Radykalnego zaostrzenia sankcji chcą eksperci z Komendy Głównej Policji. Mają być znacznie wyższe mandaty. A ich wysokość może być uzależniona np. od zamożności ( zarobków) kierowcy. Innym ciekawym pomysłem jest możliwość błyskawicznego odebrania prawa jazdy w sytuacji, gdy kierowca rażąco przekroczy dozwoloną prędkość.
Pomysłodawcy widzą w tym sposób na poprawę bezpieczeństwa na drogach, i odkrywczo uzasadniają że nie tylko nieuchronność kary, lecz również jej wysokość ma wpływ na zachowanie kierowców. Co potwierdzają doświadczenia innych krajów naszego regionu - Słowacji i Węgier.
Nie wiem czy panowie policjanci byli na Węgrzech i na Słowacji. Jeżeli nie- to warto pamiętać o jakości tamtejszych dróg, nieporównywalnie wyższej niż w Polsce.
Ale z innej strony. Chyba źle się dzieje, jeżeli za pisanie prawa biorą się ludzie do tego nieuprawnieni i patrzący na świat jedynie z perspektywy policyjnego bloczka mandatowego. Świat jest tymczasem bardziej złożony. Dlatego policja powinna zajmować się przede wszystkim egzekwowaniem prawa, a nie jego pisaniem, o czym dobitnie świadczą powyższe pomysły i sposób rozumowania.
Dotychczas skrzydlata myśl prawnicza, mówiąca że zaostrzenie kar wpływa na spadek przestępczości dominowała w rozlicznych nowelizacjach prawa karnego. Teraz coraz śmielej za sprawą funkcjonariuszy i różnorakich ekspertów ds. ruchu drogowego staje się widoczna w prawie drogowym.
I to mimo sygnałów i rozlicznych dowodów na to, że surowość nie jest lekarstwem na głupotę i brawurę kierowców.
W ostatnich latach zmieniano i zaostrzano już taryfikator i punktator mandatów, ostatni raz tuż przed wakacjami. Stworzono też jeden z najbardziej restrykcyjnych, i pozbawionych logiki system karania kierowców za pośrednictwem fotoradarów. Urządzania te nie zawsze budowane były w miejscach niebezpiecznych, a ich liczba budziła poważne wątpliwości co do intencji ich właścicieli ( na 50 km odcinku Rzeszów- Jarosław, było przed kilkoma miesiącami 16 fotoradarów, sam liczyłem), Czy ważniejsza nie była dla nich troska o stan gminnego budżetu, niż bezpieczeństwo mieszkańców. Czy przy okazji najnowszych propozycji- jest podobnie, czy to tylko dowód na bez-refleksyjność ich twórców.
Bo skoro dotychczasowe zaostrzenia nie miały wpływ na wypadkowość i śmiertelność, która w ubiegłym roku znowu wzrosła, a Polska- jeśli wziąć pod uwagę śmiertelność na milion mieszkańców - jest na ostatnim miejscu w Europie.
Chyba więc nie tędy droga. Budujmy bezpieczne drogi i autostrady a na pewno będzie bezpieczniej. Prowadźmy akcje uświadamiającą kierowców, że nasze dziurawe, wąskie i źle oznakowane szosy nie dają gwarancji bezpieczeństwa podróżnym.
Czasami takie akcje przynoszą znacznie lepszy efekt jak bezmyślne próby podnoszenia kar. Dobrym przykładem jest tu akcja wożenia i zapinania dzieci w fotelikach.
Reasumując: pomysły policjantów są nieprzemyślane, a mogą być też niebezpieczne. Restrykcyjne prawo niedostosowane do polskich realiów ( czytaj kieszeni) może być jedynie katalizatorem nowych patologii, a nawet może przyczynić się do spychania obywateli na drogę przestępczą.
Warto więc postawić im tamę, zanim legislacyjny zapęd nie pójdzie w kierunku zabierania samochodów za przekroczenie prędkości, co byłoby rozwiązaniem ostatecznym dla kierowcy.