy sprzedaży podatek ciąży na kupującym, a przy zamianie – solidarnie na obu stronach.

Czytaj też:

Czytaj więcej

PIT od sprzedaży mieszkania: korzystne zasady dla spadkobierców i rozwodników

Jak Iksiński sprzeda dom Igrekowskiemu za milion, to Igrekowski zapłaci 20 tys. Jak następnie Iksiński kupi od kogoś dom za milion, to sam zapłaci 20 tys. Ale jak Iksiński zamieni się z Igrekowskim domami, to łącznie obaj zapłacą 20 tys. Pewnie ustawodawca wyjątkowo nie pomyślał, że można od podatników ściągnąć więcej. Albo może i pomyślał, ale uznał – wyjątkowo – że jednak nie wypada.

Pomyślał jednak o tym, że podatnicy mogą zmniejszać podatek przez zmniejszenie jego podstawy. Organ podatkowy może więc uznać, że wartość rynkowa była wyższa niż zadeklarowana, i wymierzyć wyższy podatek. Mało tego, może powiedzieć Iksińskiemu, że kupił za milion dom wart dwa miliony, więc ma milion przychodu do opodatkowania podatkiem dochodowym. Urząd ma na to pięć lat. Jeśli Iksiński jest urzędnikiem państwowym, to z urzędem skarbowym może przyjść do niego prokurator i postawić mu zarzut sprzedajności (art. 228 kodeksu karnego). Grozi za to osiem lat odsiadki. Na to prokurator ma 20 lat. Ale jeśli Iksiński urzędnikiem nie był, to prokurator „może panu majstrowi skoczyć".

Niektórzy jednak zdają się chyba uważać, że jak rodzice zamieniają się mieszkaniami z dziećmi, to nie powinni zawierać umowy zamiany, lecz dwie umowy sprzedaży. Zapłacą wtedy dwa razy i dwa razy więcej – jak przystało na porządnych obywateli demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 konstytucji). I że przykład powinien w tym dawać Iksiński.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI