My name is ... Profesor

James Bond przedstawia się zawsze „My name is Bond. James Bond". Ja chciałbym przedstawić się czytelnikowi „Jestem profesorem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego". Nie mogę milczeć jako profesor prawa w poczuciu odpowiedzialności wobec moich studentów po przeczytaniu niedawnej wypowiedzi ministra edukacji i nauki. Minister zapowiedział nałożenie sankcji na uczelnie, które umożliwiły studentom udział w protestach przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2020 r. o zakazie aborcji embriopatologicznej. Minister oświadczył, że przy przydziale środków inwestycyjnych i grantów dla uczelni będzie kierował się ich postawą wobec protestów oraz krytyki sędziów Trybunału zatrudnionych na uczelniach.

Czytaj także:

Wykładowca UW: studenci będą usuwani za manifestacje

Uniwersytet pomaga zachować nam przyzwoitość

W książeczce pt. „O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku" znany amerykański historyk Timothy Snyder, zaleca, aby bronić instytucji. Instytucje pomagają zachować nam przyzwoitość. Instytucje potrzebują naszej pomocy. Same nie obronią się. Otóż Uniwersytet jest instytucją stanowiącą jeden z fundamentów wolności człowieka, która sama nie obroni się. Uniwersytet ma uczyć studentów i społeczeństwo przyzwoitości w odkrywaniu prawdy, interpretacji rzeczywistości. Timothy Snyder przestrzega, że trudno jest zniszczyć państwo prawa bez prawników lub urządzić procesy pokazowe bez sędziów" oraz że reżimy autorytarne potrzebują posłusznych urzędników. Na szczęście trudno jest zniszczyć Uniwersytet bez profesorów i studentów. Timothy Snyder zaleca, aby nasłuchiwać niebezpiecznych słów, bo one zapowiadają upadek demokratycznego państwa prawa.

Słowa ministra są niebezpieczne, bo potrzebuje on posłusznych profesorów, którzy nie uczą przyzwoitości.

Słowa ministra są niebezpieczne, bo chce on zarządzać strachem uczelni odcinając finansowanie tym, które wykazują się niepożądaną przez władze autonomią myślenia i nauczania. Timothy Snyder pisze, że nowoczesna tyrania polega na zarządzaniu strachem.

Słowa ministra są niebezpieczne, bo de facto chce on zlikwidować autonomię uczelni. Autonomia to „prawo jakiejś zbiorowości do samodzielnego rozstrzygania swoich spraw wewnętrznych", to „samodzielność i niezależność w decydowaniu o sobie", czyli prawo do braku władczej ingerencji państwa.

Wychowanie wyzwolone z autorytetu ... kończy się nihilizmem

Słowa ministra są niebezpieczne, bo wpisują się w konsekwentne podważanie autorytetów w Polsce od 2015 r. Prezydent nie liczy się z opiniami uniwersyteckich wydziałów prawa na temat podporządkowywania władzy wykonawczej sądownictwa, w tym Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Przedstawiciel rządu powiada, że ma za nic profesorów zasiadających w Izbie Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, którzy w dniu 23.1.2020 r. podjęli uchwałę, że można podważać prawo sędziów powołanych z udziałem tzw. nowej Krajowej Rady Sądownictwa do orzekania w ślad za orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE. W 2015 r. minister sprawiedliwości likwiduje Komisje Kodyfikacyjne. Nauczyciele są dyskryminowaną finansowo grupą społeczną. Władza nie lubi autorytetów. Sama chce być autorytetem.

Wybitny polski filozof Leszek Kołakowski, który był profesorem w prestiżowym All Souls College na Uniwersytecie Oxfordzkim przestrzegał, że „Wychowanie, całkowicie wyzwolone z autorytetu ... kończy się nihilizmem". Rektorzy uczelni i profesorowie, którzy umożliwili studentom udział w protestach zachowali się zgodnie z misją Uniwersytetu, czyli przyzwoicie, uczciwie intelektualnie i emocjonalnie. Powtarzam moim studentom, aby kierowali się w życiu słowami profesora Władysława Bartoszewski „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto". Rolę profesorów docenili żakowie w pieśni chwalącej pełne zabawy i beztroski życie studentów „Gaudeamus Igitur", która dzisiaj jest hymnem Uniwersytetu. Żakowie oddali cześć profesorom, którzy uczyli ich tego co jest dobre, słuszne i piękne śpiewając „Niechaj żyje Akademia, niech żyją profesorowie, Niechaj żyje Akademia, niech żyją profesorowie, niech żyje każdy członek [naszej społeczności] niech żyją wszyscy [członkowie] z osobna, niechaj kwitną zawsze, niechaj kwitną zawsze!".

Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda

Napoleon Bonaparte w 1806 r. powołał Uniwersytet Cesarski. Uniwersytet Cesarski był centralnym urzędem państwowej administracji podporządkowanym całkowicie cesarzowi. Państwo uzyskało w ten sposób monopol w sprawach oświaty oraz pełną kontrolę nad edukacją i nauką. Uniwersytet Cesarski nie miał jednak nic wspólnego z niemiecką ideą uniwersytetu sformułowaną przez Wilhelma v. Humboldta przyjętą w Europie w XIX w. Misją takiego Uniwersytetu jest rozwijanie nauki i poszukiwanie prawdy. Idea humboldtowska zakładała łączenie przez profesora badań naukowych z dydaktyką. Profesor miał być przewodnikiem studentów pomagającym im dochodzić do prawdy. Dochodzenie do prawdy zakłada spór i tolerancję dla odmiennych poglądów. Dochodzenie do prawdy zakłada akceptację, że może nie być jedynie słusznej prawdy. W „Historii filozofii po góralsku" Józef Tischner powiadał „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda".

Nie można toczyć sporu w warunkach grozy prawa karnego i sankcji finansowych „zamykających usta" z rewolwerem przystawionym przez władzę do skroni. Moja prawda jest lepsza niż twoja mówi minister. Moja prawda - powiada minister – jest silniejsza, bo twoja prawda będzie zablokowana karą, represją. To nie jest idea Uniwersytetu wolnego od nacisku władzy.

Niech żyje rzecz pospolita ... Niech przepadnie diabeł

Hamlet, bohater dramatu Szekspira, dręczony przez koszmary, gdy na tronie nagle zasiadł nikczemny władca mówi „Ten czas jest kością, wyłamaną w stawie. Jak można liczyć, że ja ją nastawię?". Mamy obowiązek nastawić kość wyłamywaną w stawie broniąc wolności Uniwersytetu. A minister edukacji i nauki powinien raczej edukować rząd, iż to na rządzie spoczywa odpowiedzialność za ugaszenie pożaru aborcyjnego, który partia rządząca rozpaliła za pomocą Trybunału Konstytucyjnego, a nie dolewać benzyny do ognia atakując nasze kolejne wolności i prawa. Prawo do nauki gwarantowane w art. 70 ust. 1 Konstytucji jest fikcją bez autonomii Uniwersytetu gwarantowanej w art. 70 ust. 5 Konstytucji. Każda władza powinna starać się zasłużyć na tę zwrotkę Gaudeamus, którą żakowie poświęcili państwu i rządzącym „Niechaj żyje i rzecz pospolita i ten, kto nią rządzi, Niechaj żyje i państwo i ten, kto nim rządzi. Niech żyje nasze miasto, mecenasów łaskawość, która nas tu chroni, która nas tu chroni! Niech przepadną smutki, I zginą wrogowie, Niech przepadnie diabeł, I anty-burschowie, A także szydercy!". Minister edukacji i nauki nie zasłużył na tę pieśń. Wolny Uniwersytet jest równie ważny jak wolne wybory, wolne sądy, wolne media. Bez wolnego Uniwersytetu nie ma wolności. Pozostaje nihilizm. Z ostatniej chwili ... minister powtórzył w sobotę groźbę wobec Uniwersytetów. Śpieszmy się kochać Wolne Uniwersytety. Gaudeamus Igitur!

Michał Romanowski – profesor prawa na Uniwersytecie Warszawskim, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy