Sytuacja w grupie C ułożyła się tak, że mistrzowie Polski nie mają już szans na pierwsze miejsce, nie zajmą też trzeciego, które jest kołem ratunkowym w postaci dalszych występów w mniej prestiżowej Lidze Konferencji.

Jeśli pokonają Spartaka, fazę grupową zakończą na drugiej pozycji i awansują do 1/16 finału Ligi Europy. Każdy inny wynik będzie oznaczał pożegnanie z pucharami.

Trzy miesiące w futbolu to kawał czasu. Kiedy we wrześniu Legia wygrała w Moskwie po bramce Lirima Kastratiego w doliczonym czasie i objęła prowadzenie w grupie, można było nieśmiało myśleć o tym, że jej pucharowa przygoda potrwa dłużej niż w przypadku Lecha. Gdy dwa tygodnie później pokonała także Leicester, zapanował w Warszawie dużo większy optymizm. Niestety, potem był kubeł zimnej wody.

Spartak przyjechał do Polski po pełną pulę, bo wciąż ma szanse na awans z pierwszego miejsca.

Od tego czasu Legia we wszystkich rozgrywkach odniosła tylko trzy zwycięstwa. Dwa w Pucharze Polski – z trzecioligowym Świtem Skolwin i drugoligowym Motorem Lublin, jedno w Ekstraklasie – z Jagiellonią Białystok. To sprawia, że na mecz ze Spartakiem trudno czekać z wiarą w szczęśliwy finał. Zwłaszcza gdy do długiej listy kontuzjowanych dołączył jeden z liderów Legii Filip Mladenović.

– Ma problemy z kolanem, zmagał się długo z tym urazem, potrzebny był zabieg, więc jego występ jest mało prawdopodobny. Ale sytuacja kadrowa zaczęła się poprawiać. Wracają Mattias Johansson, Rafael Lopes i Kastrati. Trwa nasza ligowa niemoc, ale nie zmienia to faktu, że zawsze walczymy o zwycięstwo. Spotkanie ze Spartakiem jest bardzo istotne z perspektywy finansowej i dalszego rozwoju klubu – szuka nadziei trener Marek Gołębiewski.

Wszyscy w Legii zdają sobie sprawę, że to najważniejszy mecz w tym pełnym rozczarowań sezonie. Mecz, który może zagwarantować trochę spokojniejszą zimę albo wywołać kolejne trzęsienie ziemi.

Czytaj więcej

Ekstraklasa. Legia wciąż na dnie

W razie awansu Legia zarobi grubo ponad milion euro – 630 tys. za zwycięstwo nad Spartakiem, 550 tys. za drugie miejsce w grupie i 500 tys. za udział w 1/16 finału. A właściwie rundzie play off, bo tak od tego sezonu nazywa się pierwszy etap fazy pucharowej.

Wystąpią w nim wyłącznie wiceliderzy grup (zwycięzcy zyskują automatyczną przepustkę do 1/8 finału), a ich rywalami będą zespoły, które zajęły trzecie miejsca w swoich grupach w Lidze Mistrzów. Legia mogłaby trafić m.in. na Borussię Dortmund, RB Lipsk lub Porto. Byłaby rozstawiona, więc rewanż odbyłby się w Warszawie.

– Musimy zagrać inaczej niż z Napoli i Leicester. Odważniej w ataku, mądrze w obronie – zapowiada Gołębiewski. Trener Legii wie, że stąpa po cienkim lodzie. Właściciel klubu Dariusz Mioduski podczas wirtualnego spotkania z kibicami na Twitterze przyznał, że Marek Papszun byłby idealnym kandydatem do poprowadzenia drużyny.

– Chciałbym bardzo serdecznie pozdrowić Marka, bo znamy się prywatnie. Na mnie te pogłoski nie wpływają, a czy wpływają na zawodników? Są profesjonalistami i nie zajmują się plotkami. Ja skupiam się na mojej pracy i wierzę, że w czwartek będziemy cieszyć się z wygranej – podkreśla Gołębiewski.

Spartak przyjechał do Polski po pełną pulę, bo wciąż ma szanse na awans z pierwszego miejsca. Stanie się tak, jeśli zwycięży w Warszawie, a Leicester nie wygra w Neapolu.

Rosjanie rozczarowują na krajowym podwórku, ale w Lidze Europy dwukrotnie pokonali Napoli i zremisowali w Leicester. To wystarczy, by uważać ich za groźnego przeciwnika.

Grupa C – 6. KOLEJKA

Dziś grają

>Legia – Spartak Moskwa

(18.45, TVP 2, Viaplay)

>Napoli – Leicester (18.45, Viaplay)

1. Leicester 5 8 10-8

2. Spartak 5 7 9-9

3. Napoli 5 7 12-8

4. Legia 5 6 4-10