4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 07.03.2015 19:26 Publikacja: 06.03.2015 02:17
Jerzy Haszczyński
Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała
Konsekwencją jest nieunikniona porażka rosyjskiej polityki imperialnej, nie dziś czy jutro, ale w dalszej perspektywie. Pojawia się jednak problem – nie wiadomo, na jakim terytorium mieszka ten naród.
Jaka część Ukrainy po wywołanej przez Putina wojnie jest naprawdę i niezmiennie świadoma swej antymoskiewskiej ukraińskości? Gdzie przebiega granica, za którą Rosja nie może już liczyć na to, że miejscowi poprą utworzenie marionetkowej republiki ludowej.
Rozmawiałem o tym pod koniec ubiegłego roku z dobrą, zapatrzoną w Zachód dziennikarką z Charkowa.
– Ukraińscy patrioci pocieszają się, że na zawsze po stronie prozachodniej pozostaną miejscowości, w których padły pomniki Lenina. To, niestety, naiwność. U nas Lenina już nie ma, ale pozostali ludzie, którzy biegali po mieście ze wstążkami świętego Jerzego i ogłaszali powstanie Charkowskiej Republiki Ludowej, po rosyjsku w skrócie ChNR – powiedziała.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Serial „Stranger Things” udowodnił, że nostalgia za latami 80. i 90. to nie tylko trend – to głębokie pragnienie...
Osadzeni w Rosji końca lat trzydziestych „Dwaj prokuratorzy” Sergieja Łoźnicy są przestrogą dla współczesnego św...
„Highlands Fishing” pozwala choć na chwilę oderwać się od pługa…
„Dandadan” to opowieść prowadzona całkowicie bez trzymanki, gdzie humor miesza się z kolejnymi przygodami.
Na scenach progresywnych i tych tradycyjnych, a nawet w kościelnych podziemiach – oto moja subiektywna lista naj...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas