Rok temu byłem trochę zawiedziony, gdy redakcja prosiła mnie, bym nie pisał komentarza krytykującego wybór na ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który zastąpił na tym stanowisku Adama Bodnara. Mimo że już wtedy czerwonych flag było tyle, co podczas niedawnych sztormów na bałtyckich plażach, ostatecznie zgodziłem się z argumentem, że byłoby to nieuczciwe. Należy dać się byłemu sędziemu wykazać – w końcu, jak powiada pismo, „po owocach ich poznacie”.
Dziś, zawstydzony nieco faktem, że w popędliwości swojej tej biblijnej maksymy bym nie uszanował, postanowiłem za wszelką cenę poszukać jednak argumentów świadczących na korzyść Waldemara Żurka. Już sobie nawet wypisałem sprawy, które można by od biedy uznać za sukces (o czym za chwilę), gdy ten życzliwy nastrój postanowił zepsuć sam bohater komentarza.
Otóż postanowił po raz kolejny wejść w buty Zbigniewa Ziobry i pod wpływem medialnego oburzenia zaspokoić oczekiwania gawiedzi, nakazując podjęcie natychmiastowych działań nadzorczych w związku ze sprawą pijanego kierowcy. By ukoić gniew ministra, w te pędy zdymisjonowano zastępcę prokuratora regionalnego w Lublińcu. Grzechem Bogu ducha winnego prokuratora miało być to, że nie dopilnował, by prokuratorka pełniąca weekendowy dyżur nie „zaniechała rozważenia”, czy wobec zatrzymanego pijanego kierowcy, który miał już orzeczony zakaz prowadzenia pojazdu, zachodzi konieczność zastosowania środków zapobiegawczych.
Dymisja prokuratora a sprawa pijanego kierowcy. Jaka była w tym rola ministra Żurka?
Nic to, że w sprawie dochodzeniowej zarzuty stawia policja (i nie muszą być postawione natychmiast). Nic to, że nie było przesłanek do zastosowania tymczasowego aresztowania (na którego nadużywanie Żurek narzeka). Mniejsza o to, że wytyczne, jakie wydał on dla prokuratorów, nie wymagają stosowania w każdej takiej sprawie środków zabezpieczających. Prokurator ma do dyspozycji przepisy, jakie ma. Jeśli więc ministrowi Żurkowi tak bardzo przeszkadza fakt, że kierowca wyszedł (tymczasowo) na wolność, to może powinien się zainteresować, dlaczego od roku w resorcie leży gotowy projekt rozszerzenia katalogu środków zapobiegawczych o areszt elektroniczny. I nikt przez ten czas palcem nie kiwnął. Przekazanie pospolitej sprawy do prokuratury okręgowej i objęcie jej nadzorem przez Prokuraturę Krajową tylko ośmiesza Żurka, a dymisje wyglądają jak zasłona dymna dla jego zaniechań. To naprawdę nie jest sprawa, w której powinny polecieć głowy, ale jeśli już ktoś się upiera, to może powinien zacząć od głowy ministra.
Czytaj więcej
Dlaczego pijany recydywista z dwoma sądowymi zakazami prowadzenia samochodów wyszedł na wolność po zatrzymaniu na autostradzie A1? Śledztwo przejęł...
Bo podsumujmy jego dokonania. „Ziobrowy” kodeks karny trwa w najlepsze. W ciągu ostatnich miesięcy nie było nawet próby jego zmiany. Pojawił się za to – iście w duchu Zbigniewa wygnańca – pomysł 10-krotnej podwyżki grzywien, któremu nie towarzyszy wszak refleksja, jak przy okazji usprawnić ich ściągalność. Duża reforma postępowania cywilnego leży. Ostatnio pojawił się projekt niewielkich usprawnień w procedurze cywilnej i zdaje się, że to wszystko, na co w tym zakresie będzie można liczyć. Komisje kodyfikacyjne jak były kwiatkiem do kożucha, tak są, a bardziej niż efekty ich prac cenione jest to, że można ograniczyć pensum orzecznicze pracującym w nich kolegom. Wyłonienie nowej Krajowej Rady Sądownictwa można by uznać za sukces tylko wtedy, jeśli za porażkę uznamy po prostu brak istnienia rady w ogóle. Bo już sposób, w jaki wybrano jej członków – na podstawie niekonstytucyjnych przecież przepisów – pozostawia wiele do życzenia. O Trybunale Konstytucyjnym szkoda nawet pisać, choć akurat w tym przypadku minister sprawiedliwości, choć swoje za uszami ma, to na pewno nie jest głównym winowajcą.
Czytaj więcej
Kluczowe zmiany, które miały odebrać władzę ministrowi sprawiedliwości nad delegowaniem sędziów do innych sądów, zniknęły z projektu na finiszu pra...
Zaniechania i „osiągnięcia” Waldemara Żurka
Sądy pracują coraz wolniej. Czas rozpatrywania spraw wciąż rośnie, czego jednym z głównych czynników jest brak biegłych i długi czas oczekiwania na (często słabe) ekspertyzy – reforma systemu biegłych sądowych jest jednak od lat w programach prac na najbliższe lata. Nowelizacja procedury karnej, tak jak i pozasądowe rozwody, została zawetowana przez prezydenta. Trudno mieć o to Waldemara Żurka pretensje. Ale już o to, że nie skierował do Sejmu nowelizacji k.p.k. tylko w zakresie aresztów tymczasowych (o co był proszony) – jak najbardziej. Taka ustawa nie tylko jest niezbędna, ale jest politycznym samograjem – wszyscy, łącznie z Karolem Nawrockim, by ją poparli.
O rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości się tylko mówi, a i to coraz rzadziej. Zwłaszcza, że widać, że Żurek zasmakował we wpływie na organy ścigania. Z prokuratorem krajowym znalazł się ostatnio na kursie kolizyjnym, ale jak donoszą media, przedmiotem sporu nie są imponderabilia, lecz sprawy kadrowe, czyli nazwiska i awanse.
Czytaj więcej
Mimo weta prezydenta do obszernej nowelizacji procedury karnej, adwokatura nie daje za wygraną i proponuje zmiany dotyczące m.in. stosowania tymcza...
Owszem, sukcesem jest przyjęcie – wreszcie – ustawy frankowej, która powinna znacząco odciążyć sądy. Ale znów – po pierwsze należy żałować, że wchodzi ona w życie, jak już kulminacyjna fala pozwów przetoczyła się przez sądy. Po drugie jest to ustawa incydentalna, która pomoże rozwiązać jeden nabrzmiały problem, a nie zmiana systemowa, która uzdrowi sądownictwo jako takie.
Czas pokaże, czy sukcesem okaże się ustawa o SLAPP-ach. Jeśli tak, również ten sukces będzie częściowo szedł na konto Żurka. Gdybym był złośliwy, napisałbym jeszcze o ustawie praworządnościowej, która miała rozwiązać problem neosędziów, ale pozostając przy biblijnych klimatach „będę łaskawy dla ich występków, a ich grzechów i nieprawości więcej nie wspomnę”.