Reportaż Jerzego Haszczyńskiego z Kairu
W Kairze wszędzie są samochody. Ale nie na placu przed meczetem al Husajna na starym mieście. Tu jest cisza i spokój. Do tego meczetu w piątek przychodzi się modlić pisarz Alaa al Aswany, autor „Historii pewnej kamienicy”, najlepiej sprzedającej się współczesnej powieści w języku arabskim. Powieści pikantnej jak na wyobrażenie ludzi Zachodu o krajach islamskich.
Al Aswany ma do pokonania z domu kilka kilometrów, ale nastrój i piękno meczetu noszącego imię wnuka Proroka są tego warte. Dominują zieleń, beż i biel. Zielony jest gigantyczny dywan, zielone i mlecznobiałe są żarówki na wielkich kryształowych żyrandolach. Beżowy jest kamień, z którego wzniesiono meczet, a stalowoszare marmurowe kolumny, po siedemnaście w czterech rzędach.