W telewizji powojenna generacja wspomina wpierw mizerię końca lat 40., by potem zachwycić się wspomnieniami gospodarczego boomu z lat 50. Siwe damy i dżentelmeni opowiadają, jak dzięki kanclerzowi Adenauerowi mogli wtedy najeść się wreszcie czekolady czy bananów.
Wyblakłe kolorowe zdjęcia pokazują symbole cudu gospodarczego z lat 50. Volkswageny garbusy, dziwaczne samochodziki BMW Isetta, pierwsze wyjazdy na hiszpańskie wakacje czy błogostan własnego domku jednorodzinnego. Pokolenie „68 syte już rocznicowej rewolucyjnej nostalgii z chęcią sięga wspomnieniami do przeżytego po dziecięcemu 1958 roku – momentu kulminacji radości z odzyskanego dobrobytu.