Nasza reprezentacja przerwała serię 21 spotkań bez porażki na Stadionie Narodowym. Ta poniedziałkowa porażka była bolesna, bo może pozbawić Polaków rozstawienia w barażach eliminacji przyszłorocznego mundialu.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Samobój trenera Sousy

Biało-czerwoni zagrali słabo. Mecz z boku obejrzeli liderzy kadry: Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak (pauzował za kartki) i Kamil Glik, a Piotr Zieliński pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie. Jego wejście nie odmieniło obrazu spotkania.

Bywaliśmy już lepszym zespołem niż podczas tego meczu. Nie zmieniłbym jednak podjętych decyzji

Paulo Sousa, trener reprezentacji Polski

- Zrealizowaliśmy nasz główny cel, czyli awans do barażów i uznaliśmy, że to dobry moment, aby zrobić krok do przodu, bo drużyna musi rosnąć. Chcieliśmy dać młodszym więcej odpowiedzialności, stworzyć możliwość bycia liderem. Niestety, nie każdy był w najwyższej formie - wyjaśnia Sousa.

Grę Polaków surowo ocenili kibice. Po meczu schodzących do szatni piłkarzy żegnały gwizdy. - Jeśli faktycznie się pojawiły, to je rozumiem. Bywaliśmy już lepszym zespołem niż podczas tego meczu. Nie zmieniłbym jednak podjętych decyzji - przyznaje selekcjoner.

Sousa podkreśla, że wielu zawodników grało przeciwko Węgrom raczej sercem niż głową. - Musimy być mądrzejsi - podkreśla. - Nie byliśmy w najwyższej formie. Wszyscy spisaliśmy się poniżej potencjału. Cały zespół, także ja. Mówiąc o barażach niezmiennie pozostaję jednak optymistą.