Paweł Konzal: AI stawia pod znakiem zapytania naszą suwerenność

Niewidomy arbiter na konkursie malarskim, niesłyszący przewodniczący komisji w konkursie szopenowskim. Tak zaczyna wyglądać nadzór społeczeństwa nad sztuczną inteligencją (AI).

Publikacja: 02.05.2024 10:00

Paweł Konzal: AI stawia pod znakiem zapytania naszą suwerenność

Foto: AdobeStock

Jedną z podstaw demokratycznego społeczeństwa jest suwerenność rozumiana jako możliwość stanowienia reguł przez powszechnie wybieranych przedstawicieli, a następnie ich egzekwowanie przez sądy lub niezależnych regulatorów. To, czy społeczność ta jest definiowana jako lokalna (Śląsk), narodowa (Polska) czy na poziomie kontynentu (Europa), ma drugorzędne znaczenie w porównaniu z tym, czy reguły te stanowione są przez rozliczalną władzę publiczną, czy też nie.

Możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności swoich przedstawicieli w procesie wyborczym jest fundamentem demokratycznego społeczeństwa. Takiej kontroli przez społeczeństwo pozbawione są np. zarządy spółek prywatnych. Sektor kluczowy dla rzetelności demokratycznych wyborów czy biobezpieczeństwa wymaga innego podejścia niż produkcja mebli lub pralek.

Czytaj więcej

Paweł Konzal: Za polskim przewodem

Brakuje nam ekspertów od sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja jest sferą, którą – jako ludzkość – dopiero w praktyce poznajemy, w miarę jej rozwoju. Jeszcze dziesięć lat temu AI miała problem z właściwą klasyfikacją zdjęć, nie dawała sobie rady z podstawowymi problemami matematycznymi. Obecnie w wielu przypadkach radzi sobie lepiej od ludzi. Tempo rozwoju oddaje liczba patentów przyznawanych corocznie w dziedzinie AI, która od 2010 r. wzrosła 31-krotnie.

Regulacja AI to zagadnienie trudne i złożone. Liczba ekspertów rozumiejących dogłębnie AI jest zaś bardzo ograniczona. Dla przykładu w USA w ostatniej dekadzie jedynie 130–360 osób rocznie uzyskiwało doktorat w tej dziedzinie (studia licencjackie i magisterskie skupiają się na praktycznym zastosowaniu technologii). W rekordowym 2022 r. 362 osoby uzyskały doktorat z AI. Znakomita większość (280) wybrała sektor prywatny. Jedynie trzy osoby przeszły do administracji rządowej.

W związku z ogromnym potencjałem ekonomicznym firmy działające w AI ściągają rokrocznie całe roczniki najlepszych specjalistów. Fakt, że prawie wszyscy eksperci z praktycznym doświadczeniem i rozumieniem tej dziedziny pracują w sektorze prywatnym, oznacza, iż w odniesieniu do najbardziej fundamentalnej przestrzeni wymyka nam się z rąk możliwość sprawowania demokratycznego nadzoru, stanowienia reguł i ich egzekwowania. Suwerenność społeczeństwa może stać się iluzją, jeśli w XXI w. AI dotykająca wszystkich sfer życia pozostanie poza skuteczną kontrolą.

Czytaj więcej

Paweł Konzal: Moralność zamiast legalizmu

W kwestii AI Europa nie dogadani ani USA, ani Chin

Na trend globalny nakłada się zapóźnienie w rozwoju AI między Europą a USA i Chinami. Od 2020 r. Chiny i USA odpowiadają za 75–80 proc. inwestycji w AI oraz odpowiednio 61 proc. i 21 proc. przyznanych patentów. Marne 2 proc. patentów przyznanych jest w Europie. Można mnożyć dane obrazujące tę przepaść. Co powinniśmy zrobić?

Po pierwsze, kształcić więcej ludzi oraz dokształcać już pracujących, włączając w to sektor publiczny. W maju 2023 r. USA wprowadziły obowiązek szkolenia i okresowego odnawiania podstawowych kompetencji dotyczących AI wśród pracowników administracji publicznej. Europa powinna wziąć przykład zza Atlantyku.

Po drugie, sektor publiczny powinien oferować płace porównywalne do sektora prywatnego. Kilkaset tysięcy lub 1 mln euro to pozornie zbyt dużo dla urzędnika lub regulatora w administracji publicznej. Takie podejście przypomina jednak kłócenie się o resztę w plażowym barze tuż przed tsunami. Kwoty te są proporcjonalne do dziesiątków miliardów, które możemy rocznie zyskać lub stracić w wyniku dobrej lub złej decyzji. Tak rozumuje sektor prywatny. W odniesieniu do kluczowej dla demokracji i suwerenności sfery tak też powinien postrzegać to sektor publiczny. Do nadzoru AI nie potrzeba, jak np. w kontroli sanitarnej lub nadzorze budowlanym, tysięcy zatrudnionych. Mimo jednostkowo wysokich pensji całkowity koszt nie byłby więc duży. Nie są to łatwe odpowiedzi ani na poziomie krajowym, ani europejskim. Znaczenie AI jest porównywalne do zmian klimatycznych i bezpieczeństwa vis-à-vis Rosji. Tak też powinniśmy je traktować.

Jedną z podstaw demokratycznego społeczeństwa jest suwerenność rozumiana jako możliwość stanowienia reguł przez powszechnie wybieranych przedstawicieli, a następnie ich egzekwowanie przez sądy lub niezależnych regulatorów. To, czy społeczność ta jest definiowana jako lokalna (Śląsk), narodowa (Polska) czy na poziomie kontynentu (Europa), ma drugorzędne znaczenie w porównaniu z tym, czy reguły te stanowione są przez rozliczalną władzę publiczną, czy też nie.

Możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności swoich przedstawicieli w procesie wyborczym jest fundamentem demokratycznego społeczeństwa. Takiej kontroli przez społeczeństwo pozbawione są np. zarządy spółek prywatnych. Sektor kluczowy dla rzetelności demokratycznych wyborów czy biobezpieczeństwa wymaga innego podejścia niż produkcja mebli lub pralek.

Pozostało 82% artykułu
Plus Minus
Jan A.P. Kaczmarek: Dobry film może zmienić życie twórcy
Plus Minus
Tomasz P. Terlikowski: Taka debata o aborcji nie jest ok
Plus Minus
Europejskie wybory kota w worku
Plus Minus
Waleczny skorpion
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa”, Jacek Kopciński, opowiada o „Diunie”, „Odysei” i Coetzeem