Już po uzyskaniu od premiera Andy'ego Burnhama nominacji na szefa dyplomacji Miliband zapewnił: „moi rodzice przybyli do Wielkiej Brytanii jako żydowscy ocaleni przed nazizmem. Dla nich Zjednoczone Królestwo było zarówno schronieniem, jak i źródłem nadziei w walce z faszyzmem. Będę podtrzymywał wiarę moich rodziców w taką właśnie rolę Wielkiej Brytanii, pełniąc funkcję reprezentanta kraju na świecie”.
Matka Milibanda, Marion Kozak, urodziła się w grudniu 1934 r. w Częstochowie w zamożnej rodzinie żydowskiej. Jej rodzice, Dawid i Bronisława, byli właścicielami fabryki. Po zajęciu miasta Niemcy przejęli zakład. Zamordowali około 2 tys. częstochowskich Żydów, a 40 tys. umieścili w getcie. Niemal wszyscy zginęli w Treblince. Marion i jej siostra Hadassah zdołały jednak wraz z matką przy pomocy dawnego pracownika zakładu wydostać się w 1942 r. z częstochowskiego getta. Dziewczynki znalazły schronienie w jednym z klasztorów katolickich w okolicach Warszawy.
Czytaj więcej
Rosyjska fregata strzelała ostrą amunicją tuż u wybrzeży Wielkiej Brytanii, informując o tym dosłownie chwilę przed otwarciem ognia. To nie przypad...
Później najpierw Hadassah, a potem także jej siostra i matka zostały ukryte u mieszkającej po sąsiedzku Heleny Sitkowskiej. Jej syn, Andrzej, aż do wybuchu Powstania Warszawskiego, angażował się w opiekę nad tą trójką. Nawet po upadku powstania i wyprowadzeniu przez Niemców ludności cywilnej ze stolicy, Sitkowska opiekowała się rodziną Kozaków. W 1995 r. jerozolimski Instytut Yad Vashem uznał Helenę, jak i Andrzeja za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Rodzina Kozaków straciła jednak w Holokauście przeszło 60 swoich członków, w tym ojca sióstr.
Przodkowie Milibanda spoczywają na Warszawskim Cmentarzu Żydowskim
Dzięki wsparciu organizacji żydowskiej w 1947 r. Marion Kozak wyjechała do Wielkiej Brytanii. W trakcie studiów na London School of Economics poznała wpływowego wykładowcę marksizmu Ralpha Milibanda, za którego wyszła. Sama została znaną lewicową działaczką.
Ale także rodzina Milibanda od strony ojca wywodzi się z warszawskich Żydów, którzy jednak wyemigrowali do Belgii już po pierwszej wojnie światowej. Starszy brat Eda, David, który był szefem brytyjskiej dyplomacji w latach 2007-2010, odwiedził w czerwcu 2009 r. grób rodzinny na Warszawskim Cmentarzu Żydowskim. W poszukiwaniu śladów przodków odwiedził także wówczas Częstochowę. – Moja matka się tu urodziła, jej życie zostało uratowane przez tych, którzy ryzykowali własne życie, aby wyrwać ją z nazistowskiego prześladowania – powiedział wówczas. Przyznał, że zalicza się do jednego z około miliona Brytyjczyków mających polskie korzenie. Opublikowany wówczas przez londyński „Times” artykuł cytował Fundację Taube, wedle której 70 proc. Żydów amerykańskich i 60 proc. ludności Izraela jest w jakiś sposób związanych z Polską. Nie jest jasne, jaka część ludności żydowskiej została uratowana przez Polaków. Część ekspertów mówi o około 200 tys., choć w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” specjalna wysłanniczka ds. Holokaustu rządu USA powiedziała, że „w całej okupowanej Europie, w tym w Polsce, ludność nieżydowska nie przychodziła z pomocą swoim żydowskim sąsiadom”.
Czytaj więcej
Mija 10 lat od referendum, w którym 52 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za wyjściem swego kraju z Unii Europejskiej. Choć brexit nie rozwiązał ż...
Ed Miliband ma bardziej lewicowe poglądy od swojego brata. Obejmując brytyjski MSZ zapowiedział, że będzie się kierował przede wszystkim zasadą obrony demokracji, wolności i rządów prawa. W odchodzącym rządzie Keira Starmera jako minister ds. bezpieczeństwa energetycznego dał się poznać jako bezwzględny zwolennik walki z ociepleniem klimatu, w tym doprowadzenia do neutralności emisyjnej brytyjskiego przemysłu do 2030 r.
Ale jednocześnie był jednym z najbliższych sojuszników Burnhama. Wspierał jego lewicowy program, opowiadając się m.in. za zamrożeniem cen energii dla konsumentów, uregulowaniem wysokości czynszów czy znaczącym podniesieniem stawki płac minimalnych. Od dawna jest uważany za jednego z najbardziej popularnych polityków wśród wyborców Partii Pracy, ale jednocześnie wywołuje nienawiść wśród swoich oponentów. Liderka Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch mówi o nim „czerwony Ed” i twierdzi, że jest „złym człowiekiem”, bo jego proekologiczna polityka miałaby jej zdaniem doprowadzić do nędzy wielu Brytyjczyków.
Ed Miliband zapowiada zbliżenie z Unią Europejską
Ed Miliband przez pięć lat stał na czele Partii Pracy. Musiał odejść w 2015 r., gdy Laburzyści odnieśli katastrofalną porażkę w wyborach do Izby Gmin, z których zwycięsko wyszli Torysi pod przywództwem Davida Camerona. Wcześniej, już w 2014 r., opowiadał się za uznaniem przez Wielką Brytanię państwa palestyńskiego, co spotkało się z ostrą krytyką ze strony środowisk żydowskich.
Z drugiej strony w 2013 r. opowiadał się za wycofaniem się Londynu z interwencji przeciw syryjskiemu dyktatorowi Baszarowi Asadowi, który użył w ramach pacyfikacji ludności cywilnej broni chemicznej. W podobnym kierunku poszedł prezydent USA Barack Obama. To zaniechanie przekonało Władimira Putina, że Zachód nie zamierza angażować się w konflikty zbrojne. Najpierw Kreml zdecydował się na przyjście z odsieczą Asadowi, a potem nielegalną aneksję Krymu. I wreszcie inwazję na pełną skalę Ukrainy w lutym 2022 r. Teraz jednak Miliband zapowiada, że będzie kontynuował politykę pełnego wsparcia Wielkiej Brytanii dla walczącej Ukrainy.
Czytaj więcej
Andy Burnham ma równo trzy lata, aby powstrzymać skrajnych nacjonalistów przed przejęciem władzy w Wielkiej Brytanii. To niewiele.
Przeciwnik brexitu w kampanii przed referendum brexitowym w czerwcu 2016 r., nowy szef brytyjskiej dyplomacji zapowiada ponowne zacieśnienie współpracy z Brukselą.
– Będę starał się pogłębić i umocnić strategiczny sojusz z Unią Europejską, który jest tak ważny dla naszego dobrobytu i bezpieczeństwa – zapowiada. O ponownej akcesji Zjednoczonego Królestwa do Unii nie ma mowy.
Szczególnie ciekawa może się okazać ewolucja relacji między Londynem i Waszyngtonem. Miliband ma przygotować szczyt G20 w Manchesterze w przyszłym roku. Już zapowiedział, że jego głównym przesłaniem będzie ratowanie rządów prawa na świecie, co stawia brytyjski rząd na kolizyjnym kursie z administracją Donalda Trumpa. Pojawiły się też sygnały, że Ed Miliband był przeciwny użyciu amerykańskich baz na terenie Wielkiej Brytanii w pierwszej fazie kampanii irańskiej.