Taką opinię wygłosił [b]Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) w wyroku wydanym 10 lipca 2008 r. (C-54/07). [/b]

Rozpatrywał wtedy sprawę skierowaną przez Centrum Voor Gelijkheid Van Kansen En Voor Racismebestrijding (ustawodawstwo belgijskie przyznało mu zdolność procesową w zakresie istniejącej lub możliwej dyskryminacji) przeciwko belgijskiej spółce Feryn, która specjalizuje się w montażu drzwi garażowych.

[srodtytul]Nielegalna polityka[/srodtytul]

Centrum wniosło do belgijskich sądów pracy pozew o ustalenie, że firma Feryn stosuje dyskryminującą politykę zatrudnienia. Wniosek taki został oparty na publicznych oświadczeniach kierownika tego przedsiębiorstwa, który twierdził, że jego firma poszukuje monterów, nie mogą to być jednak specjaliści z innych krajów (zarówno z Unii Europejskiej, jak i spoza Wspólnoty). Argumentował to niechęcią klientów do udostępniania tym osobom prywatnych mieszkań na czas wykonywania w nich prac montażowych.

Belgijski sąd zwrócił się do ETS z prośbą o wyjaśnienie, czy tego rodzaju oświadczenia pracodawcy w ramach procesu rekrutacji stanowią dyskryminację, w sytuacji gdy brak jest możliwego do zidentyfikowania skarżącego, który uważałby się za ofiarę tej dyskryminacji.

Trybunał, przypominając cel dyrektywy Rady 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r. wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne (DzU L 180, s. 22), uznał, że brak możliwego do zidentyfikowania skarżącego nie pozwala na stwierdzenie, iż nie ma miejsca jakakolwiek dyskryminacja bezpośrednia w rozumieniu dyrektywy.

[srodtytul]Bez zniechęcania[/srodtytul]

Wspieranie rynku pracy sprzyjającego społecznej integracji byłoby bowiem trudne do realizacji, gdyby było ograniczone jedynie do przypadków, w których kandydat, któremu nie powiodło się przy rekrutacji, wszczyna przeciwko pracodawcy postępowanie sądowe, powołując się na dyskryminację. Ponadto takie oświadczenia mogą poważnie zniechęcać określonych kandydatów do przesyłania swoich aplikacji na dane stanowisko. Stanowią one zatem, w opinii ETS, bezpośrednią dyskryminację przy zatrudnianiu w rozumieniu wspomnianej dyrektywy.

Ponadto Trybunał zajął stanowisko dotyczące odwrócenia ciężaru dowodu, w sytuacji gdy zarzut dyskryminującej polityki zatrudnienia jest podnoszony w odniesieniu do publicznej wypowiedzi pracodawcy na temat swojej polityki rekrutacyjnej. Stwierdził, że [b]to do pracodawcy należy przedstawienie dowodu, iż nie naruszył zasady równego traktowania[/b]. Sędziowie ETS uznali przy tym, że do sądu odsyłającego należy ustalenie, czy zarzucane fakty zostały wykazane. Sądy mają też oceniać, czy dowody przedstawione na poparcie twierdzeń pracodawcy, że nie naruszył zasady równego traktowania, są wystarczające.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

W opinii ETS publiczne oświadczenia, w których pracodawca informuje, że w ramach swojej polityki rekrutacyjnej nie będzie zatrudniał osób o określonym pochodzeniu etnicznym lub rasowym, są wystarczające dla domniemania, w rozumieniu dyrektywy, że występuje bezpośrednio dyskryminująca polityka zatrudnienia.

[ramka][b]Uwaga [/b]

[b]Państwa członkowskie ustanawiają sankcje (skuteczne, proporcjonalne i odstraszające) za przejawy dyskryminacji, również w sytuacji braku możliwego do zidentyfikowania pokrzywdzonego. Mogą one polegać na stwierdzeniu przez właściwy sąd, że dyskryminacja miała miejsce, i odpowiednim upublicznieniu tego stwierdzenia. Mają też prawo nakazywać pracodawcy zaniechania dyskryminującej praktyki lub też zasądzać świadczenia na rzecz podmiotu zaangażowanego w postępowanie.[/b][/ramka]