Reklama

Tomasz Pietryga: Od kuratora do męczennika

Burza wokół odwołania łódzkiego kuratora pokazuje, że LGBT jeszcze długo może pozostać paliwem w politycznych sporach.
Wierzchowski został kuratorem łódzkiej oświaty w 2016 roku.

Wierzchowski został kuratorem łódzkiej oświaty w 2016 roku.

Foto: Fotorzepa/ Marian Zubrzycki

Kiedy gruchnęła wiadomość, że Grzegorz Wierzchowski, łódzki kurator oświaty, został odwołany ze stanowiska za wypowiedzi o LGBT, po prawej stronie zawrzało. W mediach społecznościowych szybko został wyniesiony do rangi męczennika, który poniósł śmierć w walce z zabójczą ideologią, i to z rąk własnego środowiska. Gromy spadły zarówno na głowę wojewody łódzkiego, który złożył wniosek o odwołanie kuratora, jak i ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego, bo tę decyzję podjął. W internecie zaczęto domagać się nawet jego dymisji i przekazania tego stanowiska krewkiemu kuratorowi. W jego obronie stanęli politycy Solidarnej Polski, domagając się wyjaśnień od koalicjantów. Z jego poglądami utożsamił się też wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, a poseł PiS Rafał Bochenek apelował o przywrócenie go na stanowisko. „Panie wojewodo, proszę rozważyć przywrócenie Pana kuratora Grzegorza Wierzchowskiego. Podjęta decyzja uderza w wartości, o jakie walczymy, zwłaszcza w kontekście wielkiej nagonki LGBT na naszą kulturę, tradycję i porządek społeczny. Nie ulegajmy! Nie tędy droga!"

A chodziło o wypowiedź Wierzchowskiego w TV Trwam, kiedy nazwał LGBT groźnym wirusem. To wywołało liczne kontrowersje i żądania jego dymisji, zwłaszcza ze strony polityków lewicy.

Wkrótce tak się stało. Tyle tylko, że jego odwołanie z ujawnionymi poglądami raczej nie miało nic wspólnego.

Łódzki kurator oświaty został zdymisjonowany za nieumiejętność współpracy z otoczeniem i skargi rodziców uczniów. Tak przynajmniej powody usunięcia tłumaczy wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński. Wojewoda podkreślił, że wniosek o odwołanie był przygotowany długo przed głośną wypowiedzią w TV Trwam.

To jednak nie przekonało części prawicowego świata, który w mediach społecznościowych stanął murem za kuratorem, tym łatwiej że stosunek polityków prawicy do LGBT jest oczywisty. Trudno więc byłoby odwołać Wierzchowskiego za słowa, z którymi zdecydowana większość polityków PiS się po prostu utożsamia.

Reklama
Reklama

Wiele wskazuje więc na to, że kurator zagrał va banque: zdając sobie sprawę, że nad jego głową zbierają się czarne chmury, ostrą wypowiedzią na koniec uciekł do przodu, zdobywając polityczne punkty i aureolę męczennika, który poległ za obronę chrześcijańskiej cywilizacji.

Tyle tylko, że zarówno w sporze wewnątrz prawicy, jak i na głównej scenie politycznej mocno rozgrzanej na punkcie LGBT fakty grają drugorzędną role. Wewnątrz- dla Zbigniewa Ziobro jest to kolejny pretekst do ataku i zaznaczenia swojego wyrazistego głosu w sprawach, które dla twardej prawicy są niemal dogmatem, w przeddzień rekonstrukcji rządu. Oddzielić tych faktów nie chcą też politycy opozycji, dla których wypowiedź kuratora jest doskonałym przykładem barbarzyństwa prawicy w kwestii tolerancji i poszanowania liberalnych wartości. Dla każdej strony Wierzchowski zdaje się odgrywać pożyteczną rolę.

A sama jego postawa, to sprawa drugorzędna. Warto tymczasem podkreślić, że odcinając od tego całą polityczno-ideologiczną otoczkę kurator postąpił źle. Jako urzędnik powinien być bezstronny, unikając kontrowersyjnych wypowiedzi. Swój światopogląd i przekonania powinien zostawić w domu na prywatne rozmowy, bo część obywateli może mieć inne zdania. Warto to szanować. To standard, którego były już kurator nie znał, albo na potrzeby chwili zapomniał.

Czytaj też: Szef MEN: Nie jesteśmy zwolennikami LGBT. Wręcz przeciwnie

Opinie Prawne
Stanisław Biernat: Widmo warunkowości krąży nad SAFE. Czy jest się czego bać?
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Opinie Prawne
Arkadiusz Sobczyk: Mobbing i nierówne traktowanie. Pracodawcy, czas się obudzić!
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Cyfryzacja na koszt podatnika
Opinie Prawne
Marek Tatała: Szwedzkie lekcje dla Polski – najpierw wolność, potem dobrobyt
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama