Czy mam jakąś szansę?”. „Żadnej”. „Umrze pan szybko i do tego w straszliwych męczarniach” – wyobraźmy sobie, że tak wygląda dialog z chorym. Co pomyślelibyśmy o lekarzu, który mówi takie rzeczy? Że jest potworem bez serca, nawet jeśli mówi prawdę. Albo wyobraźmy sobie polityka, który, zapytany np. o powódź, odpowiada zgodnie ze stanem faktycznym, że straty będą ogromne, zginą ludzie, a państwo w starciu z żywiołem jest bezradne. Jego kariera długo by nie potrwała. Skądinąd niektórzy mogą pamiętać, jak w 1997 roku premier Cimoszewicz na pytanie o wsparcie dla powodzian odpowiedział, że trzeba się ubezpieczać. Mówił prawdę, ale przegrał wybory.