Sposób działania Rosjan jest doskonale opisany, powtarzalny, a wręcz przewidywalny. Polska stanowi dla tamtejszych służb swoiste laboratorium testowe. Sianie chaosu to DNA kremlowskich służb, które sięga jeszcze czasów sowieckich. Od pewnego czasu jest jednak widoczne poszerzanie działań w „cieniu wojny”. – Prowokacje ze strony Rosji są bardzo realne – ostrzegł w rozmowie z TVN24 wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że od kilkunastu dni polskie służby obserwują uruchomienie kont, które „były przez kilka miesięcy uśpione, które bardzo mocno podkręcają konflikt polsko-ukraiński”. Zwrócił także uwagę, że konta te podsycają też konflikt w Polsce, a ich celem jest zatrzymanie wsparcie dla Ukrainy.

Politycy wskazują, że najbardziej prawdopodobne jest użycie ukraińskich dronów przejętych przez rosyjską armię. Ale mogą też wykorzystać systemy walki radioelektronicznej – będą chcieli je użyć do przekierowania części z takich bezzałogowców w czasie dużego ataku Ukrainy na cele w Rosji, do uderzenia na Polskę.

– Szef MON chce rozbroić bombę i pokazać, że jeśli nastąpi jakiś atak, to będzie to atak rosyjski – uważa gen. Roman Polko, były szef jednostki wojskowej GROM. – To jest nowoczesna wojna. Informacja jest podstawą, morale to podstawa – od tego zaczynają się działania i to wpływa na motywację oraz sposoby funkcjonowania – zaznaczył gen. Roman Polko w TVN24.

Rosja buduje przekaz o zamachu terrorystycznym  

Portal DisInfo Digest (zajmujący się analizą dezinformacji) wskazuje, że rosyjskie portale budują w ostatnich dniach przekaz, jakoby przez granicę z Unią Europejską odbywał się w 2025 r. przemyt materiałów wybuchowych przeznaczonych do ataku na Most Krymski.

Czytaj więcej

Jak rozbijać instytucje od środka. ABW poznała instrukcję dla kolaborantów

„Prowokacja polegała na wykorzystaniu sfabrykowanych oskarżeń do skonstruowania obrazu rozległej, ponadnarodowej operacji dywersyjnej, rzekomo przygotowanej przez ukraiński wywiad wojskowy przy świadomym współudziale państw europejskich. Według rozpowszechnianej narracji samochody miały przemieszczać się przez Rumunię, Bułgarię, Polskę, Mołdawię oraz państwa bałtyckie, a brak ich zatrzymania został przedstawiony nie jako dowód niespójności historii FSB, lecz jako potwierdzenie celowej zgody europejskich władz na transport materiałów wybuchowych” – opisują analitycy portalu DisInfo Digest. Ich zdaniem Rosjanie starają się stworzyć wrażenie akceptacji przez państwa europejskie tzw. zielonego korytarza dla terroryzmu i przypisać im status współuczestników rzekomej operacji terrorystycznej.

Jakie metody stosują rosyjskie służby

Rosja stosuje wobec państw NATO, w tym szczególnie Polski, szeroki wachlarz metod wojny hybrydowej. W ten sposób określa się działania poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego. Cele są wielokierunkowe: destabilizacja, testowanie reakcji Sojuszu, osłabienie wsparcia dla Ukrainy, polaryzacja społeczeństw i wymuszenie ustępstw politycznych. Takie działania nasiliły się po wybuchu wojny pełnoskalowej na Ukrainie, zwłaszcza w Polsce i we Francji.

W przeszłości mieliśmy do czynienia z ujawnionymi przez ABW aktami sabotażu i dywersji na infrastrukturze krytycznej. Polskie służby ujawniły przypadki zlecania osobom zwerbowanym przez portale społecznościowe (głównie Telegram) podpaleń magazynów, centrów handlowych i instalacji. ABW odnotowała też próbę spowodowania katastrofy kolejowej poprzez uszkodzenie szyny, a także porzucanie wagonów na torach, niszczenie kabli światłowodowych, infrastruktury energetycznej i telekomunikacyjnej.

To Rosja i Białoruś sztucznie wywołały kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej. Od wielu miesięcy obserwujemy także zakłócanie systemów nawigacyjnych np. sygnału GPS nad Bałtykiem. Służby cywilne odnotowały setki przypadków nieautoryzowanych lotów bezzałogowych statków powietrznych nad obiektami infrastruktury krytycznej np. lotniskami. Jednak najbardziej spektakularnie wyglądało przekroczenie polskiej granicy przez ponad dwadzieścia dronów. I dzisiaj zarówno służby, jak politycy wskazują, że ten wariant może zostać powtórzony.

Czytaj więcej

Rosja coraz bardziej agresywna wobec Polski i państw bałtyckich

Rosjanie testowali też możliwość dokonania zamachu na samoloty poprzez wysyłanie przesyłek kurierskich z materiałami łatwopalnymi. Wcześniej dokonali oni zamachów na magazyny z amunicją w Czechach i Bułgarii. Niewątpliwie próba dokonania tak spektakularnych operacji świadczyłaby o eskalacji konfliktu z NATO.

Pod fałszywą flagą

Jedną z doskonale opisanych metod są prowokacje organizowane pod fałszywą flagą, w których uczestniczą głównie rekrutowani do takich zadań Ukraińcy. Nasilenie takich działań obserwowaliśmy przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie, czyli na przełomie 2021 i 2022 r.. Amerykański wywiad ostrzegał na przykład, że grupa operacyjna GRU miała dokonać pozorowanego ostrzału ukraińskiego na cele w Donbasie lub dokonać „masakry” ludności cywilnej, co miało stać się pretekstem do inwazji.

Rosja budowała też przez wiele miesięcy narrację o posiadaniu przez Ukrainę laboratoriów broni chemicznej, biologicznej i tzw. brudnej bomby jądrowej, która miała być wykorzystana do ataku w Doniecku. Amerykańskie think tanki takie jak Instytut Studiów nad Wojną i Atlantic Council oceniały, że jest to przygotowanie gruntu pod własne działania lub stworzenie pretekstu do eskalacji. Towarzyszyło temu szerzenie fałszywych narracji w infosferze. Dzisiaj, jako narzędzie dezinformacji, wykorzystywana jest często sztuczna inteligencja.

Atrybucja nie musi być ukryta

Równie możliwe jest dokonanie zamachu terrorystycznego albo spektakularnego zabójstwa. Rosjanie „wyspecjalizowali się” także w używaniu trucizn do eliminowania swoich przeciwników. Dość przypomnieć usiłowanie zabójstwa Siergieja Skripala oraz jego córki czy otrucie Aleksieja Nawalnego. 

Czytaj więcej

Szef Agencji Wywiadu: Rosja postrzega Polskę jako przeszkodę

Schemat musi być prosty, a atrybucja niekoniecznie musi być ukryta – to widzieliśmy w przypadku zamachu na Roberta Kuzowkowa, rosyjskiego performera dokonanego przez obywatela Gruzji o czeczeńskich korzeniach, który miał miejsce w Białej Podlaskiej. Tak było także w przypadku znalezionej pod Bydgoszczą rosyjskiej rakiety, czy naruszenia przestrzeni powietrznej przez rakiety manewrujące, które nadlatywały nad wschodnią Polskę, aby dokonać uderzenia w okolice Łucka i Lwowa na Ukrainie.

Przekaz musi być na tyle jasny, aby przestraszyć. Celem Rosji jest bowiem chaos informacyjny i ewentualnie efekt mrożący w postaci wstrzymania pomocy dla Ukrainy. – Testowanie NATO na pewno będzie kontynuowane, a Rosjanie obserwują nasze reakcje. Wiedzą, że Sojusz reaguje politycznie, a nie militarnie, dlatego przesuwają czerwone linie – powiedział płk Paweł Szota, szef Agencji Wywiadu, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.