Reklama

Koniec ukraińskiego snu

Trudno w tych dniach pisać i myśleć o czymkolwiek innym niż o wszechogarniającym kryzysie. W Kijowie, gdzie właśnie skończyło się III Forum Ekonomiczne Europa – Ukraina, słowo kryzys ma znaczenie szczególne. I to nie tylko dlatego, że wszystko dzieje się tam jakby w większej skali: i spadek produkcji, i rozpad systemu bankowego – dość powiedzieć, że coraz częściej klienci po prostu odchodzą z kwitkiem – i ogólna zapaść całej gospodarki.

Inaczej niż w Polsce, gdzie kłopoty gospodarcze prowadzą do uspokojenia walki politycznej, na Ukrainie jest wręcz przeciwnie. Na kryzys gospodarki nałożył się też głęboki podział polityczny i wyniszczająca wojna prezydenta z premierem, którą ten pierwszy przegrał z kretesem.

Jedyny niejasny czynnik to zachowanie ukraińskiego społeczeństwa. Do tej pory poważnych protestów udało się uniknąć. Słyszałem opinie, że dojdzie do nich na wiosnę, jak tylko skończą się mrozy. Inni znawcy utrzymują, że ukraińskie społeczeństwo przez dziesiątki lat przywykłe do życia w ubóstwie i biedzie sowieckiej potrafi się dostosować do nowych warunków. Że chwilowe bogactwo było udziałem nielicznych. Że żadnego buntu na wielką skalę nie będzie, a społeczeństwo powierzy swój los temu, kto obieca zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama