Robert Krasowski: Polskę niszczy inteligencja

Co sprawia, że Tusk może robić, co chce, i Kaczyński też. Prawda o polskiej inteligencji jest taka, że warstwa, która w swojej intencji miała dodawać społeczeństwu skrzydeł, stała się kulą u nogi - mówi Robert Krasowski, publicysta, filozof, wydawca.

Publikacja: 31.05.2024 10:00

Prawica nie widzi błędów Kaczyńskiego, tamci nie widzą błędów Tuska. A nawet jeżeli widzą, to i tak

Prawica nie widzi błędów Kaczyńskiego, tamci nie widzą błędów Tuska. A nawet jeżeli widzą, to i tak staną za nim murem. Na zdjęciu: liderzy PiS i PO podczas posiedzenia Sejmu, październik 2012 r.

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Plus Minus: Dlaczego tak się pan zawziął na polską inteligencję? Mam wrażenie, że przypisuje jej pan wszystko, co najgorsze, i obwinia o wszystkie nieszczęścia.

Za sprawą inteligencji żyjemy w kraju, w którym dyskusja publiczna jest nienormalna zarówno ze względu na emocjonalną dzikość, jak też obojętność na problemy ludzi i kraju. Wystarczy spojrzeć na gazety niemieckie czy angielskie, aby dostrzec nie tyle różnicę, co przepaść intelektualną i cywilizacyjną, która potem odbija się na jakości polityki. A ta przepaść bierze się właśnie z istnienia inteligencji. Jej szumna nazwa nie jest znakiem umysłowej jakości. Odwrotnie – jest ona historyczno-socjologicznym dziwactwem, które wzięło się z polskiego zacofania, samo wykształcenie stało się tytułem do chwały. Żaden zachodni kraj nie zna takiej grupy jak inteligencja, choć ludzi wykształconych jest tam zawsze radykalnie więcej, podobnie jak więcej jest wielkich pisarzy, naukowców czy filozofów. Mówiąc brutalnie: stężenie intelektualnej wielkości w Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku było zawsze stokroć wyższe niż nad Wisłą, niemniej nikt nie miał takiego tupetu, aby z tego powodu wywyższyć się ponad innych. W Polsce te wątłe zasoby talentu nazwały się szumnie inteligencją i uznały, że mają szczególną kompetencję i szczególny mandat do opieki nad krajem. I od stulecia nie potrafią dostrzec, że im mocniej się opiekują, tym bardziej szkodzą. A gdy im się to powie, reagują oburzeniem. Wystarczy spojrzeć na reakcję na moją książkę, wiele osób uznało, że bez żadnego powodu rzuciłem kamieniem w inteligencję.

Pozostało 92% artykułu

Ten artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją rp.pl.

Wybierz ofertę dla Ciebie.

Na bieżąco o tym, co ważne w kraju i na świecie. Czytaj artykuły z Rzeczpospolitej i wydanie magazynowe Plus Minus.

Subskrybuj Zaloguj się
29,90 zł miesięcznie
Tylko 19,90 zł miesięcznie
Plus Minus
Daję wam ostatni rozkaz
Plus Minus
Tomasz Terlikowski: Watykańska tuba Kremla
Plus Minus
„Miasto Dzieci Świata”: Historia republiki skrzatów
Plus Minus
„Pewnego długiego dnia”: Długi dzień podróży przez noc
Plus Minus
Kataryna: 35 lat kupionej wolności
Plus Minus
Bogusław Chrabota: Czy 4 czerwca winien być świętem narodowym?