Wszak doktryna konserwatywna zakłada, warto przypomnieć choćby Edmunda Burke'a, że w instytucjach państwa zapisana jest pewna mądrość. Burke miał dość ograniczone zaufanie do racjonalności obywateli i podporządkowania władzy chwilowym zachciankom ludu. Wbrew zwolennikom rewolucji francuskiej, którzy przekonywali, że burzenie instytucji i rewolucja dają człowiekowi wolność, wierzył, że zapewnia ją raczej silna, ale ograniczająca się wzajemnie władza, instytucje i naturalne wspólnoty.
Konserwatyści bowiem od dawna byli elitarystami, przekonanymi, że poddawanie kolejnych dziedzin życia procesowi demokratyzacji to droga prowadząca na manowce. Owszem, demokratycznie należy wybierać parlament, ale wiele sfer życia i instytucji należy trzymać z dala od demokracji. Tak powinno się dziać np. z rodziną, Kościołem czy uniwersytetem. Elementem elitaryzmu jest również sądownictwo.